,
Obserwuj
Polityka

Wzajemne oskarżenia, kłótnie i wbijanie szpil. Tak wyglądała debata prezydencka

tokfm.pl
6 min. czytania
12.05.2025 23:46
Oskarżenia o kłamstwo, prośby o pozew i bratobójcze walki. Tak wyglądała ostatnia debata przed pierwszą turą wyborów prezydenckich organizowana przez TVP, Polsat News i TVN24.
|
|
fot. YouTube/TVP Info

W poniedziałek o godz. 20 w Telewizji Polskiej odbyła się ostatnia przed pierwszą turą wyborów debata wszystkich kandydatów na prezydenta. Zorganizowały ją trzy stacje: TVP, Polsat News i TVN24. Spotkanie trwało około 150 minut, prowadzili je Dorota Wysocka-Schnepf (TVP), Piotr Witwicki (Polsat News) i Radomir Wit (TVN24).

Były i pytania od dziennikarzy, i kontrkandydatów. Wśród tematów bezpieczeństwo Polski, polityka zagraniczna i wewnętrzna, gospodarka, wartości wyznawane przez kandydatów oraz ich wizja przyszłości państwa.

Po każdej serii pytań od dziennikarzy (były dwa bloki tematyczne: polityka krajowa i zagraniczna) każdy kandydat mógł zadać jedno pytanie wybranemu rywalowi (był też czas na ripostę). W rundzie pytań wzajemnych uczestnicy zadawali je bezpośrednio. Na każdą odpowiedź przewidziano 60 sekund (tu również był czas na 20-sekundową ripostę).

Na zakończenie debaty każdy kandydat otrzymał 90 sekund na swobodną wypowiedź podsumowującą. Zgodnie z regulaminem wydarzenia uczestnicy nie mogli korzystać z telefonów ani żadnych innych urządzeń elektronicznych.

Każdy kandydat dostawał identyczne pytanie w obu blokach i minutę na odpowiedź.

Nagonka, flagi i 'piękne studio' Kurskiego

Pierwsze pytanie dotyczyło punktów programu, które nie cieszą się popularnością, ale wbrew sondażom kandydaci chcą je wprowadzać, bo uważają, że to interes narodowy. 

Maciej Maciak stwierdził, że odpowiadający przed nim Szymon Hołownia rozpoczął na niego nagonkę. Przekonywał, że musimy mieć dobre kontakty ze wszystkimi krajami.

Krzysztof Stanowski ustawił sobie na podium szereg flag (w tym tęczową, Kirgistanu, Argentyny, Niemiec i Unii Europejskiej). Nazwał "arcykapłanką propagandy" Dorotę Wysocką-Schnepf, przypominając, że część komitetów zaprotestowała przeciw jej udziałowi w debacie. - To nie jest obiektywizm - stwierdził, mówiąc, że jej mąż czeka na ambasadorską nominację, jeśli prezydentem zostanie kandydat KO.

Dziennikarka później skomentowała słowa youtubera, przypominając słowa Władysława Bartoszewskiego: "jeżeli mnie pijany obrzyga w autobusie, to nie jest obelga, ale nieprzyjemne" (Wysocka-Schnepf podała to w formie "jak pijany zwymiotuje na mnie w autobusie, to dla mnie nie obelga, nie każdy może mnie obrazić").

Marek Jakubiak pogratulował Jackowi Kurskiemu zbudowania "pięknego studia" TVP. Naigrawał się z pomysłu Hołowni zakazania smartfonów w szkołach. O obietnicy podpisania przez Rafała Trzaskowskiego ustawy o języku śląskim stwierdził, że to wstęp do separatyzmu.

Grzegorz Braun mówił o mediach "głównego ścieku", które go nie zapraszają. Lewicowi kandydaci - Adrian Zandberg i Magdalena Biejat - podnosili temat mieszkalnictwa.

Joanna Senyszyn sprzeciwiała się wydawaniu 5 proc. PKB na zbrojenia, twierdząc, że wojna w Ukrainie niedługo się skończy.

