Koniec strajku na UW. "Nauka postawiona na głowie"
- Studenci UW zawarli porozumienie z władzami uczelni i resortem nauki;
- Efektem rozmów ma być rozbudowa publicznych stołówek na uczelniach;
- "Bardzo bym chciała, żeby pierwsze programy ruszyły w przyszłym roku" - powiedziała w TOK wiceministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego;
- Dr Karolina Zioło-Pużuk zastrzegła, że mowa jest "o wydatkach milionowych".
Po ponad miesiącu zakończyła się okupacja jednego z budynków Uniwersytetu Warszawskiego. Studenci, którzy domagali się publicznych stołówek i rozbudowy bazy mieszkaniowej, osiągnęli porozumienie z władzami uczelni oraz Ministerstwem Nauki. Powstać ma tzw. fundusz stołówkowy.
- Bardzo bym chciała, żeby pierwsze programy ruszyły w przyszłym roku. To znaczy, będziemy mieli gotowy model i zbadane, jak powinno to wyglądać. Tym bardziej, że jak obiecałam studentom, poprosiliśmy już Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu, który u siebie zaczyna budować stołówkę, żeby nam policzyli, ile by to kosztowało, jak by mogło to wyglądać i jak działać - skomentowała w TOK FM wiceministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego dr Karolina Zioło-Pużuk.
Jak od razu dodała, bardzo by nie chciała, żeby "wszyscy wynajdywali koło od początku". - Naprawdę głęboko wierzę w to, żeby kopiować pewne wzorce. I jeżeli to się uda we Wrocławiu, to myślę, że nie ma przeszkód, żebyśmy w przyszłym roku wspierali uniwersytety, które chcą rozwijać te stołówki - podkreśliła.
Dopytywana wprost, kiedy powstanie fundusz stołówkowy, odpowiedziała, że "to złożona sprawa". - To o tyle trudne, że know how, tak to nazwijmy, do budowania akademików mamy, a stołówek już nie. A to dlatego, że stołówek na uniwersytetach jest zaledwie kilka, ale i tak w gruncie rzeczy nie mamy modelu "stołówki społecznej" - dodała w rozmowie z Jackiem Żakowskim.
Dlatego, jak wskazała, w grę wchodzi nie tylko budowa stołówek od zera, ale też np. model wspólny. - W czasie wyborów samorządowych przyglądaliśmy się jednej z gmin podwarszawskich, która zdecydowała się na to, żeby jedna stołówka szkolna gotowała za pieniądze samorządowe dla wszystkich szkół. Potem było to lokalnie dostarczane - wskazała konkretny przykład. Zastrzegła przy tym jednocześnie, że nadal mowa jest jednak o wydatkach milionowych.
Strajk studentów na UW. 'Uniwersytet pozjadał wszystkie rozumy, a my chodzimy głodni'
"Trochę nam się nauka postawiła na głowie"
W ocenie gościni TOK FM protest studentów pokazał też, że sprawy socjalne nie mogą jednak leżeć odłogiem. - Trochę nam się nauka postawiła na głowie i zaczęła przyjmować za bardzo model rynkowy. Nie tylko w stosunku do studentów, ale też oceniania pracy pracowników uniwersyteckich. Chcielibyśmy jednak ten model przywrócić na nogi - podkreśliła dr Karolina Zioło-Pużuk.Wskazała, że rozmawiała już z parlamentem studentów o konkursie na uczelnię, która jest przyjazna studentowi pod względem równości, wsparcia socjalnego, kół studenckich, czyli tego, co jest "integralną częścią życia studenta i co powoduje, że czas na uniwersytecie nie jest tylko i wyłącznie czasem przygotowania do pracy". - Bo uniwersytet to nie szkoła zawodowa. To miejsce rozwoju, badań, poszukiwań i robienia błędów - skwitowała w TOK FM.