"To nie są przelewki". Ekspert ostrzega przed atakami rosyjskich hakerów
Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że w ubiegłym roku doszło do 80 tys. incydentów w cyberprzestrzeni ze strony wrogich wobec Polski sił. Jednym z takich incydentów był atak na Polską Agencję Prasową, do którego doszło w piątek.
W serwisie PAP pojawiła się fałszywa depesza mówiąca o częściowej mobilizacji wojskowej, która miała dotyczyć 200 tys. Polaków, zarówno byłych wojskowych jak i cywili. Mieli oni zostać wysłani na ukraiński front. Polska Agencja Prasowa podała, że nie jest źródłem tej informacji. Depesza nie powstała w agencji, nie została napisana ani nadana przez dziennikarzy PAP. Fałszywe informacje zostały też dość szybko anulowane z serwisu.
Fałszywa depesza PAP to wierzchołek góry lodowej? Ekspert gorzko o bezpieczeństwie Polski
Zdaniem Macieja Broniarza z Centrum Nauk Sądowych Uniwersytetu Warszawskiego, przed wyborami do Parlamentu Europejskiego będą się działy rzeczy, które mogą generować problemy dla Polaków, dlatego wszelkie ostrzeżenia trzeba brać na poważnie. - Ten piątkowy fake news i jego konsekwencje nie są poważne, a już na pewno nie wywołały takiego zamieszania, jakiego zapewne życzyliby sobie jego autorzy - mówił w "Poranku TOK FM" Broniarz.
Rosjanie stoją za ostatnimi pożarami w Polsce? 'Obiecują duże sumy'
Ekspert zapytany, jak mogło dojść do zamieszczenia w serwisie PAP fake newsa, powiedział, że wszystko wskazuje na przejęcie konta jednego z pracowników agencji. - Wygląda na to, że konto zostało przejęte przez oprogramowanie, które kradnie loginy i hasła. W ten sposób fałszywa depesza została zamieszczona - dodał gość Anny Piekutowskiej.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Zdaniem Broniarza uczymy się na porażkach, a nie jesteśmy zupełnie gotowi, na to, co Rosjanie mogą jeszcze zaprezentować. - Już pokazali, że są w stanie wygenerować chaos. Mówią nam "hej jesteśmy i możemy takie rzeczy robić bez problemu" - podkreślił gość TOK FM. Jego zdaniem warto pamiętać, że nie zawsze będą to informacje dużego kalibru, czasem mogą dotyczyć lokalnych spraw, na przykład braku paliw na stacjach benzynowych w danym regionie. - Nie wiadomo, do czego jeszcze Rosjanie mogą mieć dostęp - ostrzegał.
Fala groźnych pożarów to element rosyjskiej rozgrywki? 'Chodzi o wywołanie chaosu'
Poprawna reakcja polskich władz
Ekspert z UW zaznaczył, że reakcja polskich władz na incydent była poprawna. Podkreślił, że teraz czeka na szczegółową analizę i opracowanie procedur na wypadek kolejnych takich przypadków.
- Musimy być czujni, to nie są przelewki. Państwo nie zdało egzaminu, bo tym razem nic się nie stało, ale prędzej czy później zaczną się inne prowokacje i incydenty i któryś z nich się powiedzie, a wówczas władze muszą wiedzieć, jak zareagować, by uniknąć paniki i chaosu - podsumował gość TOK FM.