Trump rozegra Polskę podczas spotkania z Nawrockim? "Mam gorący apel"
Karol Nawrocki składa wizytę w Białym Domu. Amerykanie doskonale wiedzą, że poprzedził ją spór między polskim rządem a prezydentem ws. reprezentowania naszego kraju w USA. Czy te waśnie Biały Dom rozegra na swoją korzyść? - Jest naiwnością sądzić, że nawet bliscy sojusznicy nie mają w niektórych sprawach różnych interesów niż my, np. w zakupach uzbrojenia, bo kwestia ich ceny oczywiście nas różni - mówił w TOK FM wiceszef MSZ Marcin Bosacki. Dodał, że w związku z tym "ma tylko jedną prośbę i gorący apel do kolegów z PiS, a także z Kancelarii Prezydenta".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Karol Nawrocki został przyjęty w Białym Domu przez Donalda Trumpa. Podczas ich rozmów nie będzie uczestniczył nikt z polskiego rządu;
- W związku z tym wiceszef MSZ Marcin Bosacki skierował do obozu prezydenta i PiS "gorący apel".
Po godz. 17 zaczęło się spotkanie Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem. Tematem ich rozmowy ma być bezpieczeństwo militarne i energetyczne Polski, a także sytuacja w Ukrainie. W rozmowach Nawrockiego z Trumpem nie ma będzie uczestniczył nikt z rządu. Według Donalda Tuska MSZ chciało wesprzeć prezydenta w tej wizycie, ale nie spotkało się to z zainteresowaniem. - Szef MSZ zadeklarował gotowość do towarzyszenia panu prezydentowi osobiście lub za pośrednictwem któregoś z wiceministrów. To nie spotkało się z zainteresowaniem - ujawnił w środę premier.
Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki przyznał w TOK FM, że współpraca rządu z Pałacem Prezydenckim ws. polityki międzynarodowej mogłaby być zdecydowanie na lepszym poziomie. - To, że dzisiaj na pierwszej wizycie zagranicznej nowego prezydenta Nawrockiego nie ma przedstawiciela MSZ, jest nie tylko odejściem od ponad dwudziestoletniego zwyczaju, ale też od litery konstytucji. Ta jasno mówi, że prezydent ma obowiązek współpracować z rządem ws. polityki zagranicznej - powiedział i dodał, że niedobra jest nieobecność reprezentanta rządu podczas środowej wizyty w Białym Domu.
Karolina Lewicka zauważyła, że - według dostępnych informacji - resort dyplomacji reprezentuje w Waszyngtonie szefowa protokołu dyplomatycznego Irena Lichnerowicz. Temu jednak Bosacki zaprzeczył. - To nieprawda - stwierdził i wpędził w konsternację dziennikarkę TOK FM. - Pani dyrektor jest od protokołu, czyli na rozmowach jej nie ma - doprecyzował wiceminister.
Wyjaśnił, że wspomniana urzędniczka ma przypilnować np. tego, by Karol Nawrocki nie siadał, gdy Donald Trump będzie stał. - Albo żeby wszedł w drzwi razem z prezydentem Stanów Zjednoczonych, a nie przykładowo za trzema sekretarzami z gabinetu przywódcy USA - opisywał gość TOK FM.
Amerykanie nas rozegrają? "Mam tylko jeden apel do PiS"
Czy spory między polskim rządem i prezydentem będą rozgrywane przez Amerykanów? - Jest naiwnością sądzić, że nawet bliscy sojusznicy nie mają w niektórych sprawach różnych interesów niż my, np. w zakupach uzbrojenia, bo kwestia ich ceny oczywiście nas różni - zaznaczył polityk.
Dodał, że w związku z tym "ma tylko jedną prośbę i gorący apel do kolegów z PiS, a także z Kancelarii Prezydenta". - Chodzi o to, żeby byli przynajmniej równie asertywni do partnerów zewnętrznych, w tym do naszych sojuszników, jak są wobec rządu Rzeczpospolitej - podsumował Marcin Bosacki.