Wybory w Polsce 2050. Co dzieje się za kulisami? "Można by to określić korupcją wyborczą"
- Duża grupa posłów nie akceptuje Pełczyńskiej-Nałęcz, jej stylu zarządzania i już myśli o tym np. żeby znaleźć miejsca na listach Koalicji Obywatelskiej, a może PSL-u - tak nastroje polityków Polski 2050 przed wyborami w partii relacjonowała w podcaście "Dzieje się" w TOK FM Dominika Wielowieyska.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kto wygra wybory w Polsce 2050?
- Czy partii grozi rozłam?
W sobotę odbędą się wybory na przewodniczącego Polski 2050. O stanowisko będzie walczyć pięcioro kandydatów: poseł Ryszard Petru, posłanka Joanna Mucha, minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska oraz poseł Rafał Kasprzyk.
Jak mówiła Karolina Lewicka w podcaście "Dzieje się", faworytką w tym wyścigu jest Pełczyńska-Nałęcz. - Tak mówią ludzie z Polski 2050, także ci, którzy jej nie sprzyjają. Choć dodają oczywiście, że skoro głosuje ponad 800 członków Polski 2050, to wszystko może zdarzyć - relacjonowała dziennikarka TOK FM.
Obecny lider i założyciel Polski 2050 Szymon Hołownia pod koniec września poinformował, że nie będzie ponownie ubiegał się o funkcję przewodniczącego partii. Już wcześniej zaś, jak przekazała Lewicka, z rozmów z politykami Polski 2050 wynikało, że to Pełczyńska-Nałęcz realnie zarządzała partią i ją sprywatyzowała.
Będzie rozłam w Polsce 2050?
- Więc nie wyobrażam sobie, żeby po takich ostrych starciach, oskarżeniach, jakie płynęły także z ust Ryszarda Petru, czy Joanny Muchy, która dokonywała przecież druzgocącej oceny sytuacji w partii, teraz ci politycy będą się mogli jakoś dobrze odnaleźć w Polsce 2050, jeżeli będzie nią już oficjalnie zarządzać Pełczyńska-Nałęcz - wskazała dziennikarka. Jak dodała, z jej informacji wynika, że Zalewski i Mucha mogą stracić stanowiska w zarządzie partii. Pod znakiem zapytania stoi też stanowisko Henning-Kloski.
Lewicka zwróciła też uwagę na doniesienia Onetu, że w ostatnich miesiącach kilkudziesięciu członków Polski 2050 otrzymało stanowiska w instytucjach podległych Ministerstwu Funduszy. Miało to jej pomóc w uzyskaniu przychylności w wyborach. - Jeżeli to jest prawda, to można by to określić korupcją wyborczą - podkreśliła Lewicka.
Jak dodała, na ostatniej prostej też coraz mocniej iskrzy na linii Pełczyńska-Petru, czy Hołownia-Petru. - Bo to Ryszard Petru miał zażądać, żeby z ramienia każdego z kandydatów byli obserwatorzy przebiegu liczenia głosów. Co też pokazuje jak wysoki jest stopień nieufności wobec siebie - zaznaczyła.
Dominika Wielowieyska relacjonowała, że polityk Polski 2050 mówił jej, że wygrana Pełczyńskiej-Nałęcz będzie oznaczać rozłam w partii. - Ponieważ jest tam bardzo silny konflikt. Duża grupa posłów nie akceptuje Pełczyńskiej-Nałęcz, jej stylu zarządzania i już myśli o tym np. żeby znaleźć miejsca na listach Koalicji Obywatelskiej, a może PSL-u - powiedziała.
- Wiele osób uważa, że projekt Polski 2050 się już zakończył, czas się z tym pogodzić i pomyśleć o jakimś zupełnie nowym pomyśle na życie. Ponieważ w momencie, kiedy Szymon Hołownia odszedł to w ogóle wizja, że da się notowania odbudować to po prostu jest utopia - przekazała dziennikarka TOK FM i “Gazety Wyborczej”.
Źródło: TOK FM/ Fot. Piotr Matusewicz/East News