Tusk rozmawiał z Czarzastym o rekonstrukcji rządu? Poseł Nowej Lewicy odpowiada kąśliwie
Po wyborach prezydenckich wrócił temat rekonstrukcji rządu, którą pod koniec maja zapowiedział Donald Tusk. Jak ustaliła "Rzeczpospolita", do zmian na stanowiskach ministerialnych ma dojść w sierpniu, już po zaprzysiężeniu Karola Nawrockiego na prezydenta. Takiemu scenariuszowi sprzeciwia się jednak Szymon Hołownia. "Rekonstrukcja rządu i odnowa w koalicji teraz (...) nie ma powodu aby zwlekać" - napisał lider Polski 2050, która wchodzi w skład koalicji rządzącej. A co na to Lewica?
- Jeżeli rekonstrukcja rządu miałaby pomóc szybszej realizacji umowy koalicyjnej, to my nie mówimy "nie". Przecież nikt nie jest przyspawany do stołka ministra ani stołka wiceministra. To nie o to chodzi - mówił w TOK FM Tomasz Trela, wiceprzewodniczący parlamentarnego Klubu Lewicy. - Jeżeli pan premier Donald Tusk ma konkretną koncepcję, żeby np. szybciej przygotować kompleksową reformę finansów ochrony zdrowia i sprawniej przekazywać pieniądze na budownictwo mieszkaniowe, a do tego celu resorty muszą być zreformowane, to siadamy i o tym rozmawiamy - mówił parlamentarzysta.
Prowadząca audycję Karolina Lewica pytała swojego gościa, czy Donald Tusk konsultował plan rekonstrukcji rządu z Włodzimierzem Czarzastym, czyli szefem Nowej Lewicy. - Nie ma jeszcze konkretnej propozycji na stole. Niektórzy nasi koalicjanci mają taki sposób funkcjonowania, że zapowiadają (w mediach - przyp. red.), co będą poruszać na spotkaniach (koalicjantów), a my mamy inną filozofię działania - dodał kąśliwie Tomasz Trela.
Rząd dostał czerwoną kartkę? "Wynieśliby nas z boiska"
Gość TOK FM ocenił, że przegrana Rafała Trzaskowskiego w wyborach prezydenckich nie była czerwoną kartką dla obozu rządzącego. Tak mówił w poniedziałek prezes PiS Jarosław Kaczyński . - Gdybyśmy dostali czerwoną kartkę, to by nas z boiska znieśli. Dostaliśmy żółtą kartkę i ostrzeżenie: "Weźcie się jeszcze bardziej do roboty". I trzeba to zrobić - podkreślił poseł Nowej Lewicy.
Jego zdaniem obóz rządzący powinien przyspieszyć z realizacją swoich obietnic, bo skończyły się "wymówki". - Trzeba konkretne propozycje kłaść na stół, bo na samym końcu przyjdzie "sprawdzam" - stwierdził.
Wiceprzewodniczący parlamentarnego Klubu Lewicy dodał też, że rząd powinien poprawić komunikację ze społeczeństwem. - Mam takie poczucie, że niespecjalnie chwalimy się tym, co dobre. Na przykład od 1 lipca blisko 2 mln Polek i Polaków dostanie dodatek wdowi. Podwyższyliśmy też zasiłek pogrzebowy. Jest też (refundacja) in vitro. Dlaczego nie komunikujemy, ile dzieci każdego miesiąca przychodzi na świat z in vitro? Mógłbym te (osiągnięcia rządu) mnożyć. Czyli więcej robić i głośniej o tym mówić - podsumował rozmówca Karoliny Lewickiej.