Biegał w nocy po dachu Sejmu. Poseł nie czuje się winny
Zdarzenie miało miejsce w godzinach porannych, około 3:00 lub 4:00. - Ktoś znajdował się na dachu, na którym nie powinien się znajdować - powiedział w piątek marszałek Sejmu. Czekam na raport Straży Marszałkowskiej. Jeśli dochodzi do incydentów w zakresie bezpieczeństwa, to od razu jesteśmy informowani. Zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, że to nie był nikt z zewnątrz - dodał Hołownia.
Z informacji, do których dotarli dziennikarze Radia ZET, wynika, że sprawcą zamieszania mógł być poseł Suwerennej Polski. Z kolei ze śledztwa TVP Info dowiadujemy się, że na dach Sejmu wszedł Dariusz Matecki. Sam zainteresowany odniósł się do tych doniesień.
"Tak, byłem na dachu hotelu sejmowego"
"Dziennikarze do mnie wydzwaniają. Tak, byłem na dachu hotelu sejmowego zrobić sobie zdjęcie. Zdjęcie zrobiłem, wróciłem do pokoju. Pozdrawiam serdecznie." - napisał w mediach społecznościowych Dariusz Matecki. W rozmowie z TVN24 Matecki przyznał, że był trzeźwy.
Impreza Zjednoczonej Prawicy w hotelu sejmowym
W nocy z 10 na 11 kwietnia, czyli w 14. rocznicę katastrofy smoleńskiej politycy Prawa i Sprawiedliwości oraz Suwerennej Polski urządzili głośną imprezę w hotelu poselskim. Co ciekawe, jej uczestnikiem również był Matecki. Poza nim w zabawie udział wzięli m.in. poseł Łukasz Mejza czy Kamil Bortniczuk, były minister sportu.
Zaufani Ziobry usłyszą zarzuty? Onet ujawnia dwa nazwiska
Imprezowicze bawili się, m.in. głośno śpiewając. Jak podkreślał później z mównicy sejmowej Łukasz Mejza, repertuar obejmował "patriotyczne piosenki, przeplatane nieco bardziej humorystyczno-biesiadnym". Do tej drugiej grupy z pewnością należała parodia znanego przeboju zespołu Myslovitz "Peggy Brown" pt. "Grzegorz Braun". Przerobiony tekst utworu odnosi się do głośnego incydentu ze zgaszeniem przez posła Konfederacji świec chanukowych.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>