,
Obserwuj
Polska

Deportacje za "drobne wykroczenia"? "Rząd chce pokazać, że jest silnym szeryfem"

5 min. czytania
19.02.2026 06:30

Statystyki Straży Granicznej pokazują, że w 2025 r. wydano 9 tys. decyzji o powrocie do kraju pochodzenia. Według eksperta, z którym rozmawialiśmy, w niektórych przypadkach państwo działa nadgorliwie. - Sami funkcjonariusze, z którymi rozmawiam, mówią, że pięć lat temu raz w roku wydawali taką decyzję i jeszcze musieli się z niej tłumaczyć, a obecnie wydają ich kilka tygodniowo - opowiada nasz rozmówca.

Granica państwa, zdj. ilustracyjne
Granica państwa, zdj. ilustracyjne
fot. Wojciech Olkusnik/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Obywateli jakich państw najczęściej deportowano z Polski w ubiegłym roku?
  • Jakie mogą być powody deportacji?
  • Dlaczego Frontex odmówił deportacji Pakistańczyków z Polski w listopadzie?

W 2025 roku doszło do 9 tys. deportacji. Jak przekazała nam Straż Graniczna, najwięcej decyzji dotyczyło obywateli Gruzji - ponad 1,9 tys., Białorusi - niemal 1,3 tys. i Ukrainy - ponad 1,2 tys. Powroty realizowane były również do Mołdawii i Kolumbii.

Straż Graniczna poinformowała nas, że powody deportacji są różne. W przypadku 3,8 tys. osób chodziło o brak dokumentów uprawniających do wjazdu i pobytu na terytorium RP, w przypadku 2,6 tys. osób - o przekroczenie maksymalnego dopuszczalnego okresu pobytu na terytorium wszystkich lub niektórych państw obszaru Schengen, a w przypadku 2,3 tys. - o przekroczenie lub usiłowanie przekroczenia granicy wbrew przepisom prawa.

Do tego dochodzą sprawy, na które coraz częściej powołują się pogranicznicy, czyli względy obronności lub bezpieczeństwa państwa, ochrony bezpieczeństwa i porządku publicznego lub interes RP (takich decyzji było 1,7 tys.). Warto podkreślić, że wobec jednej osoby może być wydana decyzja w oparciu o więcej niż jedną przesłankę. 

Sprawa deportowanych Pakistańczyków

Sukcesami w zakresie deportacji chwalił się ostatnio w sieci minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński. Chodziło o 25 obywateli Pakistanu, których w lutym zawrócono do swojego kraju. Ta sprawa miała kilka ciekawych wątków.

Jak usłyszeliśmy w kilku źródłach, Pakistańczycy mieli być deportowani już w listopadzie 2025 roku (10 osób) i miał się tym zająć Frontex, czyli Europejska Agencja Straży Granicznej i Przybrzeżnej. To instytucja, która wspiera kraje Unii Europejskiej w kwestiach związanych z zarządzaniem granicami, w tym w procedurach powrotowych. - Frontex odmówił - twierdzi dr Tomasz Sieniow, prezes fundacji Instytut na Rzecz Państwa Prawa. - Uznał, że podstawowe prawa tych osób zostały naruszone. Bo zgodnie z zasadą non-refoulement [jedna z najważniejszych instytucji prawa międzynarodowego chroniąca osoby prześladowane - przyp. red.] nie można nikogo wydać do kraju pochodzenia, w którym może mu grozić prześladowanie. A nasze władze nie wykluczyły tego zagrożenia - dodał prezes fundacji w rozmowie z TOK FM.

Pakistańczykom od początku pomagała też Joanna Kompa, wolontariuszka. - Na początku listopada dowiedziałam się, że ma być deportacja Pakistańczyków, których wspierałam, wysyłając im paczki - potwierdza. I wspomina, że zaczęła zgłębiać tę sprawę i kontaktować migrantów z prawnikami. - W listopadzie Frontex wstrzymał ich deportację, ponieważ była sprzeczna z prawem europejskim i prawami podstawowymi - przekonuje nasza rozmówczyni. 

Finalnie do deportacji doszło w lutym. - Wiem, że deportowano ich polskim samolotem wojskowym, za nasze pieniądze, odmawiając ochrony międzynarodowej, mimo że - jak wynika z naszych ustaleń - w przynajmniej części przypadków były do tego podstawy. Niektóre osoby były wcześniej prześladowane, doświadczyły traumy - mówi Sieniow. 

"Nie można się było nawet odwołać"

Prawnik podkreśla, że sprawa każdej osoby, która ma być deportowana, powinna być szczegółowo zbadana. - Ci Pakistańczycy byli przez sześć-dziewięć miesięcy w Polsce, w strzeżonych ośrodkach dla cudzoziemców, naprawdę był czas, by rozpoznać ich sytuację. Frontex wiedział, że gdyby do deportacji doszło, mogłoby to zrodzić odpowiedzialność odszkodowawczą, bo wcześniej płacił już za takie działania odszkodowania - twierdzi dalej Sieniow. Jego fundacja miała dostęp do 15 spośród 25 pisemnych decyzji o zobowiązaniu Pakistańczyków do powrotu. - W żadnej z nich nie było odniesienia do zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa czy porządku publicznego. Wszyscy dostali zwykłe decyzje o tym, że w sposób nielegalny dostali się na terytorium Polski, przez polsko-białoruską granicę - informuje gość TOK FM.

