,
Obserwuj
Polityka

Zamiast ślubu, rejestracja w urzędzie, zamiast przysposobienia, piecza nad dzieckiem. Kotula walczy o minimum

3 min. czytania
19.10.2024 17:38
Dr Mateusz Wąsik, który współtworzył rządową propozycję ustawy o związkach partnerskich, twierdzi, że zawarto tam wszystko, czego wymaga od Polski Europejski Trybunał Praw Człowieka. Jednak, jak podkreślił w TOK FM prawnik, projekt jest kompromisem i "na pewno ulegnie zmianie". Walka toczy się o minimum.
|
|
fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

W piątek rząd pokazał projekt długo wyczekiwanej ustawy o związkach partnerskich. Zgodnie z tą propozycją rejestracja związku partnerskiego będzie możliwa w urzędzie stanu cywilnego. Osoby zawierające związek będą mogły przyjąć nazwisko partnera, będą miały prawo do decyzji o pochówku, dziedziczenia i dostęp do informacji medycznej.

Ministra do spraw równości Katarzyna Kotula daje sobie miesiąc na przekonanie koalicjantów do ustawy o związkach partnerskich. W projekcie znalazły się zapisy kompromisowe, które mają przekonać do niego posłów PSL-u. Dlatego nie ma tam mowy na przykład o przysposobieniu dzieci.

Ten system to wielka porażka państwa i jego wielki wstyd. 'Piecza' to porażający portret systemu pieczy zastępczej

- Chcielibyśmy, aby to było przysposobienie. Ale w aktualnym otoczeniu prawnym wiemy, że to przysposobienie nie uzyskałoby większości. Dlatego zastąpiliśmy je pieczą, która jest trochę luźniejszą formułą zapewnienia ram prawnych i jakiejkolwiek opieki nad dziećmi, które wychowują się w związkach tworzonych przez osoby tej samej płci - mówił w "TOK 360" dr Mateusz Wąsik, prawnik, który brał udział w pracach nad projektem.

Jak tłumaczył adwokat i doradca podatkowy, partner biologicznego rodzica dziecka nie miałby nad nim władzy rodzicielskiej, ale dzięki temu mógłby być jego opiekunem. A więc bez dodatkowych pełnomocnictw np. zaprowadzać dziecko do szkoły lub uzyskiwać informacje o jego stanie zdrowia.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Związki partnerskie. "Ta ustawa to minimum"

Rozmówca Adama Ozgi przypomniał, że do wprowadzenia przepisów regulujących związki osób nieheteronormatywnych zobowiązują nas wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Ale - jak dodał, tworząc projekt, mieli świadomość, że musi on być ostrożnościowy.

- Art. 18 Konstytucji, która wskazuje, że małżeństwem może być tylko związek kobiety i mężczyzny. Więc przygotowując tę ustawę staraliśmy się odróżnić związek partnerski od małżeństwa. I tych różnic jest sporo. Od sposobu zawarcia tego związku przez prawa i obowiązki partnerów i stosunki majątkowe (domyślną jest rozdzielność majątkowa) poprzez przysposobienie i pieczę, ponieważ nie jest możliwa wspólna adopcja dzieci przez związek partnerski, nie jest możliwe przysposobienie wewnętrzne. Nie ma też domniemania rodzicielstwa i nie ma możliwości, żeby osoba partnerska rodzica biologicznego wykonywała władzę rodzicielską. Może jedynie podejmować decyzje - wskazał dr Wąsik.

'Społeczeństwo to nie awokado, by musiało dojrzeć do praw człowieka'. Czekają na ustawę o związkach partnerskich

I dodał, że ma nadzieję, że projekt zostanie przyjęty przez Sejm. - Ja głęboko wierzę w pewną mądrość polityków, którzy przez lata deklarowali, że utożsamiają się z wartościami europejskimi. Jeżeli w Europie Polska należy do niechlubnej grupy pięciu państw, które w swoim systemie prawnym nie mają żadnej formy uznania związków osób tej samej płci, jeżeli ci sami politycy deklarują chęć kultywowania praworządności i kultywowania praw człowieka, byłbym w ciężkim szoku, gdyby byli przeciwni tej ustawie. Bo de facto ta ustawa jest wykonaniem minimum, które jest wymagane od nas przez Europejski Trybunał Praw Człowieka, na którego wartości przez lata powoływali się politycy - przekonywał prawnik.

Jak zaznaczył, nie jest to jednak jeszcze ostateczny kształt ustawy. - Jesteśmy teraz na etapie uzgodnień i konsultacji. Na pewno ta ustawa ulegnie zmianie w kontekście niektórych uprawnień. Natomiast ja mam ogromną nadzieję, że to minimum, o którym mówimy, zostanie takie samo - podsumował dr Wąsik.