Skazany za zabójstwo ułaskawiony przez Nawrockiego. O co chodzi w sprawie Piotra Pytla?
Piotr Pytel zawiózł swojego wspólnika do mieszkania, które stało się miejscem zbrodni. Po dwóch dekadach w więzieniu wyszedł na wolność, a następnie został ułaskawiony przez prezydenta Karola Nawrockiego. Co dokładnie zdarzyło się 22 lata temu w Monachium i dlaczego Pytel, mimo udowodnienia jego niewinności, spędził za kratami kolejne lata? W tym tekście znajdziesz szczegółowy opis tej sprawy.
Z tego artykułu dowiesz się:
- kim jest Piotr Pytel;
- czym zajmował się Piotr Pytel, zanim doszło do zabójstwa Icateriny I;
- jak przebiegła ta zbrodnia;
- kto jest sprawcą zabójstwa, za które skazano Piotra Pytla;
- jak doszło do przełomu w sprawie Piotra Pytla;
- kiedy Piotr Pytel wyszedł na wolność;
- kogo jeszcze ułaskawił w poniedziałek Karol Nawrocki.
Kim jest Piotr Pytel?
Piotr Pytel urodził się w Rzeszowie (woj. zachodniopomorskie). Z wykształcenia jest budowlańcem i kucharzem. By uniknąć służby wojskowej, w 1988 roku wyemigrował do Niemiec Zachodnich (RFN), gdzie poprosił o azyl polityczny. Nie otrzymał go, jednak pozostał w Niemczech, imając się różnych prac w gastronomii i ogrodnictwie. W 1992 r. wrócił do kraju i próbował rozkręcić interes w handlu tekstyliami z Azji. Poniósł porażkę i w 2022 roku wyjechał z powrotem do Niemiec, a dokładnie do Monachium, gdzie znów chwytał się dorywczych prac.
Znajomy Pytla z Polski poprosił go, by ten zaopiekował się przybyłym do miasta 17-letnim Tomaszem. Jak się okazało, znajomy współkierował grupą przestępczą, a Tomasz został wysłany do Niemiec, by ukraść obraz warty 100 tys. euro. 35-letni wówczas Piotr Pytel i jego o połowę młodszy kompan uzgodnili, że razem mogą zarobić na drobnych napadach. Pierwszą ofiarą padł blisko 80-letni Salo Wolf, który jako dziecko przetrwał obóz KL Auschwitz i który miał nie oddać Piotrowi i Tomaszowi kaucji, gdy ci wyprowadzili się z lokalu. Potem napadli na restaurację. Kolejnym celem stały się luksusowe pracownice seksualne. Jedną z nich była Ecaterina I.
Sprawa Piotra Pytla. Jak doszło do zabójstwa Ecateriny I.?
26 marca 2004 r. Pytel (na miejscu kierowcy), Tomasz L. oraz trzeci mężczyzna - Z. przyjechali pod budynek, w którym Ecaterina I. przyjmowała klientów. Według planu Tomasz - udając jednego z nich - miał wejść do mieszkania, lewą ręką wręczyć kobiecie kwiaty, a prawą - powalić ją na ziemię i okraść mieszkanie. Po wszystkim czekający na pobliskim przystanku autobusowym Piotr miał dać sygnał Z., który podjechałby samochodem i umożliwił całej trójce ucieczkę w miejsca zdarzenia. Wszystko potoczyło się jednak inaczej.
"W lewej ręce trzymałem kwiatek, podałem jej. Kiedy tylko chwyciła, prawą uderzyłem ją w twarz. Potem kopnąłem i znów uderzyłem. Był moment, że biłem ją tak, jakby mnie coś opętało. Kiedy wychodziłem z łupem z jej mieszkania, ona żyła. Tak głośno oddychała, przykryłem ją kołdrą. Nie mogłem domyć rąk z krwi, czułem taki słodki zapach" - zeznawał w 2013 roku przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu cytowany przez portal Nowiny24 Tomasz L.
Wyrok dożywocia po zeznaniach współwięźnia
Piotr Pytel - jak utrzymuje - o tym, że Ecaterina I. została zamordowana - dowiedział się następnego dnia z radia. Niemiecka policja dotarła do niego m.in. przez logowania telefonów komórkowych w pobliżu miejsca zbrodni i aresztowała w grudniu 2024 r. Celę Pytel dzielił z Paulo Lufingo, który trafił do aresztu za przestępstwa finansowe. "(...) O ile dobrze pamiętam, był Afrykańczykiem z Beninu albo Nigerii. (...) Całość informacji o mnie czerpał z gazety 'TZ', prasy lokalnej w Monachium, w której to w roku 2004 było moje zdjęcie i dokładny opis zatrzymania, za co i o co zostałem oskarżony. Była tam również informacja z wyznaczoną nagrodą dla osoby, która będzie mogła coś wiedzieć o mnie i mnie zna, i może coś wnieść do sprawy" - wspominał po latach Piotr Pytel w jednym z listów.
