Ważna decyzja ws. Danuty Wałęsy. Wbrew PiS. "To była część szykan wobec Lecha Wałęsy"
- Zacznijmy od pewnej dziejowej sprawiedliwości, otóż przez ostatnie sześć lat państwo odmawiało Danucie Wałęsie statusu działaczki opozycji antykomunistycznej – mówił na początku audycji "A teraz na poważnie" Mikołaj Lizut. - Teraz szef Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych podjął decyzję i, jak podkreśla, ta decyzja powinna zostać podjęta wiele lat temu, ale z przyczyn politycznych PiS nie godził się, by żonie byłego prezydenta przyznać status działaczki opozycji demokratycznej – zaznaczał.
Żona Wałęsy opozycjonistą. Już oficjalnie 'Małość PiS'
Lech Parell, który pełni funkcję szefa UKiOR od lutego br., wyjaśnił, że 'żadne sympatie czy też antypatie polityczne nie będą miały nigdy wpływu na decyzje podejmowane przez Urząd, którym kieruję'. Decyzję podjęto na podstawie ponownego wniosku Danuty Wałęsy. W uzasadnieniu wskazano, że żona byłego prezydenta m.in. kolportowała podziemną prasę i książki, a także uczestniczyła w wydarzeniach w zastępstwie zatrzymanego przez milicję męża. - Mamy małość PiS-u, który przecież zna historię. Ale z drugiej strony przez 35, 40 czy nawet 50 lat zmieniły się także nasze obyczaje i to, co dzisiaj wydaje się oczywiste, że Danuta Wałęsa po prostu działała w opozycji razem z mężem, takie oczywiste przez wiele lat nie było - wskazywał Lizut.
Zdaniem zaproszonego gościa, redaktora naczelnego "Polityki" Jerzego Baczyńskiego, można by powiedzieć, że 'sprawiedliwości rzeczywiście stało się zadość'. - Gdyby nie to, że cała sprawa jest dramatycznie żenująca. Odmawianie pani Danucie Wałęsie oczywistego statusu działaczki opozycyjnej, oczywistego dla każdego świadka tamtego czasu. Dla mojego pokolenia było zrozumiałe, że oni oboje są zawsze właściwie razem. Ona pełniła funkcję nieformalnej rzeczniczki Wałęsy, kiedy on był internowany, w domu Wałęsów odbywała się spotkania opozycji. Była niejako jego naturalną zastępczynią - podkreślał Baczyński.
'Wstyd mi za państwo polskie'
Wałęsowa, jak przypomniano, w zastępstwie męża odebrała też pokojowego Nobla w 1983 roku. - To była część szykan wobec Lecha Wałęsy, którego PiS próbował i nadal próbuje wymazać z polskiej historii i odebrać mu to, czego z naszej pamięci się nie da, czyli roli lidera "Solidarności" i człowieka, który przeprowadził Polskę i Polaków przez mrok stanu wojennego - ciągnął naczelny "Polityki". - Gdyby nie on, jego twardość, odporność, konsekwencja, byłoby znacznie trudniej reaktywować "Solidarność" w latach 80. - dodał.
- Wstyd mi za państwo polskie, że jeszcze takiego drobnego upokorzenia czy złośliwości rodzina Wałęsów musiała doznać. Ale miejmy nadzieję, że ta sprawa już dobiegła końca - zakończył Baczyński.