,
Obserwuj
Polska

PiS chce "dodefiniować", czym jest wada letalna. Ekspertka: To nie jest rozwiązanie, to kolejny kij włożony w mrowisko

tokfm.pl
2 min. czytania
26.10.2020 20:12
Po wyroku TK w sprawie aborcji PiS zamierza "dodefiniować", co jest wadą letalną płodu. Jednak zdaniem profesor Marii Sąsiadek to zły kierunek. - Jest szereg chorób, w których nie potrafimy przewidzieć skali niepełnosprawności - mówiła w TOK FM ekspertka.
|
|
fot. Łukasz Giza / Agencja Wyborcza.pl

Bolesław Piecha, wiceszef komisji zdrowia, zapowiedział, że w przyszłym tygodniu odbędzie się spotkanie, na którym zostanie 'dodefiniowane', co jest wadą letalną płodu. - Nie chcemy zmuszać matek chorych dzieci do heroizmu, chcemy wypracować konsensus - stwierdził polityk PiS. Wcześniej Trybunał Konstytucyjny orzekł, że aborcja płodów, które przez wady letalne nie mają szans na przeżycie, jest niezgodna z konstytucją.

'Dodefiniowywanie', czym jest wada letalna, to zdaniem profesor Marii Sąsiadek, genetyka klinicznego, zły pomysł. - Po pierwsze dodefiniowanie to zrobienie kroku w kierunku segregacji chorób, które uprawniają i nie uprawniają do tego, żeby rodzice mogli samodzielnie podejmować decyzje. To niehumanitarne - stwierdziła gościni TOK FM.

- Problem polega na tym, że wynik badania genetycznego nie zawsze daje możliwość przewidzenia, jakie będą skutki dla zdrowia i życia dziecka. My wiemy, że będzie źle, ale nie zawsze wiemy, jak bardzo źle - wyjaśniła profesor. - Znamy około ośmiu tysięcy chorób rzadkich, z których cześć jest zdefiniowana i poznana. Wiemy, że część będzie prowadziła do patologii, ale ta patologia ma zróżnicowany obraz kliniczny. Dlatego patrząc na sam wynik nie potrafimy powiedzieć, czy to dziecko będzie w stanie żyć samodzielnie - dodała.

Jako przykład profesor podała zespół Downa, którego skutki, jak podkreśliła, są bardzo trudne do przewidzenia. - Są pacjenci w świetnej formie, którzy doskonale funkcjonują, ale są takie przypadki, gdy zespół Downa doprowadził do tak głębokich wad, że dzieci są głęboko niepełnosprawne - zauważała.

- Próba takiej klasyfikacji jest próbą chybioną (...) Wielka odpowiedzialność spoczywa na lekarzu, który nie potrafi przewidzieć, jakie będą konsekwencje danej zmiany - oceniła pomysł PiS. - To jest próba politycznego wyjścia z kryzysu, który sami rządzący wywołali. Ta awantura, która się toczy, jest konsekwencją decyzji politycznej (...) To nie jest rozwiązanie, to kolejny kij włożony w mrowisko - podsumowała.