,
Obserwuj
Polityka

"W PiS kipi od emocji". Tym razem zamieszał Jacek Kurski

oprac. Marta Zdanowska
2 min. czytania
16.12.2025 18:07

W PiS wrze. Tym razem do pieca dołożył były prezes TVP. - Za tym wpisem Jacka Kurskiego nie stoi wcale sam Kurski. Zielone światło dla tej publikacji dał Jarosław Kaczyński - mówił w TOK FM Jacek Gądek z "Newsweeka".

Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki
fot. STACH ANTKOWIAK/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Jacek Kurski opublikował wpis?
  • Co ustalono podczas rozmowy Jarosława Kaczyńskiego z Mateuszem Morawieckim?

W poniedziałek wieczorem Jacek Kurski opublikował na portalu X obszerny wpis, w którym bardzo mocno uderzył w byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Obarczył go winą za porażkę wyborczą PiS oraz spadające sondaże.

- Za tym wpisem Jacka Kurskiego nie stoi wcale sam Jacek Kurski. Zielone światło dla tej publikacji dał Jarosław Kaczyński - mówił w "TOK360" Jacek Gądek z "Newsweeka".

Jak relacjonował, potem Kaczyński chciał się wprawdzie wycofać, ale było już za późno. - Kłopot w tym, że Jacek Kurski już to opublikował. Więc wycofywanie się z tego byłoby wyjątkowo kłopotliwe i nastręczałoby partii kolejnych problemów. Więc poszło to w świat, zbieramy tego owoce, czytając kolejne publikacje na ten temat, widząc kolejne reakcje, spięcia, eskalację tego napięcia. Ale akurat do tej eskalacji ręce przyłożył sam Jarosław Kaczyński - powiedział dziennikarz.

Według rozmówcy Filipa Kekusza, prezes zdanie miał zmienić po rozmowie z Mateuszem Morawieckim, podczas której wyjaśniono m.in. kwestię dwóch konkurencyjnych wigilii w PiS - jednej na Nowogrodzkiej, a drugiej u Morawieckiego w biurze.

W PiS kipi od emocji

Zdaniem Gądka pomimo dużych tarć frakcji, partia nie jest jeszcze na granicy rozpadu. - Owszem, są bardzo mocne podziały, ale cały czas w łonie PiS-u - wskazał. I dodał, że "większość tych najważniejszych polityków PiS-u jest przeciwko Morawieckiemu". - On jest cały czas wypychany na margines, docelowo poza PiS. Ale w tym momencie nie widzę takiej perspektywy, żeby miał wychodzić. Nie wykluczam tego w przyszłości, bo rzeczywistość jest w stanie przerosnąć naszą wyobraźnię, ale na ten moment nie widzę takiego ryzyka. Chociaż tam po prostu kipi od tych emocji, od zwalczania siebie nawzajem. Jedna frakcja nazywa drugą frakcją dywersyjną - podsumował Gądek.

Redakcja poleca

Źródło: TOK FM/ X