Opiekunka społeczna zabrała głos. "Nawrocki zupełnie nie interesował się panem Jerzym"
- Opiekunka społeczna Anna Kanigowska w rozmowie z Onetem twierdzi, że Karol Nawrocki przejął mieszkanie dziś 80-letniego pana Jerzego, nie zapewniając mu żadnej opieki, mimo że się do tego zobowiązał;
- Jak relacjonowała kobieta, senior żył w skrajnej biedzie, całkowicie utrzymywany przez państwowy MOPR. Opiekunka płaciła za prąd i leki z własnych pieniędzy;
- Kanigowska zdecydowanie zaprzeczyła wersji Nawrockiego, zarzucając mu kłamstwa i nazwała całą sytuację "bezczelnym oszustwem".
Od poniedziałkowego poranka Polska żyje doniesieniami na temat drugiego mieszkania prezesa Instytutu Pamięci Narodowej i kandydata Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta RP Karola Nawrockiego. Nawrocki miał otrzymać w ramach umowy dożywocia kawalerkę w Gdańsku od seniora - pana Jerzego - którym miał się opiekować.
Opiekunka społeczna sama płaciła za prąd
Anna Kanigowska przez rok, od wiosny 2022 do wiosny 2023, codziennie, także w święta, opiekowała się dziś 80-letnim panem Jerzym, który - jak mówiła w rozmowie z Jackiem Harłukowiczem i Andrzejem Stankiewiczem z Onetu, "żył w nędzy".
"Nigdy czegoś takiego nie widziałam" - powiedziała, zaznaczając, że mężczyzna miał do dyspozycji jedynie zasiłki: stały (ok. 1000 zł), pielęgnacyjny (ok. 200 zł) oraz paczki i posiłki z Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie (MOPR). W mieszkaniu znajdowało się minimalne wyposażenie, a w zimie, z powodu braku pieniędzy, opiekunka musiała płacić za prąd z własnych środków. "To było straszne. Pamiętam, jak w zimie pan Jerzy siedział w mieszkaniu po ciemku, zziębnięty, w kurtce" - wspominała.
Jest oświadczenie majątkowe Karola Nawrockiego i... trzecie mieszkanie
Opiekunka pana Jerzego reaguje na tłumaczenia Nawrockiego. "Zwyczajne oszustwo"
Podczas porządków w dokumentacji Kanigowska natknęła się na odręczne oświadczenie Karola Nawrockiego i jego żony o przejęciu mieszkania pana Jerzego w zamian za opiekę. "Pan Nawrocki zupełnie nie interesował się panem Jerzym, jego sytuacją życiową i jego stanem zdrowia" - oświadczyła opiekunka seniora. Mimo prób kontaktu, w tym listu wysłanego na adres Muzeum II Wojny Światowej, nie otrzymała odpowiedzi od Nawrockiego.
Kanigowska stanowczo zaprzeczyła twierdzeniom Nawrockiego, jakoby opiekował się mężczyzną: "To stek bzdur i kłamstw. Jakie ma dowody? Może faktury, które ja brałam z apteki? Może rachunki za jedzenie, które opłacał MOPR albo ja przynosiłam z domu?". Dodała: "Gdyby nie MOPR, gdyby nie opieka państwa, to pan Jerzy nie dałby sobie rady. A mieszkanie przejął Nawrocki, który nie płacił i się nie opiekował".
W reakcji na komentarz rzeczniczki PiS, jakoby Nawrocki stracił kontakt z seniorem w grudniu 2024 r., Kanigowska przypomniała, że pan Jerzy trafił do Domu Pomocy Społecznej już w kwietniu 2024 r., a sam Nawrocki najwyraźniej przez miesiące nie interesował się losem podopiecznego: "Było mu po prostu obojętne, co się z nim dzieje".
Kanigowska podsumowała sprawę jednoznacznie: "Dla mnie to jest zwyczajne oszustwo: złapałem słupa, mam mieszkanie i do widzenia".
Posłuchaj: