Kto powinien przejąć stery na Lewicy? Miller ma pomysł, ale boi się reakcji Czarzastego
Lewica nie ma powodów do zadowolenia. Choć apetyty partii były dużo większe, w wyborach do Parlamentu Europejskiego Lewica otrzymała niewiele, bo 6,30 proc. głosów, co przełożyło się na uzyskanie trzech mandatów. Te trafią do Roberta Biedronia, Krzysztofa Śmiszka i Joanny Scheuring-Wielgus.
O wynik wyborczy Lewicy zapytany został były premier i eurodeputowany Leszek Miller. Jak podkreślił w "Wywiadzie Politycznym" w TOK FM, wynik ten jest straszliwą klęską. - W kończącej się kadencji Lewica miała łącznie w Parlamencie Europejskim siedmiu swoich przedstawicieli, teraz udało się wprowadzić trzech. To jest porażka, ale tak się kończy polityka kadrowa partii, którą się traktuje jako własną, i która jest podporządkowana tylko i wyłącznie indywidualnym potrzebom - stwierdził gorzko.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Gość Karoliny Lewickiej jasno podkreślił, że błędem było między innymi "pozbycie się" z list Łukasza Kohuta, który startował ze Śląska i w poprzednich wyborach pociągnął partyjne listy. - Maciej Konieczny, który startował z jedynki, nie zdobył mandatu, a Kohut, którego wcześniej wymanewrowano, przeszedł do Koalicji Obywatelskiej i w brawurowym stylu, z trzeciego miejsca na liście mandat zdobył - podkreślił Miller.
Problemy Lewicy nie są nowością
Prowadząca audycję zwróciła uwagę, że problemy Lewicy nie zaczęły się z tymi czy nawet poprzednimi wyborami, a trwają od 20 lat. Leszek Miller przyznał, że w latach 2001 a 2005 Lewicę spotkały dwa mocne i nokautujące uderzenia. - Po pierwsze była to prowokacja związana z aferą Rywina, a po drugie rozbicie SLD, którego dokonał Marek Borowski. Więc to, że Lewica się z tego podniosła, i że się udało ją odbudować, to i tak jest cud - ocenił gość TOK FM.
Były premier nie szczędził natomiast gorzkich słów obecnemu kierownictwu ugrupowania. Jego zdaniem Włodzimierz Czarzasty "sprywatyzował partię". - Obserwowałem z pewnego oddalenia kampanię i to, co Lewica robiła. Programowo jest chęć dominacji haseł obyczajowych i kulturowej lewicowości. Było też przyklejanie się do Aleksandra Kwaśniewskiego z nadzieją, że to doda im głosów. No tak się wyborów nie wygrywa - ocenił Miller.
Zapytany, czy ma jakąś radę dla Lewicy, odparł: "Lewica powinna zmienić kierownictwo". Miller nie chciał jednak ujawnić, kogo widziałby na stanowisku przewodniczącego partii, bo - jak dodał - mógłby tej osobie zrujnować karierę. - Nie chcę mówić po nazwiskach, bo bym tylko zaszkodził. Jestem pewny, że jeżeli zdradziłbym nazwisko, to na następny dzień pan Czarzasty już by się tą osobą zajął i jej pozbył - podsumował były premier.