,
Obserwuj
Polityka

Kidawa-Błońska w TOK FM wprost o Michale Kamińskim. "Nie ufam mu"

Aleksandra Gruszczyńska
3 min. czytania
16.07.2025 10:10
- Nie mam zaufania do Michała Kamińskiego. Oskarża w sposób obrzydliwy pracowników kancelarii o to, że go obserwują. Pokazał, że nie można ufać politykowi, któremu z taką łatwością przychodzą kłamstwa - powiedziała w "Poranku TOK FM" Małgorzata Kidawa Błońska.
|
|
fot. Filip Naumienko/REPORTER/ EAST NEWS
  • Kilka tygodni temu Michał Kamiński w TVN24 powiedział, że Małgorzata Kidawa-Błońska chciała, aby jego kierowca na niego jej donosił. Marszałkini Senatu zdecydowanie zaprzeczała;
  • "Przysłanie kwiatów z bilecikiem 'przepraszam', to nie są przeprosiny po takiej aferze" - powiedziała w TOK FM;
  • Kidawa-Błońska oczekuje, że PSL zabierze głos w sprawie Michała Kamińskiego i jego roli w umawianiu spotkań w mieszkaniu Adama Bielana.

 

Nie milkną echa po tym, jak na światło dzienne wyszła informacja, że t o wicemarszałek Senatu Michał Kamiński miał pośredniczyć w umawianiu spotkania marszałka Sejmu Szymona Hołowni z Jarosławem Kaczyńskim w prywatnym mieszkaniu europosła PiS Adama Bielana. Część polityków jest oburzona takim zachowaniem i oskarża Kamińskiego o próbę "rozwalenia koalicji". Niektórzy domagają się jego rezygnacji z funkcji wicemarszałka Senatu, tłumacząc to utratą zaufania do jego działań.

O to, czy można ufać Kamińskiemu, pytana była w "Poranku TOK FM" marszałkini Senatu Małgorzata Kidawa Błońska. Odpowiadając na pytanie Macieja Głogowskiego, stwierdziła kategorycznie, że nie ma zaufania do Kamińskiego.

- Nie, nie mam zaufania i uważam, że pan marszałek Kamiński - oskarżając w sposób obrzydliwy pracowników kancelarii o to, że go obserwują, obrażając mnie, sugerując różne rzeczy - pokazał, że nie można mu ufać. Polityk, któremu z taką łatwością przychodzą kłamstwa i niepotrafiący z podniesioną głową za to przeprosić, nie jest godny zaufania - odpowiedziała Kidawa-Błońska w "Poranku TOK FM".

Prowadzący audycję zwrócił uwagę, że Michał Kamiński zarzekał się, że przeprosił Kidawę-Błońską. Marszałkini Senatu nie była jednak przekonana co do formy i treści. - Nie, przysłanie kwiatów z bilecikiem "przepraszam", to nie są przeprosiny po takiej aferze - odparła.

Posłuchaj:

Maciej Głogowski dopytywał, jak wyglądają posiedzenia prezydium Senatu. - Rozmawiacie? - dociekał. - Już nie - odparła Kidawa-Błońska. Gościni TOK FM doprecyzowała, że jeśli Michał Kamiński jest już obecny na posiedzeniach prezydium, wymiana zdań dotyczy tylko punktów rozmów poruszanych na spotkaniu.

- Takich bezpośrednich rozmów z nim nie prowadzę. Uważam, że przekroczył wszelkie granice - dodała. Prowadzący "Poranek TOK FM" zwrócił uwagę na słowo "jeśli już bywa" - dopytywał więc, czy wicemarszałek Kamiński nie ma obowiązku uczestniczenia w kolegiach Senatu i czy unika ich ze względu na obecność marszałkini.

- Nie bywa, choć to jest obowiązek. Nie sądzę jednak, by unikał spotkań ze mną. Niezależnie od wszystkiego uważam, że każdy człowiek ma prawo zrobić coś niestosownego, ale trzeba za to przeprosić. Trzeba mieć odwagę, by powiedzieć to prosto w oczy i powiedzieć to głośno. Obrażał Senat, bardzo głośno w mediach oskarżał, a rzucenie kwiatów przez sekretarkę to nie jest godne - wyjaśniła Małgorzata Kidawa Błońska.

Gościni TOK FM podkreśliła, że niczego już nie oczekuje od Michała Kamińskiego, ale uważa, że Polskie Stronnictwo Ludowe - które zawsze mówi, że honor, uczciwość i szlachetność jest wpisane w ich życiorys i rekomendowało Michała Kamińskiego na tę funkcję - powinno zająć stanowisko w tej sprawie.

- My oczywiście szanujemy umowy koalicyjne i to jest decyzja tylko i wyłącznie PSL czy Michał Kamiński będzie nadal wicemarszałkiem Senatu, czy nie. Ja do niego straciłam całkowicie zaufanie - skwitowała Kidawa-Błońska.