W Trzebini szykują lokale zastępcze na wypadek ewakuacji. "Ale nie ma co siać paniki"
Przedstawiciele Spółki Restrukturyzacji Kopalń potwierdzili, że mają gotowe lokale zastępcze dla mieszkańców Trzebini. Mariusz Tomalik, rzecznik spółki, w rozmowie z TOK FM zapewnił jednak, że nie istnieją żadne powody, dla których ewakuacja byłaby teraz konieczna. - Na wniosek wojewody małopolskiego przygotowaliśmy te mieszkania, ale nie ma co siać paniki wśród mieszkańców - uspokaja Tomalik. Według rzecznika sytuacja na razie jest stabilna.
Tymczasem Państwowy Instytut Geologiczny opublikował nowy raport dotyczący zapadlisk w Trzebini i okolicach. Wskazano w nim, że liczba miejsc objętych zagrożeniem związanym z zapadnięciem się ziemi wynosi aż 481. '38 z nich uznano za istotne, ze względu na bliską odległość [20 metrów] od zabudowy' - czytamy w informacji PIG. Jak mówi Tomalik, w miejscach tych - na przełomie maja i kwietnia - rozpoczną się badania mikrograwimetryczne, których celem jest zbadanie struktury gruntu.
Jednym z takich zagrożonych miejsc jest osiedle Gaj. To tam - w okolicy bloku nr 26 - tuż przed świętami znowu zapadła się ziemia. To kolejna taka sytuacja w mieście w ciągu ostatnich miesięcy. Do dziury o wymiarach 5 na 6 metrów - powstałej na osiedlu - wpadł silos, w którym znajdowała się specjalna substancja służąca do przeciwdziałania powstawaniu kolejnych zapadlisk.
Chcą wyjechać z Trzebini
W związku z kolejnymi zapadliskami, które są coraz bliżej budynków i dróg, mieszkańcy są pełni obaw. Niektórzy wprost mówią o chęci przeprowadzenia się z Trzebini.
Pan Mariusz, który w miejscowości mieszka od 60 lat, postanowił wraz z żoną wyjechać za granicę, do rodziny. - Po tym, co tutaj się dzieje, nie mam wątpliwości, że podjęliśmy dobrą decyzję. Nie chcemy już dłużej żyć w takich strachu - przyznaje.
- Wszystko poznaczone, pogrodzone. Niektórzy na płotach mają informacje umieszczone przez SRK, mówiące o zakazie wstępu. Jak można mieć zakaz wstępu na swoją posesję? - dziwi się mieszkaniec.
W rozmowie z TOK FM wielu trzebinian przyznaje, że chciałoby się przenieść w bezpieczniejsze miejsce. - Jak tylko jedzie straż, to już wiemy, że pojawiła się kolejna dziura w Trzebini. Każdy się zastanawia, gdzie są jego bliscy i czy na pewno nic się im nie stało - żali się pani Ewa.
SRK nie chce jednak zdradzić lokalizacji ani liczby przygotowanych na wypadek ewakuacji mieszkań. Od początku tego roku ziemia w Trzebini zapadła się już trzy razy.
'Niewyobrażalny problem'
W minionym tygodniu tematem zapadlisk zajęła się sejmowa komisja ds. energii, klimatu i aktywów państwowych. Burmistrz Trzebini, który był gościem Radia TOK FM, wyraził nadzieję, że nagłośnienie sprawy w Sejmie, może pomóc miastu. - Mierzymy się z niewyobrażalnym problemem. Myślę, że do tej pory w Polsce tego typu zjawiska można było policzyć na palcach jednej ręki. A w Trzebini w ostatnich dwóch latach mamy ponad 40 zinwentaryzowanych zapadlisk. A tak naprawdę, gdybyśmy chcieli je wszystkie policzyć, to moglibyśmy mówić o około 100 takich przypadkach - mówił Jarosław Okoczuk.