Tusk stawia wszystko na jedną kartę? "Przeprosiny się należą"
- Premier zapowiedział złożenie wniosku o wotum zaufania dla jego rządu;
- Jak mówiła w TOK FM Paulina Piechna-Więckiewicz, 'to chwila na uspokojenie emocji i całej sytuacji, a także przedstawienie nowej wizji';
- Wiceministra Edukacji Narodowej wskazała też na główne czynniki, które zdecydowały o przegranej Rafała Trzaskowskiego.
W zgodzie z konstytucją i własnym sumieniem będziemy współpracować z nowym prezydentem wszędzie tam, gdzie to konieczne i możliwe - powiedział w poniedziałek w telewizyjnym wystąpieniu Donald Tusk. Premier zapowiedział też złożenie wniosku o wotum zaufania dla jego rządu. We wtorek premier poinformował, że Sejm rozpatrzy wniosek o wotum zaufania dla rządu w przyszłą środę, 11 czerwca. Tego dnia odbędzie się też głosowanie w tej sprawie.
- Być może wotum to chwila na uspokojenie emocji i całej sytuacji, a także przedstawienie nowej wizji. Nikt przecież nie chce oglądać rozgorączkowanych ministrów, tylko ministrów, którzy przedstawiają wizję i mówią: 'Zakasujemy rękawy'. Tym bardziej że w poniedziałek też obudziliśmy się w dniu, w którym się pracuje i w którym trzeba sprawować swoje obowiązki - skomentowała w TOK FM wiceministra Edukacji Narodowej Paulina Piechna-Więckiewicz (Nowa Lewica).
"Przeprosiny się należą"
Karol Nawrocki zwyciężył w II turze wyborów prezydenckich, pokonując Rafała Trzaskowskiego. Na kandydata popieranego przez zagłosowało 50,89 proc. wyborców, a na kandydata KO - 49,11 proc. Jak oceniła rozmówczyni Macieja Głogowskiego, 'w dużej mierze to głosowanie było głosowaniem nie tyle przeciwko Rafałowi Trzaskowskiemu, co z uwagi na rzeczy, których nie udało się jeszcze zrobić rządowi'.
- Przeprosiny się należą, musimy się wszyscy wziąć w garść, zaproponować bądź po prostu zgłosić projekty ustaw, które już były na stole i prezydent będzie musiał się do nich w kolejności legislacyjnej odnieść. Ważna będzie też wizja państwa i pewnie trzeba ją na nowo przepracować - dopowiedziała przy tym wiceministra edukacji.
Dopytywana, co dokładnie mogłoby trafić do Sejmu, wskazała, że np. Katarzyna Kotula jest gotowa z ustawą o związkach partnerskich. - Wiem, że za chwilę spotka się komisja, która przygotowywała projekty dotyczące, chociażby kwestii przerywania ciąży. Jeśli chodzi o mieszkania, to część z tych rzeczy też się dzieje - zapewniła.
- Minęła ponad doba od zakończenia wyborów, macie świetną diagnozę. Tylko dlaczego dopiero dziś? - chciał wiedzieć prowadzący.
- Lewica zwracała uwagę na kwestie związane z polityką mieszkaniową czy z ochroną zdrowia. Zresztą to były nasze główne punkty, oprócz liberalizacji prawa do przerwania ciąży. Pewnie te tematy nie wybrzmiały tak mocno, jak powinny wybrzmieć - odpowiedziała.
"Jest między nami mur"
A co jeszcze zadecydowało o przegranej Rafała Trzaskowskiego? Zdaniem Pauliny Piechna-Więckiewicz czynników było kilka. Oprócz tego, jak wskazała, że koalicja powinna była więcej mówić o tym, co udało się zrobić, to powinno być jej więcej także w mniejszych miejscowościach. Tym bardziej, jak dodała, że część obywateli nadal uważa, że 'darzymy ich pogardą'. - Jest między nami mur, ale on nie wynika z pogardy, a z niezrozumienia i nie zawsze trafnych diagnoz społecznych - zapewniła.
Inną ważną lekcją, jak dodała, jest fakt, że koalicja nie słuchała wszystkich głosów, przede wszystkim młodych mężczyzn. - PR oczywiście także miał znaczenie w tej kampanii. Wśród błędów trzeba także powiedzieć o mediach społecznościowych, szczególnie tych, które docierają do młodszych odbiorców. Zapytać się, czy byliśmy tam dostatecznie mocno - wskazała też. Choć, od razu zastrzegła, to pytanie retoryczne.
Zapewniła w tym kontekście, że sama decyzja o starcie koalicji w różnych konfiguracjach nie była zła. Miała przedstawić, jak tłumaczyła, różne oblicza i zachęcić różne grupy wyborców do tego, żeby w te wybory się zaangażowały. - Zresztą przykład Sławomira Mentzena i Grzegorza Brauna pokazuje, że prawicy to nie zaszkodziło - podsumowała w TOK FM.