,
Obserwuj
Polityka

25 mln na niejawny fundusz. Nowe ustalenia w sprawie działań ludzi Zbigniewa Ziobry

PAP
2 min. czytania
17.06.2024 12:25
Były dyrektor w NIK Marek Bieńkowski zeznał przed komisją ds. Pegasusa, że podczas corocznej kontroli w Ministerstwie Sprawiedliwości wykryto, że jawny Fundusz Sprawiedliwości przekazał na niejawny fundusz operacyjny kwotę 25 mln zł. Jak ocenił, było to ewidentnie złamanie zasad.
|
|
fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

W poniedziałek przed sejmową komisją śledczą ds. Pegasusa zeznania składa były dyrektor Departamentu Porządku i Bezpieczeństwa Najwyższej Izby Kontroli Marek Bieńkowski.

W swobodnej wypowiedzi Bieńkowski zarzucił, że świadkowie, którzy byli już przesłuchiwani przez komisję śledczą, używali - jak mówił - "haniebnych określeń" dotyczących pracy NIK i jej kontrolerów. - Mam świadomość, że część z tych świadków stoi pod pręgierzem odpowiedzialności karnej, ale są pewne granice: nie wolno krzywdzić porządnych ludzi, którzy w NIK na rzecz państwa pracują uczciwie i rzetelnie - oświadczył i poinformował, że został niemal całkowicie zwolniony z tajemnicy kontrolerskiej przez prezesa NIK.

Fundusz Sprawiedliwości, a teraz Red is Bad. 'To tylko czubek góry lodowej'

Pegasus i Fundusz Sprawiedliwości

Były dyrektor w NIK relacjonował kontrolę przeprowadzoną w 2021 r. w resorcie sprawiedliwości, którym kierował Zbigniew Ziobro. - Wchodzimy na coroczną kontrolę budżetową, bez żadnej tezy, aczkolwiek kontrola, którą przeprowadzaliśmy wcześniej w Funduszu Sprawiedliwości, dała nam do myślenia, że trzeba się bliżej przyjrzeć, co oni w tym funduszu robią - powiedział Bieńkowski.

Jak mówił, kontrolę nadzorowała jego zastępczyni Anna Mach. - Na pewnym etapie kontroli pani dyrektor Mach przychodzi do mnie i mówi, że jawny Fundusz Sprawiedliwości przekazał na niejawny fundusz operacyjny kwotę 25 mln zł - relacjonował Bieńkowski. - W najczarniejszych snach nie przyszłoby mi do głowy, żeby jawny Fundusz Sprawiedliwości dekonspirował de facto fundusz operacyjny, który ma klauzulę ściśnie tajną - powiedział.

Bieńkowski poinformował, że jeszcze w trakcie kontroli wystąpił o spotkanie z ówczesnym szefem CBA Ernestem Bejdą - jak to określił - w konwencji: "co wy robicie?! Przecież to jest ewidentnie złamanie generalnych zasad dotyczących funkcjonowania służby i przekazywania środków, które są środkami publicznymi, ale nie są środkami z budżetu państwa". Jak dodał, na żadnym etapie nie było jakiejkolwiek refleksji ze strony tych, którzy popełnili ten błąd.

'Strażacy nie okazali wdzięczności'. Tak Fundusz Sprawiedliwości kupował głosy dla wiceministra

Były dyrektor w NIK poinformował, że nie miał wówczas wiedzy, na co realnie są przekazywane te środki. O tym, że może to dotyczyć oprogramowania szpiegowskiego dowiedział z TVN24.- W czasie kontroli takich informacji nie mieliśmy - dodał.

Przypomnijmy, że w związku z nadużyciami związanymi z Funduszem Sprawiedliwości - między innymi wydaniu 25 mln złotych na zakup Pegasusa - prokuratura skierowała do Sejmu wniosek o uchylenie immunitetu Michałowi Wosiowi. Poseł Suwerennej Polski to jeden z  najbliższych współpracowników Zbigniewa Ziobry.