Tusk wygwizdany, telewizje niewpuszczone. "To jest najsmutniejsze"
- To nie jest tak, że tylko i wyłącznie Prawo i Sprawiedliwość przez swoje rządy, swoją propagandę odciągało część osób od "Solidarności", a "Solidarność" oddzielało murem z zasiekami od tych, którzy mają inne poglądy. Obserwowałem także samą "Solidarność". Ona nam się zmieniała, stawała się formacją bardzo polityczną, a nie tylko związkową - mówił w TOK FM Bogdan Zdrojewski.
Z tego artykułu dowiesz się:
- W Gdańsku podczas obchodów rocznicy wybuchu II wojny światowej wybuczano i wygwizdano Donalda Tuska. Dzień wcześniej na uroczystości rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych z telewizji wpuszczono tylko Republikę;
- Bogdan Zdrojewski stwierdził w TOK FM, że "Solidarność" stała się formacją "bardzo polityczną, a nie tylko związkową";
- Zdaniem polityka, część polityków działa na rzecz zasypywania podziałów w społeczeństwie, ale nie inaczej postępuje prezydent Nawrocki;
- Zdrojewski będzie jednak trzymał kciuki za prezydenta w Waszyngtonie, także za to, żeby podjął tam temat walczącej Ukrainy.
W niedzielę w Gdańsku obchodzono 45. rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych. Odmówiono wstępu z kamerami telewizjom innym niż Telewizja Republika. Dzień później podczas obchodów 86. rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte wybuczano i wygwizdano Donalda Tuska. - Naród podzielony nie potrafi wspólnie świętować ani narodowej katastrofy, ani narodowego sukcesu - skomentowała Karolina Lewicka w "Wywiadzie politycznym".
- To nie wina narodu, tylko polityków - ocenił jej gość, Bogdan Zdrojewski, poseł Platformy Obywatelskiej do Parlamentu Europejskiego. - I to nie jest tak, że tylko i wyłącznie Prawo i Sprawiedliwość przez swoje rządy, swoją propagandę odciągało część osób od "Solidarności", a "Solidarność" oddzielało murem z zasiekami od tych, którzy mają inne poglądy. Obserwowałem także samą "Solidarność". Ona nam się zmieniała, stawała się formacją bardzo, bardzo polityczną, a nie tylko związkową - zaznaczył.
Zdaniem Zdrojewskiego, teraz "mamy tego efekt". - Natomiast oczywiście gwizdanie mnie nie razi. Zdarza się we wszystkich możliwych demokracjach, że ktoś wyraża pogląd, tak czy inaczej. Bardziej mnie przeraża to, jeżeli mamy do czynienia z agresją werbalną, z takimi zasiekami, które rzeczywiście separują określone grupy - podkreślił polityk.
Prezydent na rzecz podziałów
Zdrojewski wspominał o "elementach bezpieczeństwa, które zostały zaproponowane prawdopodobnie przez kancelarię prezydenta". Głowę państwa podczas uroczystości ochraniała Służba Ochrony Państwa, która… przeprowadziła kontrolę pirotechniczną wobec Danuty Wałęsy.
- Generalnie źle to wygląda, bo państwo i naród, i społeczeństwo, poszczególne grupy, jeżeli się obawiają w tym wypadku nie wroga zewnętrznego, tylko wroga tu w środku, to znaczy, że mamy bardzo poważne skutki podziałów społecznych i też zagrożenie fizyczne. A to już ma charakter nie do zlekceważenia - dodał.
Czy da się jeszcze tę Polski posklejać? - dopytywała Lewicka. - Mam nadzieję. Uważam, że bez takiej nadziei (nie ma sensu - red.) cała praca wykonywana przez wszystkich: psychologów, dziennikarzy, także część polityków. Na razie niestety mamy sytuację taką, że tym, który z pewnością nie pracuje na rzecz zamknięcia tych podziałów, jest sam prezydent. I to jest najsmutniejsze - podkreślił Zdrojewski.
"Każda wizyta prezydenta RP w Białym Domu to święto"
W środę prezydent Nawrocki spotka się w Waszyngtonie z prezydentem Donaldem Trumpem. - Prezydent Karol Nawrocki z pewnością nie jest moim wymarzonym prezydentem i to mówię bardzo, bardzo delikatnie - skomentował Zdrojewski. - Natomiast chcę podkreślić, że każda wizyta prezydenta RP w Białym Domu to jednak jest święto. Nie podzielam takiej opinii, która się gdzieniegdzie pojawia na rozmaitych portalach społecznościowych, że jest już grupa, która trzyma kciuki, aby mu się tam nie powiodło. Trzymam kciuki, aby mu się powiodło. Aby jednak nie dostał czarnej polewki i żeby sprawy Ukrainy także Polska w Waszyngtonie podejmowała jako istotny - a w wypadku Polski - najistotniejszy temat naszego bezpieczeństwa - mówił europoseł.
Lewicka wyraziła wątpliwości, że Nawrocki, znany raczej z mało przychylnego nastawienia do Ukraińców, rzeczywiście tę kwestię poruszy. - Zdecydowanie oczekuję wyrażenia poglądu, że Polska, jeżeli chodzi o pomoc dla Ukrainy, nie będzie pasywna. Że będziemy ją jednak kontynuować, będziemy w tej materii dalekowzroczni - stwierdził jednak Zdrojewski.
Zdaniem polityka, w naszym interesie jest ochrona granicy z Rosją - nawet jeśli jest ona od nas oddalona i leży w Ukrainie. - Im więcej sukcesów będzie odnosić Ukraina w wojnie z Rosją, tym Polska będzie czuła się bezpieczniejsza i tu nie ma żadnych wątpliwości - podkreślił.
- Wiem, że prezydent Nawrocki jest sceptyczny co do wielkości udzielanej pomocy na miejscu, w Polsce, rodzinom ukraińskim. Ale to nie jest detal na rozmowę z prezydentem Trumpem - ocenił Zdrojewski. Takim detalem są jego zdaniem choćby obecność wojsk amerykańskich w Polsce czy wzmocnienie naszych sił obronnych w najnowocześniejszy sprzęt. - I doprowadzenie do sytuacji takiej, żeby jednak prezydent Donald Trump nie powiedział Ukrainie "wycofuję się" - zakończył.