,
Obserwuj
Polityka

"Polska na cyfrowej wojnie z Rosją". Wybory są zagrożone? Wicepremier wprost o "miękkim podbrzuszu"

3 min. czytania
02.05.2025 14:54
Wicepremier Krzysztof Gawkowski mówił w TOK FM, że liczba cyberataków na Polskę jest największa w historii. Większość ataków pochodzi z Rosji. - Mamy przekonanie, że wojna, to musi być czołg na ulicy Warszawy, samolot nad polskim niebem. Zanim on przyleci, rozpocznie się wojna cyfrowa. Czołgi cyfrowe już stoją na ulicach - mówił wicepremier.
|
|
fot. Wojciech Olkusnik / Wojciech Olkusnik/East News

 

  • W środę obywatele mieli trudności z dostępem do kluczowych usług administracyjnych, w tym także do Centralnego Rejestru Wyborców;
  • Jak mówił w TOK FM Krzysztof Gawkowski, nie mieliśmy do czynienia z atakiem na rejestry państwowe, który miałby znaczenie. Tym bardziej, jak dodał, że dziennie hakerzy próbują przeprowadzać 2-3 tys. incydentów w różnych miejscach naszego kraju;
  • Wicepremier zapewnił, że bezpieczeństwo wyborów jest priorytetem. "Przygotowaliśmy się do tego, żeby opiekować się wyborami" - stwierdził.

 

Zmasowany cyberatak na System Rejestrów Państwowych, informowały media w środę. Podawały też, że przed południem tysiące obywateli miało trudności z dostępem do kluczowych usług administracyjnych, w tym także do Centralnego Rejestru Wyborców. Rząd zapewnił, że sytuacja była pod kontrolą. Jak napisała - w odpowiedzi na pytania tvn24.pl - Monika Gembicka z biura komunikacji Ministerstwa Cyfryzacji były to "przejściowe trudności".

Jak przekonywał w TOK FM Krzysztof Gawkowski, nie mieliśmy do czynienia z atakiem na rejestry państwowe, który miałby znaczenie. Tym bardziej, jak dodał, że dziennie hakerzy próbują przeprowadzać 2-3 tys. incydentów w różnych miejscach. - Najwięcej odbywa się ich na infrastrukturę krytyczną w samorządach i dotyczy to takich pól, które rzeczywiście mają znaczenie dla codziennego życia, w tym np. jeśli chodzi o dostarczanie wody czy energii - wyjaśnił wicepremier i minister cyfryzacji.

Rozmówca Jacka Żakowskiego podkreślił, że ataków na przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne jest obecnie "masa", a Polska jest przede wszystkim na celowniku głównie Rosji i Białorusi.

- Widzimy teraz przede wszystkim wzrost zainteresowania strony rosyjskiej, szczególnie rosyjskiego wywiadu wojskowego, bo ten bardzo powiększył swoje siły skierowane na Polskę. Jesteśmy na cyfrowej wojnie z Rosją. I trzeba to też mocno powiedzieć: oni widzą w wojnie hybrydowej - w obszarze cyfrowym szansę na to, żeby zdestabilizować sytuację - stwierdził gość "Poranka Radia TOK FM".

Gawkowski wskazał, że celem jest w tym przypadku przede wszystkim doprowadzenie do paniki. - Mamy przekonanie, że wojna, to musi być czołg na ulicy Warszawy, Włodawy czy Bydgoszczy albo samolot nad polskim niebem. Tylko że zanim przyleci samolot, rozpocznie się wojna cyfrowa, która już trwa. Czołgi cyfrowe już stoją na ulicach Warszawy, Bydgoszczy, Poznania i małych polskich miast. I można je wycelować w infrastrukturę, np. wodno-kanalizacyjną - mówił.

"Rosjanie i Białorusini działają ręka w rękę"

Rozmówca Jacka Żakowskiego powiedział, że rząd zwiększył w tym roku środki na cyberbezpieczeństwo i w 2025 roku wyda na ten cel najwięcej w historii.

- Wydajemy pieniądze kierunkowo, np. wzmacniamy samorząd, który dzisiaj jest najbardziej miękkim podbrzuszem. W programie "Cyberbezpieczny samorząd" to ok. 1,5 1,5 mld zł. Wydajemy specjalną, dedykowaną ścieżką na wodę i kanalizację, czyli na wzmocnienie elektrowni kolejne setki złotych. Mamy też dobrze skrojoną koordynację cyberbezpieczeństwa na wybory - zapewniał Krzysztof Gawkowski.

Nocny komunikat wojska. 'Pożywka dla rosyjskich ośrodków propagandowych i internetowych trolli'

W tym kontekście wskazał, że ABW prześwietliło i zrobiło testy w Krajowym Biurze Wyborczym, powstał parasol wyborczy, a także "przygotowano się do tego, żeby opiekować się wyborami w czterech obszarach". - Po pierwsze to obszar dotyczący testów serwisowych na sprzęcie Krajowego Biura Wyborczego, po drugie szkolenia dla Państwowej Komisji Wyborczej i komisji okręgowych. Po trzecie przeciwdziałanie dezinformacji, bo to też jest dzisiaj rosyjskie modus operandi. Po czwarte współpraca z komitetami wyborczymi, żeby wiedziały, co się dzieje w krajobrazie ich komitetów, ale i samych kandydatów - wyliczył.

Jak tłumaczył, to o tyle istotne, że dezinformacja staje się teraz polem, na którym "Rosjanie i Białorusini działają ręka w rękę". - Na czym polega dezinformacja? Np. na wprowadzaniu przekonania, że jesteśmy państwem, które jest bardzo dzisiaj zagrożone i że Polska sobie z tym nie poradzi. Albo na wprowadzaniu narracji mówiących wprost, że to Ukraina wywołała wojnę - podsumował gość Jacka Żakowskiego.

Po co Nawrocki spotkał się z Trumpem? Prezydent USA 'spłacił dług polityczny'