Związki u notariusza to pomysł PSL na "intratny biznes"? "Mam nadzieję, że to zbieg okoliczności"
Polskie Stronnictwo Ludowe pracuje nad swoim projektem ustawy o statusie osoby najbliższej. Ma to być alternatywa dla projektu o związkach partnerskich przedstawionego przez ministrę ds. równości Katarzynę Kotulę z Lewicy. Ludowcy nie zgadzają się chociażby na zawieranie związków partnerskich w urzędzie stanu cywilnego. Chcą, aby taki związek był formalizowany u notariusza. Jak tłumaczą, chodzi o to, aby taki związek nie był zrównany z małżeństwem.
Po aferze w sprawie notarialnych powiązań byłego wiceministra rozwoju i technologii - Jacka Tomczaka z deweloperami, pojawiają się jednak sugestie, że na rejestracji związków u notariusza ktoś chciałby zarobić. Ministra Katarzyna Kotula mówi nawet o intratnym biznesie.
- Ja bym nie wiązała tych dwóch spraw ze sobą. Mam nadzieję, że to jest zbieg okoliczności i nie ma jedno z drugim nic wspólnego. Natomiast sytuacja, która pojawiła się w związku z ministrem Jackiem Tomczakiem, wymaga oczywiście wyjaśnień. I pewnie to będzie w najbliższych dniach bardzo dokładnie wyjaśniane - mówiła w "Popołudniu Radia TOK FM" posłanka PSL Agnieszka Kłopotek.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Rozmówczyni Anny Piekutowskiej dodała, że na razie "nie demonizowałaby" problemu związanego z tą ustawą. - To jest na razie projekt. Projekt polega na tym, że się nad nim pracuje. I myślę, że najlepiej byłoby, żeby autorzy projektu Lewicy i naszego spokojnie usiedli, bo jesteśmy koalicją, i starali się wypracować jakiś kompromis - wskazała.
Ministra Kotula przekonuje zaś, że projekt o związkach partnerskich jest już kompromisowy, bo nie pozwala m.in. na przysposobienie dzieci, czemu sprzeciwiają się właśnie ludowcy.
Co dalej z Jackiem Tomczakiem?
Posłanka Kłopotek zapewniała jednocześnie w TOK FM, że nie wiedziała, iż Tomczak, wybrany z ich list, ma kancelarię notarialną. - Nie miałam zielonego pojęcia, bo życie osobiste i zawodowe pana Jacka Tomczaka mnie specjalnie nie interesuje. Natomiast każdy z nas, gdy zostaje posłem, wypełnia oświadczenia i tam się deklaruje pełnione funkcje. To wszystko jest prawnie uregulowane. I rozumiem, że były wiceminister, obejmując tekę i składając ślubowanie poselskie, takie oświadczenie wypełniał. I tak jak wczoraj mówił w rozmowach z mediami, zrezygnował ze swojej działalności gospodarczej. Kancelarię dalej prowadziła jego żona, ale to nie jest niezgodne z prawem. Więc tu nie ma konfliktu interesów - zapewniała.
Wiceminister i analizy widma. 'Raport dotyczy zupełnie innej tematyki'
Polityczka przyznała jednak, że jest to sprawa, która budzi wiele wątpliwości i na pewno będzie wyjaśniana. - Nie umiem w tym momencie powiedzieć jak. Po prostu trzeba będzie sprawdzić, czy rzeczywiście nie było gdzieś za blisko tego wielkiego biznesu spraw prowadzonych w ministerstwie - podsumowała Kłopotek.