Matysiak się zbuntowała i może na tym zyskać. "Może przejąć stery"
Posłanka Razem Paulina Matysiak w ubiegłym tygodniu poinformowała o założeniu stowarzyszenia i ruchu społecznego "Tak dla rozwoju" z posłem PiS Marcinem Horałą. Zarząd jej ugrupowania ocenił to jako działanie "szkodliwe dla partii" i skierował wniosek o wszczęcie procedury dyscyplinarnej wobec polityczki. Matysiak została też zawieszona w prawach członkini klubu Lewicy.
W poniedziałek po południu wciąż nie było wiadomo, co dalej z członkostwem posłanki w partii. - Jestem obecnie zawieszona przez Zarząd Krajowy partii Razem na czas postępowania dyscyplinarnego, które się rozpoczęło. Wniosek zarządu dotyczy usunięcia mnie z partii - mówi Tokfm.pl Matysiak.
"Zainteresowanie już teraz jest olbrzymie"
Posłanka w rozmowie z PAP podkreśliła, że jej inicjatywa spotyka się dobrym odbiorem osób, które rozumieją, że "trzeba budować takie mosty i szukać tego, co nas łączy, a nie tylko tego, co nas dzieli". Ruch społeczny Matysiak i Horały ma "łączyć obywateli, organizacje i polityków różnych opcji wspierających inwestycje kluczowe dla rozwoju Polski". To m.in. elektrownie atomowe, CPK czy wojsko.
Czy w ostatnich dniach posłanka zaobserwowała zwiększone zainteresowanie przystąpieniem do jej stowarzyszenia? - Tak, bardzo dużo osób zostawiło do siebie namiary. Stowarzyszenie jest w procesie rejestracji, ale zainteresowanie już teraz jest olbrzymie - ocenia posłanka w rozmowie z Tokfm.pl.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Matysiak "twarzą politycznego sporu wokół CPK"
- To jednostkowe zwycięstwo polityczne pani posłanki, o której mówi dziś cała Polska - komentuje całą sytuację w rozmowie z Tokfm.pl Michał Piękoś, redaktor naczelny 'Dziennika Trybuna'. - Polityczka jeszcze parę dni temu była relatywnie mało znana, dziś jest twarzą politycznego sporu wokół CPK. Traci na tym natomiast Lewica, bo zamiast spójnego przekazu mamy wewnętrzne spory i straszenie się sądami partyjnymi - ocenia.
Co dalej może stać się z polityczką? - Posłanka Matysiak wzmocniła swoją pozycję wewnątrz partii Razem, budując się na silną i niezależną polityczkę. Jej odejście wydaje się dziś mało prawdopodobne - zaznacza Piękoś. - Prędzej, z taką silną pozycją, będzie mogła pomyśleć o przejęciu sterów nad partią po Adrianie Zandbergu. Razem to bardzo demokratyczna organizacja, daje jej to wielkie szanse - podkreśla publicysta.
"Kaczyński wysłał Horałę"
Informacja o powołaniu stowarzyszenia przez Matysiak i Horałę oburzyła polityków z lewej strony politycznego firmamentu. Zupełnie inaczej zareagowały szeregi PiS, tu krytycznie oceniane były decyzje klubu Lewicy i zarządu Razem. Padały zarzuty wzmacniania polaryzacji, a Radosław Fogiel pytał wręcz partię, czy jej się "sufit na łeb zwalił". Skąd takie poparcie dla polityczki z przeciwnego obozu?
- Posłanka Matysiak tak naprawdę padła ofiarą intrygi politycznej Jarosława Kaczyńskiego - uważa Piękoś. - To dlatego PiS nie oburzył się na wystąpienie swojego posła u boku lewicowej posłanki. Lider PiS wysłał Horałę, aby ten urzekł posłankę. A miał ją urzec swoją rzekomą propaństwowością i kompetencjami w zakresie CPK - twierdzi dziennikarz.
Jak jednak uważa Piękoś, problem w tym, że Horała to "antypracownicza postać związana za młodu ze skrajnie liberalnymi poglądami gospodarczymi". - Jego późniejsze etatystyczno-państwowe poglądy nie wzięły się bynajmniej z czytania Marksa, tylko z benefitów, które dała mu jego partia przez ostatnie dwie kadencje rządów - tłumaczy publicysta.
- Jeżeli chodzi o jego kompetencje względem budowy lotniska, te także są wątpliwe. PiS miało osiem lat, żeby ruszyć z budową, a jedyne co zostawili po sobie to puste łąki - dodaje naczelny 'Dziennika Trybuna'.