"Rządzi szpitalem jak lis w kurniku". Personel pisze skargę do marszałka na radnego KO
- Pracownicy Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. Ludwika Perzyny w Kaliszu oskarżają dyrektora Radosława Kołacińskiego o złe zarządzanie, brak dialogu i zastraszanie. Jak wskazuje "Gazeta Wyborcza", z powodu jego rządów placówka boryka się z problemami kadrowymi i zamykaniem oddziałów;
- Marszałek województwa wielkopolskiego Marek Woźniak nie przedłużył kontraktu Kołacińskiego, mimo poparcia komisji konkursowej. Dyrektor będzie kierował placówką do czasu wyboru następcy, ale nie dłużej niż pół roku. Pracownicy obawiają się, że w tym czasie ich przełożony zdąży zatuszować wszelkie nieprawidłowości;
- Marszałek zapowiedział kontrolę w szpitalu. Kołaciński, jako radny Koalicji Obywatelskiej i pełnomocnik Uniwersytetu Kaliskiego, ma liczne powiązania polityczne, co budzi wątpliwości co do procesu wyboru jego następcy.
Pracownicy podnoszą zarzuty, że pod rządami Kołacińskiego placówkę opuszczają fachowcy. "Lekarze odchodzą od nas przez obecnego dyrektora. Z tego samego powodu nie chcą pracować u nas ci, z którymi podejmowane są rozmowy o zatrudnieniu" - piszą w liście. Braki kadrowe doprowadziły do zamknięcia oddziału chirurgii dziecięcej w styczniu, zagrożona była także działalność neurochirurgii i urologii.
"Dyrektor mści się na nas, zastrasza i gnębi" - piszą w liście do marszałka województwa wielkopolskiego Marka Woźniaka. Personel oskarża Kołacińskiego o złe zarządzanie i brak dialogu. "Rządzi szpitalem jak lis w kurniku" - oceniają.
Spór w szpitalu w Chrzanowie. 'Albo dostajecie degradację, albo do widzenia'
Komisja chciała przedłużyć kontrakt, ale marszałek się nie zgodził
W marcu 2025 roku upływa 6-letnia kadencja Radosława Kołacińskiego na stanowisku dyrektora. Marszałek Woźniak, powołując się na "złe relacje dyrektora z załogą placówki", nie zdecydował się na przedłużenie jego kontraktu na kolejne sześć lat, mimo że Kołaciński uzyskał poparcie komisji konkursowej. "Jeśli miałbym z niepokojem patrzeć na to, co pan dyrektor Kołaciński zrobił złego czy czego nie zrobił, to jest jednak dość słaby dialog z personelem" - przyznał Woźniak podczas rozmowy z dziennikarzami.
Pracownicy szpitala podkreślają, że choć "w papierach jest prawie wzorcową placówką wkrótce będzie podmiotem balansującym nad przepaścią funkcjonalno-organizacyjną". Wskazują na poważne problemy: "To zamknięta chirurgia dziecięca, zbyt mała liczba personelu pielęgniarskiego, nadchodzące widmo zamknięcia urologii, i zbliżająca się zapaść SOR, nie wspominając o umierającej porodówce" - wymieniają.
Mimo sprzeciwu personelu marszałek zdecydował, że Kołaciński ma kierować szpitalem do czasu wyłonienia nowego dyrektora, ale nie dłużej niż pół roku. "Oddanie placówki w zarząd osobie, która nie otrzymała legitymacji, żeby przez kolejne lata być jej dyrektorem, to decyzja brzemienna w skutki, które odczuwa cały szpital" - napisali pracownicy w kolejnym piśmie do marszałka.
Pracownicy szpitala oskarżają dyrektora o zastraszanie i uciszanie krytyki. "Dyrektor odgraża się. Mówi, że wie, kto z kim pisze i rozmawia. I będzie wyciągał konsekwencje" - mówi jeden z nich. Boją się także tuszowania niewygodnych spraw. "Przez te podarowane przez marszałka pół roku dyrektor może tuszować wiele niewygodnych spraw w dokumentach" - alarmują.
Na skutek licznych skarg marszałek województwa zapowiedział kontrolę w szpitalu. "W związku z nadesłanym do Urzędu pismem przedstawicieli załogi szpitala i wyartykułowanymi w nim zarzutami dotyczącymi nieprawidłowości m.in. w zakresie naruszenia ustawy o zamówieniach publicznych, pan marszałek Marek Woźniak podjął decyzję o wszczęciu kontroli" - poinformowała jego rzeczniczka, Anna Parzyńska-Paschke.
Co dalej po aferze na Uniwersytecie Warszawskim? 'Nikt nie przyznał, że wydarzyło się coś złego'
Kołaciński pozostanie dyrektorem? "To tylko kwestia czasu"
Kołaciński, oprócz pełnienia funkcji dyrektora, jest również radnym miejskim Koalicji Obywatelskiej i jednym - jak określa to "Wyborcza" - "tłustych kotów" kaliskiej Platformy Obywatelskiej. Dziennik już wcześniej opisywał proces wyłaniania przez komisję osób na ważne stanowiska. "Padały zarzuty, że dyrektorzy szpitali wybierają siebie wzajemnie (...). Kołaciński dostał poparcie wszystkich członków komisji - również przedstawiciela Uniwersytetu Kaliskiego Łukasz Mikołajczyka, który jest politykiem PiS" - czytamy. "Pan dyrektor Kołaciński przekonuje wszystkich, że to tylko kwestia czasu, gdy znów stanie się pełnoprawnym dyrektorem" - podsumowują pracownicy.
Dyrektor Kołaciński otrzymuje także drugą pensję jako pełnomocnik Uniwersytetu Kaliskiego ds. przekształcenia szpitala w jednostkę kliniczną. Zawdzięcza to rektorowi uniwersytetu Andrzejowi Wojtyle, który także jest działaczem PiS.
Marszałek województwa wielkopolskiego zapowiedział, że do komisji konkursowej dołączą obserwatorzy ze związków zawodowych. Kandydaci na nowego dyrektora mogą składać zgłoszenia do 30 maja. "Szukamy menedżera, który potrafi pogodzić sprawy utrzymania dobrej kondycji finansowej z dobrą atmosferą i dobrą ofertą medyczną" - podkreślił marszałek Woźniak.
Posłuchaj: