Biejat o wyroku ws. Izabeli z Pszczyny. "Sygnał ostrzegawczy dla lekarzy"
- Trzej lekarze ze szpitala powiatowego w Pszczynie zostali skazani w związku ze śmiercią 30-letniej ciężarnej pacjentki;
- Dwóch otrzymało wyroki bezwzględnego więzienia, trzeci - w zawieszeniu;
- Małgorzata Biejat, wicemarszałkini Senatu z Lewicy oceniła wyrok jako ważny sygnał ostrzegawczy dla lekarzy, by nie przedkładali 'własnego sumienia' nad życie i zdrowie pacjentek;
- Zaznaczyła, że prawo wymaga zmiany, ale nawet najlepsze przepisy nie wystarczą, jeśli lekarze nie zmienią swojego podejścia do kobiet.
Izabela we wrześniu 2021 r. zgłosiła się do Szpitala Powiatowego w Pszczynie po tym, jak odeszły jej wody płodowe. U płodu już wcześniej stwierdzono wady rozwojowe. Śmierć kobiety z powodu wstrząsu septycznego wywołała w całym kraju protesty przeciwko obowiązującym przepisom dotyczącym aborcji pod hasłem: "Ani jednej więcej".
Najazd faszystów na kliniki
- Ten wyrok to jasny sygnał dla lekarzy, że muszą się dwa razy zastanowić, kiedy będą chcieli przedłożyć własną wygodę i własne w cudzysłowie sumienie nad dobro, prawo do zdrowia i życia pacjentki - powiedziała w "Poranku Radia TOK FM" Małgorzata Biejat, wicemarszałkini Senatu z Lewicy.
Wskazała, że "pacjentka, której zdrowie i życie jest zagrożone, powinna otrzymać pomoc". - Fakt, że prawica dzisiaj siedzi dość cicho w sprawie tego wyroku, świadczy najlepiej, że oni też zdają sobie z tego sprawę - zakończyła.
Posłuchaj podcastu!
Jak mówiła, lekarze wzywają polityków do zmiany prawa - "oni oczekują, że wydamy jasne wytyczne". - Zgadzam się, że prawo musi zostać zmienione, ale najlepsze prawo nie zmieni nic, jeśli lekarze nie zmienią stosunku do kobiet - podkreśliła.
Biejat powiedziała, że wyrok w sprawie Izabeli z Pszczyny jest także sygnałem dla Towarzystwa Ginekologów i Położników oraz dla Naczelnej Izby Lekarskiej. - Jako polityczka, która walczy o prawo kobiet do samostanowienia, bezpieczeństwa, do możliwości zaufania własnym lekarzom, mam głęboki problem z tym, że po stronie lekarzy nie mamy partnera - dodała.
Według polityczki Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników "pokazuje bardzo wyraźnie, że idzie w kontrze do praw kobiet, że próbuje ograniczyć prawo do przerywania ciąży (?), oddala od siebie odpowiedzialność za konkretne wytyczne". - A Naczelna Izba Lekarska dość opieszale broni tych lekarzy, którzy kobiety wspierają i którzy muszą mierzyć się z najazdami faszystów na ich kliniki - podkreśliła.
Stanowisko nowego prezydenta ws. aborcji
Prowadzący rozmowę Jacek Żakowski zwrócił uwagę, że prezydent elekt Karol Nawrocki nie zgodzi się na liberalizację prawa do aborcji. - Coś można jeszcze zrobić? - zapytał swoją gościnię Żakowski.
Biejat zapewniła, że "będzie dalej pracować" nad rozwiązaniem tego problemu. - Jesteśmy w rozmowach zarówno ze środowiskami kobiecymi, jak i z innymi polityczkami i politykami. I na pewno nie będziemy się poddawać - dodała. Zwróciła uwagę, że Ministerstwo Zdrowia w takim zakresie, w jakim może, wydaje pewne wytyczne, ale jest ograniczone prawem, "nie może wydać np. szczegółowych wytycznych dla lekarzy krok po kroku". - To musi zrobić Towarzystwo Ginekologów i Położników, a tego nie robi - podkreśliła.
Jednocześnie Biejat zapewniła, że "nie ucieka od odpowiedzialności i nie próbuje przerzucać odpowiedzialności na lekarzy". - Biorę współodpowiedzialność za tę sytuację, jako senatorka, wicemarszałkini Senatu, przedstawicielka lewicy. I zapewniam państwa, że będziemy nadal pracować nad tym, żeby realnie pomóc kobietom w Polsce - powiedziała.