Katastrofalna sytuacja na polach. "Z niecierpliwością patrzymy za okno"
- Deszcze uniemożliwiają zbiory zboża. Tymczasem opóźnione żniwa oznaczają, że coraz mniej zboża będzie nadawać się do konsumpcji;
- Mieczysław Łuczak z Wielkopolskiej Izby Rolniczej mówił w TOK FM, że po niedawnych opadach kombajny wjadą na pola dopiero po kilkunastu dniach;
- Łuczak dodawał, że w Polsce mamy bardzo niski odsetek retencji wody - nie jest zatrzymywana, tylko szybko spływa do morza;
- WIR chce przekonać państwo do zajęcia się na poważnie gospodarką wodną.
Susze na przemian z deszczami - z tym muszą mierzyć się rolnicy w czasie rozpoczynającego się właśnie sezonu żniw. A teraz mają do czynienia z tzw. mokrymi żniwami.
- Aura pogodowa nie rozpieszcza - mówił w 'TOK360' Mieczysław Łuczak, prezes Wielkopolskiej Izby Rolniczej. - Deszcze, które padają już od kilkunastu dni, powodują, że zboże z dnia na dzień traci na parametrach, ma niski poziom białka w pszenicy. Poprzez wilgotność zboże już zaczyna porastać, to oznacza, że rolnicy będą mieli trudności ze zbyciem, ponieważ zboże konsumpcyjne musi odpowiadać pewnym parametrom. Z niecierpliwością patrzymy za okno, a tutaj niestety nie mamy pogody, tylko cały czas padają deszcze - skarżył się.
Gość Tomasza Setty zauważał, że średnioroczna suma opadów w Wielkopolsce wynosi 600 mm, a w sam ubiegły poniedziałek deszczu spadło w niektórych miejscach regionu 100 mm. - Przez kilkanaście najbliższych dni będziemy musieli czekać, żeby można było wjechać fizycznie kombajnami w pole - dodał.
Czy da się przed deszczami zabezpieczyć uprawy? - Niestety, uprawa zbóż to uprawa pod przysłowiową chmurką. Nie ma jeszcze żadnej technologii, która spowodowałaby, że można w jakiś sposób te zboża (mokre) zebrać. Niektóre gospodarstwa rolne, wyposażone w suszarnie, mogą sobie pozwolić na zbiór zboża o podwyższonej wilgotności i fizycznie to zboże przesuszyć. Ale to bardzo jednostkowe gospodarstwa - podkreślił Łuczak.
- Żniwa już są opóźnione o dwa tygodnie. Mamy sygnały, że w niektórych regionach już zboże porasta w kłosach, a więc ono nie będzie spełniało żadnych parametrów zboża konsumpcyjnego, tylko będzie musiało być przeznaczone na tak zwane zboże paszowe - stwierdził prezes WIR.
Problem dotyczy też gospodarstw nasiennych, które produkują materiał siewny do dalszej reprodukcji. - To najtrudniejsze żniwa od kilkunastu lat - podkreślił gość Tomasza Setty.
Jak nie deszcz, to susza
Poza deszczami problem stanowią także susze rolnicze - z jedną Wielkopolska miała do czynienia na początku tego roku. WIR opracował program walki ze zjawiskiem. - W całej Polsce mamy najmniejszy odsetek retencjonowania wody. Jest on na poziomie około 7 procent. Średnia europejska to jest 30 procent, a Hiszpania retencjonuje wodę na poziomie 40 procent. Chcemy przekonać decydentów, żeby program małej rozproszonej retencji zafunkcjonował w naszym kraju, żeby poważnie podejść do kwestii gospodarki wodnej - mówił Łuczak.
Zdaniem gościa TOK FM, prawidłowa gospodarka wodna to z jednej strony walka z suszą rolniczą i hydrologiczną, ale też z nadmiarem wody. - Mamy w Polsce taką sytuację, że spadnie deszcz i on powinien być zatrzymany, zretencjonowany, żeby później to można było wykorzystać do nawodnienia upraw. (Teraz) on za kilka dni jest w Bałtyku. Tak nie powinno być - podsumował Łuczak.