"Dziwne i szalone" pomysły w CPK. "Trzeba czyścić"
Centralny Port Komunikacyjny od kilku tygodni nie schodzi z czołówek mediów w Polsce. Spiralę emocji wokół inwestycji rozkręcają politycy. Ci z PiS twierdzą, że Donald Tusk i jego ekipa chcą utrącić projekt.
Temat pojawił się nawet na Radzie Gabinetowej, czyli wspólnym spotkaniu rządu z prezydentem Andrzejem Dudą . Donald Tusk mówił, że na inwestycję zaplanowano w sumie 155 mld zł. Zaznaczył, że wszystkie ekspertyzy dotyczące flagowej dla PiS inwestycji, z jakimi obecny rząd się zapoznał, "stawiają pod znakiem zapytania zarówno dane wyjściowe, jak i dane końcowe". Wyliczał, że do tej pory na CPK wydano 2,7 mld złotych, w tym 286 mln zł na pensje dla 750 pracowników, 11 mln zł na wynagrodzenie dla zarządu, 27 mln zł na - jak mówił - "promocję, lobbing, propagandę wokół CPK", pół miliarda na program kolejowy czy 708 mln zł na program lotniskowy. Jednocześnie, 58,2 proc. ankietowanych w sondażu IBRiS dla 'Rzeczpospolitej' chce, aby rząd Donalda Tuska kontynuował budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego. Przeciwników inwestycji jest 23,2 proc.
Jeśli nie CPK, to co? Ekspert zwraca uwagę na nagły ruch człowieka z PiS
Jak mówił w "Światopodglądzie" w TOK FM dr hab. Michał Wolański z Instytutu Infrastruktury Transportu i Mobilności Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, rząd stoi przed wyzwaniem, podjęcia wielu mikrodecyzji, z której wyniknie to, co zostanie zrobione z projektem CPK. - Ja zawsze byłem umiarkowanym zwolennikiem tego pomysłu. Powinniśmy mieć pomysł na to, co zrobić z Okęciem, kiedy jego przepustowość będzie się wyczerpywać; gdzie obsłużymy ten ruch - wskazywał gość Agnieszki Lichnerowicz.
Ekspert przyznał, że "siateczka" portów regionalnych w Polsce nie spełnia tych wymogów. - Mamy chociażby Olsztyn, Zieloną Górę czy Radom, które służą praktycznie tylko do tego, żeby Polacy mogli z nich dolatywać do pracy w Norwegii i Wielkiej Brytanii. Ruch biznesowy tam jest żaden, a ten turystyczny ma znikome wartości - mówił dr hab. Wolański.
Jak mówił, duże lotnisko może przynieść korzyści związane z "efektem skali". Choć projekt CPK nie jest pozbawiony błędów. - Widzę przestrzeń, żeby rozwijać CPK. Jednak w tym projekcie jest mnóstwo dziwnych i szalonych pomysłów - ocenił ekspert.
CPK i "dziwne pomysły"
Gość Agnieszki Lichnerowicz krytykował umiejscowienie CPK w centrum sieci kolejowej w kraju. Na dowód pokazał liczby. - Zakładamy, że CPK w optymistycznym wariancie obsłuży 40 mln pasażerów rocznie. Jeśli to ma być hub przesiadkowy, to połowa z tych ludzi tu nie wysiądzie, tylko przesiądzie się do innego samolotu. Mamy zatem 20 mln pasażerów. Jeśli chociażby 1/3 przyjedzie koleją i dodamy do tego pracowników, to będziemy mieli 10 mln pasażerów kolei rocznie. To jest ruch na poziomie dworca Gdańsk-Wrzeszcz - wyliczał ekspert z SGH.
'Wielka ściema' w sprawie CPK. Posłanka zwraca uwagę na słowa Laska
Dodał do tego też chybione pomysły dotyczące kolei wysokiej prędkości. - Na Mazury z przystankiem w Kolnie albo z CPK do Gdańska, a tory mają ominąć Toruń i Bydgoszcz, bo to nie są ważne miejsca - ironizował ekspert. - Jest mnóstwo dziwnych rzeczy w tym projekcie, które muszą być poczyszczone - podkreślił.
Gość TOK FM podpowiadał rządowy, że teraz potrzebny jest sensowny harmonogram pracy nad CPK i "zastanowienie się, jak zintegrować tę inwestycję z całym systemem mobilności w kraju". - Musimy sobie zadać pytanie, na który rok chcemy to mieć i co chcemy z tym zrobić, a to nie sprowadza się do prostej odpowiedzi "tak" lub "nie" - podsumował Wolański.
Oto kulisy życia w bazie F-16. Gdy pilot usłyszy to słowo, w Polsce zacznie się wojna