"Przedwyborcza hucpa i cyrk". Bielan o pracy sejmowych komisji śledczych
Kontrolowany przez PiS Trybunał Konstytucyjny nakazał sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa powstrzymać się "od dokonywania jakichkolwiek czynności". Była to odpowiedź na wniosek grupy posłów PiS, którzy zakwestionowali w Trybunale Konstytucyjnym, którym kieruje Julia Przyłębska, uchwałę Sejmu o powołaniu komisji śledczej.
Zdaniem Dominiki Wielowieyskiej ruch TK był podyktowany zbliżającymi się wyborami do Parlamentu Europejskiego. Chodzi o to, żeby przed komisją nie zeznawali posłowie PiS, którzy byli inwigilowani przy użyciu Pegasusa. A to - jak wynika z medialnych doniesień - m.in. Marek Suski.
Z taką diagnozą nie zgodził się gość "Poranka Radia TOK FM" - Adam Bielan.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
- Po pierwsze to komisja nie deklarowała, że chce kogokolwiek wezwać koniecznie jeszcze przed wyborami, a po drugie, zdaniem prokuratorów oraz byłego ministra Mariusza Kamińskiego same wezwania absolutnie nie potwierdzają faktu inwigilacji. Moim zdaniem wezwanie osób, których nazwiska pojawiały się w mediach, jest raczej przedwyborczą hucpą - stwierdził europoseł PiS.
Bielan ocenił, że komisje śledcze, którymi kierują posłowie KO Dariusz Joński i Michał Szczerba (kandydaci do PE), "na gwałt kończą raport, po zaledwie pięciu miesiącach działalności". - To jest robienie z poważnej instytucji cyrku - stwierdził gość TOK FM, który - przypomnijmy - sam niedawno zeznawał przed sejmową komisją śledczą ds. wyborów kopertowych.
Bunt w samorządach PiS. Bielan broni Sasina
Dominika Wielowieyska zapytała też Bielana o wewnętrzne problemy PiS-u. Chodzi o utratę władzy w podlaskim sejmiku oraz kłótnie w małopolskich strukturach. Prowadząca "Poranek Radia TOK FM" pytała, czy Jacek Sasin poniesie konsekwencje tego, co wydarzyło się na Podlasiu. Były wicepremier miał czuwać nad głosowaniami i ocaleniem dla PiS władzy w podlaskim sejmiku.
- Nie wiem, dlaczego minister Sasin ma za to odpowiadać, skoro to nie on zdradził swoich wyborców, tylko dwoje radnych za stanowiska w zarządzie województwa podlaskiego. List nie ustalał osobiście pan Sasin, ale zarząd okręgu. Takie rzeczy się zdarzają - odpowiedział Bielan.
Do zamieszania doszło również w Małopolsce, gdzie prezes Kaczyński wskazał na kandydata na marszałka Łukasza Kmitę, a część radnych PiS się zbuntowała i nie na razie nie został on wybrany na to stanowisko. - Znowu: to nie prezes, ale komitet polityczny PiS opiniował wszystkich naszych kandydatów. Głosowanie było tajne, nie wiem, kto zagłosował przeciwko i na teraz nie wiem, kto będzie wystawiony do ponownego głosowania. Liczę na to, że utrzymamy większość, którą mamy w Małopolsce - podsumował europoseł Prawa i Sprawiedliwości.