,
Obserwuj
Polityka

"Przedwyborcza hucpa i cyrk". Bielan o pracy sejmowych komisji śledczych

AS tokfm.pl
2 min. czytania
13.05.2024 18:02
Trybunał Konstytucyjny, którym kieruje Julia Przyłębska, znowu przyszedł z odsieczą Prawu i Sprawiedliwości. Bo nakazał komisji ds. Pegasusa zaprzestania pracy. Adam Bielan mówił w TOK FM o "przedwyborczej hucpie" w wydaniu sejmowych śledczych.
|
|
fot. Rafał Szczepankowski / Agencja Wyborcza.pl

Kontrolowany przez PiS Trybunał Konstytucyjny nakazał sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa powstrzymać się "od dokonywania jakichkolwiek czynności". Była to odpowiedź na wniosek grupy posłów PiS, którzy zakwestionowali w Trybunale Konstytucyjnym, którym kieruje Julia Przyłębska, uchwałę Sejmu o powołaniu komisji śledczej.

Zdaniem Dominiki Wielowieyskiej ruch TK był podyktowany zbliżającymi się wyborami do Parlamentu Europejskiego. Chodzi o to, żeby przed komisją nie zeznawali posłowie PiS, którzy byli inwigilowani przy użyciu Pegasusa. A to - jak wynika z medialnych doniesień - m.in. Marek Suski.

Z taką diagnozą nie zgodził się gość "Poranka Radia TOK FM" - Adam Bielan.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

- Po pierwsze to komisja nie deklarowała, że chce kogokolwiek wezwać koniecznie jeszcze przed wyborami, a po drugie, zdaniem prokuratorów oraz byłego ministra Mariusza Kamińskiego same wezwania absolutnie nie potwierdzają faktu inwigilacji. Moim zdaniem wezwanie osób, których nazwiska pojawiały się w mediach, jest raczej przedwyborczą hucpą - stwierdził europoseł PiS.

Bielan ocenił, że komisje śledcze, którymi kierują posłowie KO Dariusz Joński i Michał Szczerba (kandydaci do PE), "na gwałt kończą raport, po zaledwie pięciu miesiącach działalności". - To jest robienie z poważnej instytucji cyrku - stwierdził gość TOK FM, który - przypomnijmy - sam niedawno zeznawał przed sejmową komisją śledczą ds. wyborów kopertowych.

Bunt w samorządach PiS. Bielan broni Sasina

Dominika Wielowieyska zapytała też Bielana o wewnętrzne problemy PiS-u. Chodzi o utratę władzy w podlaskim sejmiku oraz kłótnie w małopolskich strukturach. Prowadząca "Poranek Radia TOK FM" pytała, czy Jacek Sasin poniesie konsekwencje tego, co wydarzyło się na Podlasiu. Były wicepremier miał czuwać nad głosowaniami i ocaleniem dla PiS władzy w podlaskim sejmiku.

- Nie wiem, dlaczego minister Sasin ma za to odpowiadać, skoro to nie on zdradził swoich wyborców, tylko dwoje radnych za stanowiska w zarządzie województwa podlaskiego. List nie ustalał osobiście pan Sasin, ale zarząd okręgu. Takie rzeczy się zdarzają - odpowiedział Bielan.

Do zamieszania doszło również w Małopolsce, gdzie prezes Kaczyński wskazał na kandydata na marszałka Łukasza Kmitę, a część radnych PiS się zbuntowała i nie na razie nie został on wybrany na to stanowisko. - Znowu: to nie prezes, ale komitet polityczny PiS opiniował wszystkich naszych kandydatów. Głosowanie było tajne, nie wiem, kto zagłosował przeciwko i na teraz nie wiem, kto będzie wystawiony do ponownego głosowania. Liczę na to, że utrzymamy większość, którą mamy w Małopolsce - podsumował europoseł Prawa i Sprawiedliwości.