,
Obserwuj
Polityka

Wewnętrzne spory w Polsce 2050. Ministra wbiła szpilę partyjnej koleżance

Aleksandra Gruszczyńska
3 min. czytania
05.01.2026 11:12

Ja mam poglądy nazwijmy to, "liberalizm z ludzką twarzą", a Katarzyna jest bardziej skrajną socjaldemokratką i tu się również nasze środowiska ścierają - mówiła w TOK FM ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska, komentując doniesienia o wewnętrznych walkach w partii. 

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Paulina Hennig-Kloska
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Paulina Hennig-Kloska
fot. Jacek Dominski/ Reporter/ East News
  • 10 stycznia odbędą się wewnętrzne wybory na szefa Polski 2050; 
  • Walkę toczy ze sobą 6 kandydatów, ale zdaniem części członków partii powstał "sojusz", mający zablokować zwycięstwo Katarzynie Pełczyńskiej-Nałecz; 
  • - To są mity stworzone przez sztab koleżanki - komentowała w TOK FM jedna z kandydatek, Paulina Hennig-Kloska. 

Wewnętrzne tarcia w Polsce 2050 przybierają na sile. Kandydaci na szefa partii wbijają sobie szpile i "oskarżają" o knucie przeciwko sobie. 

Paulina Hennig-Kloska zaprzeczyła w "Poranku TOK FM", jakoby wraz z Ryszardem Petru, Joanną Muchą i Michałem Kobosko zawarła nieformalny sojusz taktyczny, by zablokować zwycięstwo Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz w wyborach na przewodniczącego Polski 2050. To odpowiedź na słowa jednego z parlamentarzystów partii, który w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej stwierdził, że nastroje przed wewnętrznymi wyborami są dość napięte. Ocenił też, że kampania wyborcza przybrała charakter spolaryzowany. W konsekwencji mniej popularni kandydaci tacy jak: Petru, Hennig-Kloska i Mucha zawarli nieformalny sojusz taktyczny, który polityk określił jako "kwartet".

Z takim poglądem kategorycznie nie zgodziła się ministra klimatu i środowiska. 

- Oczywiście to jest jakiś mit, stworzony przez sztab koleżanki w celach absolutnie polaryzacyjnych - wyjaśniła Hennig-Kloska. Rozmówczyni Dominiki Wielowieyskiej dodała, że w tym medialnym komunikacie głos zabierali głównie sztabowcy Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. - Nikogo innego komentującego, potwierdzającego taki stan rzeczy, nie widziałam - zapewniła. 

Ministra wbija szpilę partyjnej koleżance 

Polityczka podkreśliła, że bardzo cieszy się, że kampania w Polsce 2050 budzi takie emocje. - To jest niezwykle ważna dyskusja i debata. Odbyłam szereg spotkań, żeby się dowiedzieć, jak musi się zmienić partia w 2026 roku, by odzyskać dawny blask i przypomnieć, że jesteśmy realną alternatywą na polskiej scenie politycznej, żeby odnowić katalog wartości i stać się bardziej wyrazistymi i odbudować zaufanie wyborców - wyjaśniła. 

Gościni TOK FM przyznała, że znacząco różni się poglądami od swojej kontrkandydatki na stanowisko szefa Polski 2050. - Nie znam wizji mojej koleżanki partyjnej, bo czekamy na wewnętrzną debatę, która ma się odbyć w tym tygodniu. Natomiast ogólnie poglądy mojej koleżanki Katarzyny znam. Ja mam poglądy nazwijmy to, "liberalizm z ludzką twarzą", a Katarzyna jest bardziej skrajną socjaldemokratką i tu się również nasze środowiska ścierają  - zaznaczyła.

Hennig-Kloska pytana o filary swojej kampanii podkreśliła, że stawia na trzy elementy, na które stawiała już wcześniej i które konsekwentnie realizuje. Polityczka nie omieszkała jednak wbić drobnej szpili partyjnej koleżance. - Uważam, że komunikacja w partii, za którą między innymi Kaśka odpowiada, za mało eksponuje sukcesy. Mówimy też o pewnej naprawie procedur polityki komunikacyjnej. Zrobiliśmy to już na poziomie rządowym, musimy teraz to uczynić na poziomie partii - podsumowała.  

10 stycznia w wyborach na przewodniczącego Polski 2050 zmierzy się sześcioro kandydatów. Będą to: poseł Ryszard Petru, posłanka Joanna Mucha, minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska, poseł Rafał Kasprzyk oraz poseł Bartosz Romowicz. 

Źródło: TOK FM/ fot. Jacek Dominski/REPORTER/ East News