,
Obserwuj
Polityka

Tak się pije w polityce. "Pod nosem resortu wydali na alkohol ponad milion złotych"

2 min. czytania
29.03.2025 14:23
Przymusowy urlop wiceszefa MSZ Andrzeja Szejny odsłonił szerszy kontekst problemów z alkoholem wśród polityków. - Pod nosem Ministerstwa Kultury, w jednej z podległych instytucji, na alkohol wydaje się w ciągu czterech lat 1,2 mln zł. To o czym my w ogóle mówimy? - pytał w TOK FM Krzysztof Brzózka, były dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.
|
|
fot. Piotr Kamionka/REPORTER / PIOTR KAMIONKA/REPORTER
  • Wiceszef MSZ Andrzej Szejna jest na urlopie. Polityk Nowej Lewicy wziął wolne po wyraźnej sugestii premiera Tuska;
  • W ostatnich tygodniach media informowały o problemach z alkoholem Szejny oraz prokuratorskim postępowaniu w sprawie nieprawidłowości przy rozliczaniu tzw. kilometrówek;
  • "Samo przyznanie się i brak jakichkolwiek konsekwencji budzi jednak mój sprzeciw. Trzeba znać swoje miejsce" - ocenił w TOK FM Krzysztof Brzózka, były dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych; 
  • Wskazał też, że problem jest jednak szerszy.

Wiceszef MSZ Andrzej Szejna od wtorku przebywa na urlopie, o który ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego poprosił premier Donald Tusk. Media w ostatnich tygodniach informowały o problemach Szejny z alkoholem oraz prokuratorskim postępowaniu w sprawie nieprawidłowości przy rozliczaniu tzw. kilometrówek. We wtorek wiceminister odniósł się do zarzutów w krótkim oświadczeniu, informując, że "zmierzył się z problemem nadużywania alkoholu" i odzyskał kontrolę nad zdrowiem. Zapewnił również o prawidłowym rozliczaniu tzw. kilometrówek.

- Są takie stanowiska, których nie powinna piastować osoba będąca w trakcie choroby alkoholowej. Nie powierzyłbym nawet pilnowania dzieci przy przejściu dla pieszych przed szkołą komuś, kto jest w "czynnej chorobie" - skomentował w TOK FM Krzysztof Brzózka, były dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. 

Dodał przy tym od razu, że choć szanuje, że polityk przyznał się do problemu, to jednak zrobił to pod "ogromną" presją społeczną. - Jednocześnie trzeba sobie zdawać sprawę z odpowiedzialności, która na nim ciąży. Tym bardziej, że samo przyznanie się i brak jakichkolwiek konsekwencji budzi jednak mój sprzeciw. Trzeba znać swoje miejsce - dopowiedział. 

Ministerstwo kultury i 24 tys. butelek wódki

 

W ocenie rozmówcy Wojciecha Muzala problemy Andrzeja Szejny wskazują także na szerszy kontekst, w tym nie tylko np. dostępność alkoholu dla posłów i posłanek w Sejmie.  - W ustawie o wychowaniu w trzeźwości Ministerstwo Kultury, wtedy się to nazywało Ministerstwo Kultury i Sztuki, ma np. zadania związane z rozwiązywaniem, ogólnie rzecz biorąc, problemów alkoholowych. I pod nosem tegoż resortu, w jednej z podległych instytucji, na alkohol wydaje się w ciągu czterech lat 1,2 mln zł. To jest mówiąc delikatnie, nawet drogiej wódki, 24 tysięcy butelek. To o czym my w ogóle mówimy? - Krzysztof Brzózka wskazał inny przykład. 

Podkreślił przy tym, że problemem jest też już sam sposób, w jaki podchodzimy do alkoholu. - Jesteśmy z nim zsocjalizowani, bo to także i reklamy, i obecność w każdym w każdym możliwym sklepie. Wszystko to powoduje, że koniec końców lekceważymy ten problem - skwitował w TOK FM.