- Recydywista politycznego kłamstwa - powiedział Karol Nawrocki o Trzaskowskim. Dodał, że niezależnie od sondaży, wybory wygra i nie wyśle polskich żołnierzy do Ukrainy.

Kolejne pytanie - wyludnianie się Polski - jakie są przyczyny, w kontekście prawa aborcyjnego. Sławomir Mentzen stwierdził, że bzdurą jest, iż Polki nie chcą mieć dzieci.

Trzaskowski chwalił się darmowymi żłobkami, które wprowadził w Warszawie i stały się standardem w całej Polsce.

Artur Bartoszewicz obiecywał, że sprawi, by Polaków było ponad 80 mln.

Trzaskowski drwił ze sztabu Nawrockiego, który zdziwił się, że media wyciągnęły temat Jerzego Ż.

Stanowski stwierdził, że ma dla każdego kandydata flagę, jeśli ktoś chce użyć. Stwierdził, że debata jest niepoważna, bo chodzi o "dissowanie" przeciwnika i szybkie riposty.

Prowadzący debatę Radomir Wit odpowiadał, że zasady były ustalane z komitetami. Dało się słyszeć głosy sprzeciwu (mikrofony były wyłączone).

Braun mówił o silnym państwie, systemie prezydenckim i karze śmierci.

Bartoszewicz stwierdził, że uwolni flagę Polski "od tego cyrku" i poszedł zabrać ją z podium Stanowskiego.

'Pomogłem człowiekowi'

Ciekawie było podczas rundy pytań wzajemnych. Hołownia spytał Nawrockiego, dlaczego ukrywa przekręty związane z mieszkaniem od Jerzego Ż. - Pomogłem człowiekowi - podkreślał kandydat "obywatelski" PiS. I zachęcał do zapoznania się z materiałem z jego mediów społecznościowych. - Karol Nawrocki jest kłamcą - mówił marszałek Sejmu, mówiąc o akcie notarialnym. - Proszę mnie teraz pozwać, panie Karolu, jeśli to nieprawda - dodał.

Trzaskowski również pytał Nawrockiego o mieszkanie dla Jerzego Ż. Pokazywał dokument, w którym ten zobowiązywał się do dożywotniej opieki nad seniorem. Nawrocki zarzucił mu udział w wyrzucaniu lokatorów reprywatyzowanych mieszkań i brak budowy mieszkań komunalnych w Warszawie. Trzaskowski stwierdził, że nie oddał żadnego mieszkania w procesie reprywatyzacji.

Maciej Maciak pytał Stanowskiego, czy wysłałby chore dziecko na leczenie do Rosji, gdyby Putin obiecał to zrobić to za darmo. - Czułbym się bezpieczniej, gdyby moje dziecko leciało do Stanów Zjednoczonych się leczyć - odparł youtuber. Pozdrowił syna i jego klasę, którzy są na zielonej szkole.

Woch narzekał, że go nie zaprasza TVP, chwalił Nawrockiego.

Braun zapowiedział powrót do węgla. Bartoszewicz oskarżył media publiczne, że sprawiły, iż nie istnieje jako kandydat.

Zandberg skrytykował Trzaskowskiego za "koryciarstwo", bo choć zmieniły się sztandary partyjne, ale metody pozostały te same. Prezydent Warszawy odpowiedział, że przewodniczący Razem ustawia się jako recenzent rządu, choć miał szansę uczestniczyć w jego pracach. I mówił, że w Warszawie nie ma "koryciarstwa", zatrudniani są "specjaliści bez partyjnych legitymacji". - Ja nie jestem w Sejmie! - protestował Trzaskowski.

Biejat pytała Mentzena o bicie dzieci i obowiązek alimentacyjny. Polityk Konfederacji mówił, że jest zszokowany sugerowaniem, iż pochwala niepłacenie alimentów. Odniósł się także do bicia dzieci. - Komu zaszkodziły? - spytał Mentzen o klapsy.

Nawrocki pytał Trzaskowskiego o eksmisję rodziny z 6-letnim dzieckiem. - Jak zwykle pan manipuluje, bo to sądy podejmują tego typu decyzje - odparł polityk. Przypomniał, że za jego kadencji nie reprywatyzowano ani jednego mieszkania w Warszawie.