Jak dodaje, od decyzji o deportacji nie można się było nawet odwołać, bo została wydana w trybie natychmiastowym. - My oczywiście podejmujemy kroki prawne, będzie ciąg dalszy tej sprawy - zapowiada prezes. I zapewnia, że jeśli trzeba będzie, fundacja powalczy o odszkodowanie dla cudzoziemców nawet w Strasburgu. 

Poprosiliśmy MSWiA i Straż Graniczną o odniesienie się do tych zarzutów. Pytania wysłaliśmy w piątek 13 lutego, do momentu publikacji tekstu nie dostaliśmy odpowiedzi z SG. Resort podał natomiast jedynie ogólniki. "25 obywateli Pakistanu zostało deportowanych z Polski do kraju pochodzenia. Powodem była rażąca ingerencja w polski porządek prawny. Funkcjonariusze SG wyegzekwowali decyzje administracyjne o zobowiązaniu do powrotu w trybie przymusowym" - czytamy w mailu przesłanym do TOK FM.

Co ciekawe - sprawę zgłębiał też prywatnie aktywista Marek Męczyński. W mediach społecznościowych opublikował odpowiedź, jaką dostał od Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Czytamy w niej, że "MSWiA nie posiada informacji w przedmiotowym zakresie". Obywatel został odesłany do Straży Granicznej. 

Deportacja za "drobne wykroczenia"?

Tomasz Sieniow zwraca uwagę, że problem jest szerszy. Jego fundacja zajmuje się m.in. wsparciem dla deportowanych Ukraińców, do których - jego zdaniem - też czasem dochodzi za "drobne wykroczenia". - Znam około 10 przypadków, w których wydalono osoby ze względu na to, że jechały samochodem bez odpowiednich uprawnień albo nie zapłaciły za coś grzywny. Ciągle dostajemy takie sygnały, a wiem, że trafiają one również do innych organizacji, które działają na rzecz migrantów i uchodźców - opowiada. I przyznaje, że nie rozumie, "jakim zagrożeniem dla bezpieczeństwa Polski jest człowiek, który przebywa u nas z całą rodziną i jeden raz jechał bez prawa jazdy". - Na ile nasze bezpieczeństwo się poprawi dzięki temu, że wyrzucimy go z Polski? - pyta retorycznie gość TOK FM. 

- Sami funkcjonariusze Straży Granicznej, z którymi rozmawiam, mówią, że pięć lat temu raz w roku wydawali taką decyzję i jeszcze musieli się z niej tłumaczyć, a obecnie wydają ich kilka tygodniowo - opowiada dalej nasz rozmówca. W jego ocenie "działania służb są w tej chwili nadgorliwe i niezgodne z prawem europejskim". - Za każdą deportacją mogą stać ludzkie tragedie. I stoją. Rząd chce pokazać, że jest surowym, silnym szeryfem, dba o bezpieczeństwo i sprzedaje tę - w pewnym sensie - bajkę społeczeństwu, że za każdym razem deportuje się groźnych przestępców - kwituje.

Temat deportacji śledzi też Myroslava Keryk, prezeska Fundacji "Ukraiński Dom". W rozmowie z nami przypomina sprawę głośnego koncertu ukraińskiego rapera Maxa Korza sprzed kilku miesięcy. - Po tym wydarzeniu część deportacji odbyła się za naruszenia, które nie były na tyle poważne, by trzeba było tych ludzi deportować. Chodziło głównie o wykroczenia - wspomina. O sprawie pisaliśmy na naszym portalu. - Uważam, że jeśli chodzi o drobne przewinienia, to w sytuacji, gdy osoba nie uchyla się od odpowiedzialności za to, co zrobiła, nie ma podstaw, by ją deportować. Moim zdaniem służby powinny zająć się w większym stopniu problemem rekrutacji młodych ludzi - Polaków i Ukraińców - przez rosyjskie służby, np. żeby robić akty dywersji - dodaje Myroslava Keryk. 

Czy deportacji może być jeszcze więcej? Na Lubelszczyźnie policja i Straż Graniczna mają się szkolić w tym zakresie. Jak czytamy na stronach lubelskiej policji, "w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Lublinie odbyło się spotkanie Komendantów KWP w Lublinie i Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej w Chełmie dotyczące procedury wydaleniowej wobec cudzoziemców naruszających przepisy prawne". "W najbliższym czasie zostanie również przeprowadzony cykl wspólnych szkoleń dotyczący współpracy Policji ze Strażą Graniczną w tym zakresie" - wskazuje policja. 

Źródło: TOK FM, dane SG uzyskane przez TOK FM