Lufingo powiedział śledczym, a potem sędziemu, że Piotr przyznał się w rozmowie z nim do zabójstwa Ecateriny I. Te zeznania w dużej mierze przyczyniły się do skazania Piotra Pytla. W październiku 2006 roku sąd w Monachium - mimo braku biologicznych śladów mężczyzny na miejscu zbrodni - skazał go na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Pytel chciał odsiedzieć wyrok w Niemczech, ponieważ tam miał szansę o ubieganie się o wcześniejsze zwolnienie, mimo to w 2009 roku został przekazany polskiej stronie i zawieziony do zakładu karnego na terenie województwa zachodniopomorskiego (w zależności od źródeł - w Rzeszowie lub w Przemyślu).
Przełom w sprawie i ułaskawienie
Tam Piotr Pytel pisze list do Centralnego Biura Śledczego. Trafił on w ręce jednego z funkcjonariuszy, który znał sprawę i który brał udział w poszukiwaniach Tomasza L. Wszczęto oficjalne śledztwo, a funkcjonariusz - w towarzystwie prokuratora - odwiedzili Pytla w więzieniu i pokazali mu fotografie trzech różnych osób. Skazany na jednym ze zdjęć rozpoznał Tomasza L., który - jak się okazało - był Tomaszem W. Polscy śledczy podjęli współpracę ze stroną niemiecką, w wyniku czego w październiku 2010 roku Tomasz W. został zatrzymany. 23-latek przyznał się do winy i potwierdził, że Piotra Pytla w momencie zbrodni nie było w mieszkaniu Ecateriny I. W. został skazany na 10 lat więzienia.
Wiadomo już było, że Piotr Pytel nie zamordował Ecateriny I., mimo to przebywał w więzieniu przez następne 16 lat. Dlaczego? Na wznowienie postępowania nie zgodził się niemiecki sąd. Pytel trzy razy wnioskował o ułaskawienie przez prezydenta Andrzeja Dudę, za każdym razem bez skutku, mimo że sąd wydawał pozytywną opinię.
22 czerwca 2026 roku Piotr Pytel wyszedł na wolność po tym, jak minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny Waldemar Żurek zarządził przerwę w odbyciu jego dożywotniej kary pozbawienia wolności. 17 lipca natomiast Żurek przedstawił następcy Dudy - prezydentowi Karolowi Nawrockiemu, wniosek o zastosowanie prawa łaski.
3 sierpnia 2026 roku Kancelaria Prezydenta poinformowała, że Nawrocki zastosował prawo łaski wobec trzech osób - Adama Borowskiego, skazanego na sześć miesięcy pozbawienia wolności za zniesławienie adwokata i posła KO Romana Giertycha, objętego dwuletnim tzw. zakazem stadionowym lidera środowiska kibicowskiego Legii Warszawa Piotra Staruchowicza ps. "Starucha" oraz Piotra Pytla.
Sam ułaskawiony w rozmowie z TVN24 nie krył wzruszenia. "To jest naprawdę tak wspaniała informacja, że zamurowało mnie" - komentował. Jak dodał 57-latek, "w życiu nie ma przypadków", bo na wtorek ma zaplanowany etap pielgrzymki do Częstochowy.
W "Poranku TOK FM" o sprawie Piotra Pytla mówił dziennikarz TVN Maciej Zalewski, autor reportażu "Osadzony. Podwójna rzeczywistość". Dziennikarz przyznał, że pytania i wątpliwości towarzyszyły mu na każdym etapie pracy nad reportażem o historii Piotra Pytla. - Wątpliwości dotyczyły tego, czy naprawdę na tej podstawie takich dowodów doszło do osądzenia tego człowieka - wspominał, podkreślając, że "spotkanie w więzieniu z Pytlem było wyjątkowe". Maciej Kluczka pytał swojego rozmówcę, czy jego zdaniem Piotr Pytel da radę zapomnieć o trudnej przeszłości. - Osobiście nie sądzę, że uda mu się o tym zapomnieć, mówimy o ponad 20 latach życia w więzieniu. To było dla mnie też uderzające, że kiedy spotkałem się z Piotrem w Rzeszowie, jak już wyszedł, to rozmowy cały czas schodziły na zakład karny. Nie sądzę, żeby to było łatwe, by to z głowy wyrzucić - mówił Zalewski.
Całej rozmowy Macieja Kluczki z Maciejem Zalewskim wysłuchaj tutaj:
Źródło: PAP, Nowiny24, TVN24.pl, TOK FM