Dlaczego SN rozpatruje protesty wyborcze w dwojaki sposób?"Taka sytuacja dziwi"
- Profesorka Maria Wincławska z UMK w Toruniu oceniła, że emocje wokół wyniku wyborów prezydenckich są szkodliwe i niepotrzebne;
- Zdziwiła się formą rozpatrywania protestów przez Sąd Najwyższy;
- Wincławska przewiduje, że SN uzna ważność wyborów prezydenckich.
Przed Sądem Najwyższym na placu Krasińskich w Warszawie trwają dwa protesty. Z jednej strony są zwolennicy Karola Nawrockiego, którzy domagają się jak najszybszego zatwierdzenia ważności wyborów prezydenckich. Z drugiej - zwolennicy Rafała Trzaskowskiego, którzy uważają, że przy wyborach i liczeniu głosów było wiele nieprawidłowości i domagają się ponownego liczenia głosów. Obie grupy rozdziela policja.
Według profesorki Marii Wincławskiej z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu emocje, które narosły wokół wyniku drugiej tury wyborów prezydencki są niepotrzebne i szkodliwe. - Nie służą państwu polskiemu ani racji stanu. Szczególnie jeżeli one dotyczą tak istotnych rzeczy, jaką jest system wyborczy, tutaj tych emocji powinno być jak najmniej - powiedziała w 'TOK360'.
Gościni Filipa Kekusza zastanawiała się, czy te odczucia "od drugiej tury chociaż na moment przygasły". - Bo wydaje się, że te emocje są niezwykle wysokie - dodała.
Posłuchaj podcastu!
Jak Sąd Najwyższy rozpatruje protesty wyborcze?
Sąd Najwyższy w dwojaki sposób rozpatruje protesty wyborcze. Cześć odbywa się na posiedzeniach jawnych, a część na niejawnych. SN rozpatrzył dziś już dwa protesty wyborcze - oba w trybie jawnym.
Według Wincławskiej "przeważnie protesty wyborcze były rozpatrywane na posiedzeniach niejawnych". Wprowadzone obecnie rozwiązanie oceniła jako dziwne. - Dziwi taka sytuacja. Mamy taki dualizm, bo albo robimy tak jak do tej pory i protesty są rozpatrywane niejawnie, albo po prostu są one wszystkie rozpatrywane jawnie - powiedziała Wincławska w 'TOK FM'.
Dodał, że wprowadzone rozwiązanie może rodzi pytania. - Na jakiej podstawie został ten wybór dokonany - powiedziała.
Politolożka powiedziała, że spodziewa się, iż Sąd Najwyższy 1 lipca zdecyduje o ważności wyborów prezydenckich. - Wszystko wskazuje na to, że pomimo iż te protesty są zasadne i są komisje, gdzie były nieprawidłowości, to jednak mamy różnicę 370 tys. głosów i błędy popełnione w tych komisjach nie wpłynęły na wynik wyborów - powiedziała Wincławska.
Przypomnijmy - z danych podanych przez PKW 2 czerwca wynika, że Karol Nawrocki popierany przez PiS wygrał wybory prezydenckie, otrzymując w drugiej turze 50,89 proc. głosów. Kandydat KO Rafał Trzaskowski uzyskał 49,11 proc., czyli o 369 591 głosów mniej.