Kaczyński przed komisją. "Jeżeli może wejść w dym, to wchodzi"
Jarosław Kaczyński został wezwany na 15 marca na przesłuchanie przez sejmową komisję śledczą, która bada aferę Pegasusa. Prezes PiS zapowiedział, że przed komisją się stawi i nie będzie korzystać ze wsparcia prawnika w starciu z jej członkami. Zastrzegł jednak, że może nie znać odpowiedzi na wiele zadanych mu pytań, bo jego orientacja w temacie Pegasusa nie przekracza powszechnie dostępnych w mediach informacji. Na konferencji prasowej mieliśmy też przedsmak tego, co Kaczyński może powiedzieć przed komisją. Jego zdaniem, sens istnienia komisji śledczej jest propagandowy, a TVN odpowiada za "urojoną rzeczywistość dyktatury, nadużyć, inwigilacji". - To jest takie sądzenie po sobie - ocenił prezes.
Przewodnicząca komisji Magdalena Sroka (PSL-TD) uzasadniła wybór Kaczyńskiego na pierwszego świadka jego odpowiedzialnością za działania PiS do grudnia 2023 r., a podczas rządów PiS "dokonano zakupu systemu Pegasus, który działał bez jakiejkolwiek podstawy". - Jarosław Kaczyński musi opowiedzieć przed komisją, czy podejmował świadomie decyzje o zakupie tego systemu. O to wszystko spytamy 15 marca - mówiła Sroka pod koniec lutego.
Czy Polacy chcą rozliczenia PiS-u? 'Pegasus ma wielki potencjał' [SONDAŻ]
Kaczyński przed komisją śledczą ds. Pegasusa. Będzie "rżnął Sobonia"?
Nie wiadomo jednak, czy Kaczyński na te pytania w ogóle odpowie. Może bowiem przyjąć strategię "na Sobonia" i podobnie jak były wiceszef ministerstwa aktywów państwowych (przed komisją śledczą ds. wyborów korespondencyjnych) wygłosić oświadczenie. Następnie Soboń na wszystkie pytania odpowiadał, że "wszystko, co miał do powiedzenia, zawarł w swobodnej części swojej wypowiedzi".
O możliwą strategię Kaczyńskiego przed komisją zapytaliśmy dra Mirosława Oczkosia, eksperta ds. wizerunku i marketingu politycznego. - Zakładam, że oświadczenie wygłosi, bo to jest ten moment, który wszystkim daje tę przewagę, że mogą sobie różne rzeczy mówić. I na pewno będzie się zasłaniał tym, że niewiele wie na ten temat. Taki balon próbny został już wypuszczony - wskazał.
Zdaniem rozmówcy tokfm.pl, prezes PiS jednak spróbuje się skonfrontować z komisją. - Myślę, że Jarosław Kaczyński, co by o nim nie mówić, jest politykiem walki, nawet anarchistą politycznym. Jeżeli może wejść w dym, to wchodzi - ocenił Oczkoś. Jak dodał, było to widać chociażby w niedzielę pod pomnikiem smoleńskim, gdzie nie uciekał od konfrontacji z ludźmi, którzy złożyli - w jego ocenie - obraźliwy wieniec.
Kaczyński i PiS w wersji 'barankowej'. Ekspert wskazał, kiedy powrót 'na sterydach'
Kaczyński i komisja ds. Pegasusa. "8 lat inkubatora"
Według Oczkosia Kaczyński jednak znacznie wypadł z formy. Nie tylko ze względu na wiek. W ostatnich latach prezes PiS nie chciał i nie musiał konfrontować się z trudnymi pytaniami. Oponentów nie wpuszczano na wiece, a dziennikarzy wolnych mediów nie dopuszczano do zadawania pytań na konferencjach. - 8 lat inkubatora. Kaczyński cały czas, można powiedzieć, grał mecze towarzyskie. A kiedy jest mecz o punkty, okazuje się, że może przebiegać zupełnie inaczej. I to jest widoczne - wskazał ekspert ds. wizerunku politycznego.
Jak mówił, wszystko zależy od tego, w jakim Kaczyński będzie stanie ducha w piątek. - Bo, jak widzimy ostatnio, Kaczyński w przestrzeni publicznej daje się mocno wyprowadzić z równowagi, co wynika pewnie ze zmęczenia, ze zdenerwowania, z problemów politycznych - wskazał Oczkoś. Ekspert do spraw wizerunku dodał, że gdyby doradzał PiS-owi, to zastanawiałby się, czy "skoro prezes w ostatnich tygodniach wypada nie najlepiej, to nie należałoby go jednak mimo wszystko dyplomatycznie rozchorować". Przynajmniej do wyborów samorządowych. - Bo jeżeli odpali tu coś bardzo negatywnego, to nawet twardy elektorat PiS-u może się zastanawiać, czy on się jeszcze nadaje. Jeśli puszczą mu nerwy, to straty będą nie do odrobienia - ocenił rozmówca tokfm.pl.
Kaczyński nie miał z tym do czynienia od wielu lat. 'Wystawił się na łatwy strzał'
Kaczyński przed komisją śledczą ds. Pegasusa. O to będzie toczyć się gra
Zdaniem Oczkosia właśnie o wyprowadzenie Kaczyńskiego z równowagi będzie toczyć się gra przed komisją. - Bo nie spodziewam się, żebyśmy się czegoś dowiedzieli od Kaczyńskiego, nawet jeżeli wie. Ale jedna strona, czyli Kaczyński i PiS, będą chcieli pokazać, że jest dalej przywódcą, że jest silnym człowiekiem itd. A druga, że rządzili nami tacy ludzie i to jest ich szef - mówił Oczkoś.
A zdenerwowanie Kaczyńskiego Oczkoś ocenił jako bardzo prawdopodobne. - Ale może się okazać, że on wytrzyma. I zwolennicy wtedy powiedzą: Proszę, jaki super. Tu do ugrania jest coś więcej niż wiedza w temacie komisji. Jest dużo więcej do zdobycia i dużo więcej do stracenia - podkreślił ekspert.
Zwłaszcza, że jak mówił, może to rzutować na przyszłość polityczną Kaczyńskiego i partii. - Do wyborów samorządowych już prezesa się nie zmieni. Ale Kaczyński już powiedział, że wystartuje w przyszłym roku na prezesa partii. Jeśli Kaczyński na komisji się pogrąży, na pewno wyrośnie wewnętrzna opozycja - Brutusów, którzy będą dążyli do tego, żeby jednak honorowo oddał władzę oraz był honorowym patronem i prezesem PiS - podsumował Oczkoś.
Politycy PiS podsłuchiwani Pegasusem. Dzwonią do rywali z pewną prośbą