,
Obserwuj
Polityka

Kaczyński nic nie wie o Pegasusie? "Bidulek z tego Jarosława, naprawdę"

oprac. Marta Zdanowska
3 min. czytania
14.03.2024 20:09
W piątek komisja ds. Pegasusa przesłucha Jarosława Kaczyńskiego. Ten jednak twierdzi, że wie tylko tyle, ile jest w mediach. - Bidulek z tego Jarosława naprawdę. Przez ostatnich osiem lat rządził Polską. Był premierem, wicepremierem ds. bezpieczeństwa, szefem partii i nic nie wie. No to jeżeli pan prezes nic nie wie, to chyba nie dopełnił swoich obowiązków i powinien się wytłumaczyć z innego paragrafu - mówił w TOK FM wiceprzewodniczący komisji Tomasz Trela.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

W piątek Jarosław Kaczyński stanie przed komisją śledczą ds. afery Pegasusa. - Będę, bo mam obowiązek być - stwierdził we wtorek podczas konferencji prasowej. Dodał jednak, że 'obawia się, że będzie wiele pytań, na które nie będzie w stanie odpowiedzieć', bo nie za wiele w tej sprawie wie.

- Bidulek z tego Jarosława naprawdę. Kurcze, nic nie wie - roześmiał się Tomasz Trela, wiceprzewodniczący sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa. Poseł Lewicy przypomniał, że prezes PiS przez ostatnich osiem lat rządził Polską. - Był premierem, wicepremierem ds. bezpieczeństwa, szefem partii i nic nie wie. No to jeżeli pan prezes nic nie wie, to chyba nie dopełnił swoich obowiązków i powinien się wytłumaczyć z innego paragrafu - stwierdził Trela w rozmowie z Karoliną Lewicką.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Kaczyński wzywany "do skutku"

Gość "Wywiadu Politycznego" w TOK FM zdradził, że ma dużo pytań do Jarosława Kaczyńskiego. Choć bierze pod uwagę, że prezes PiS może się uchylać od odpowiedzi. Zadeklarował jednak, że to nie zatrzyma komisji w ustalaniu faktów. - Nie wiem, co zrobi Jarosław Kaczyński, ale wiem, że przyjdzie na pewno taki moment, że będzie odpowiadał na pytania. Na jutro zaś zakładam różne scenariusze, łącznie, z tym że Kaczyński przyjdzie, wygłosi oświadczenie, zabierze teczkę i pójdzie - mówił Trela.

Wiceprzewodniczący klubu Lewicy zapowiedział, że wówczas będzie wnioskował o ponowne wezwanie Kaczyńskiego 22 marca oraz o ukaranie go grzywną. - I będziemy to robić do skutku, łącznie z tym, że nie wykluczam wariantu, że jak Kaczyński będzie sobie pogrywał z komisją śledczą, że złożymy wniosek o jego doprowadzenie. To nie może być tak, że ktoś jest wzywany i będzie sobie to lekceważył, bagatelizował i wszyscy będą na to przymykali oko. Państwo i prawo powinno być stosowane do każdego dokładnie tak samo - podkreślił wiceprzewodniczący komisji ds. Pegasusa.

Jak dodał, "oczywiście Jarosław Kaczyński może sobie robić żarty", że nic nie rozumie. Bo kiedyś w wywiadzie powiedział, że nie wie, co to jest Pegasus, że ma tylko starą Nokię. - A to nie są żarty i to nie jest wytłumaczenie. Dla mnie Kaczyński może nie mieć telefonu, ale rozumiał, do czego to służy. Jeżeli ktoś mi będzie chciał nawijać makaron na uszy, że Kaczyński o niczym nie wiedział i o niczym nie decydował, to ja jedno z pytań mam o to, o czym w takim razie rozmawiał z Victorem Orbanem - mówił Trela. Poseł Lewicy podejrzewa bowiem, że podczas rozmów, które odbyły się w pensjonacie "Zielona Owieczka" w styczniu 2016 roku, politycy rozmawiali o Pegasusie.