Było też pytanie o cła nakładane przez Donalda Trumpa. Jakubiak wyjaśniał, że trzeba szanować amerykańskiego prezydenta, a nie go potępiać w czambuł. - Stany Zjednoczone nie są już frajerem świata. Unia Europejska musi dorosnąć do tego - podkreślał.

Stanowski mówił, że o wszystkim decydują i tak przełożeni kandydatów - Donald Tusk czy Jarosław Kaczyński. I to oni powinni brać udział w debacie. - Nie czarujmy się, że te odpowiedzi mają jakiekolwiek znaczenie - dodał.

Maciak uznał, że najbardziej perspektywiczne są wschodnie rynki. A Bartoszewicz zapowiadał obronę polskiego złotego i dodawał, że nie interesuje go sytuacja Niemiec.

Stanowski ponownie wytykał Trzaskowskiemu, że zmienia poglądy. - Osobie powyżej pięćdziesiątego roku życia powinien się już wykształcić kręgosłup - stwierdził.

Po kolejnej rundzie znów nastąpiła kolejka pytań wzajemnych - z polityki zagranicznej. Ale Jakubiak pytał Senyszyn o Domy Pomocy Społecznej w Warszawie.

Stanowski pytał Trzaskowskiego, jak skończyć z "żebractwem w internecie", czyli zbiórkami na leki dla chorych na rzadkie choroby. A Maciak pytał Zandberga, z którymi państwami Polska nie powinna współpracować.

Biejat przypomniała, że Lech Kaczyński był za wejściem Ukrainy do UE i NATO. Wypomniała Nawrockiemu, że "kręcąc" w tej sprawie staje w jednym szeregu z "onucami" jak Braun i Maciak.

Braun wypomniał Nawrockiemu, że chce zerwać stosunki z Rosją, jak w takim razie upomniałby się o wrak tupolewa, który rozbił się pod Smoleńskiem. Polityk odpowiadał, że brak relacji byłby w "idealnym świecie".

Hołownia wypomniał Mentzenowi, że jest w Sejmie rzadkim gościem.

'Parady sodomitów'

W kolejnej rundzie - pytań wzajemnych - Stanowski przypomniał, że Braun kiedyś pozytywnie wyrażał się o Ukraińcach. Ten mówił (w odpowiedzi na inne pytanie), że ofiary pandemii zmarły z powodu zablokowania systemu ochrony zdrowia i niszczenia gospodarki. Mówił, że wróci do projektu Norymberga 2.0., kiedy "Polska odzyska niepodległość".

Pytał Trzaskowskiego o "parady sodomitów". Kandydat KO zwrócił uwagę, że w takich przypadkach obrażania ludzi prowadzący powinni interweniować.

A Jakubiak chciał uświadomić młodych, że "kiedyś będą starzy".

W kolejnej rundzie pytań wzajemnych Biejat wytknęła Zandbergowi, że siedzi na ławce rezerwowych. Ten odparowywał, że bez Lewicy rząd nie miałby większości, na co polityczka stwierdziła, że miałby, ale z Konfederacją.

Przewodniczącego Razem zaatakował też Hołownia. Również zarzucił mu, że mało robi w Sejmie.

Mentzen spytał Stanowskiego, czy nie chciałby rozbić duopolu PO-PiS.

Nawrocki stwierdził, że Trzaskowski jest zwolennikiem Nordstream 2. - Totalna bzdura - odparł prezydent Warszawy.

Kandydaci na prezydenta na sam koniec debaty mieli czas, by przekonać do siebie nieprzekonanych. Zachęcali, by głosować i "wybrać zmianę". Poniedziałkowa debata prezydencka była najdłuższą podczas tej kampanii wyborczej. Starcie kandydatów trwało niemal cztery godziny. Pierwsza tura wyborów prezydenckich odbędzie się 18 maja. Jeśli żaden z kandydatów nie zdobędzie więcej niż połowy wszystkich ważnych głosów, druga tura wyborów odbędzie się pierwszego czerwca. 

Posłuchaj: