Duda i Tusk dostali od Bidena "pewien mandat". "Będziemy pośrednikiem"
Andrzej Duda i Donald Tusk podczas spotkania z Joe Bidenem w Waszyngtonie usłyszeli zapewnienie, że 'zaangażowanie Ameryki w Polskę jest żelazne'. Są też inne konkrety wtorkowego spotkania w Białym Domu. Ogłoszono mianowicie zapowiedź amerykańskiej administracji dotyczącą pożyczki dla Polski w wysokości 2 mld dolarów i ofertę sprzedaży 96 śmigłowców Apache.
Jak ocenił w "Poranku Radia TOK FM" były minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz, spotkanie w Waszyngtonie przyniosło "dobre" efekty, także Stanom Zjednoczonym.
- Amerykanie zrealizowali swoje cele. Spotkania Andrzeja Dudy w Kongresie i deklaracje Donalda Tuska, wspierające w uzyskaniu wsparcia da Ukrainy, są prezydentowi Bidenowi na rękę. Dla USA jest to także potwierdzenie kontynuowania zakupów zbrojenia amerykańskiego, a także rozwoju energetyki jądrowej - komentował gość Macieja Głogowskiego.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Przypomnijmy, że w amerykańskim Kongresie utknęła - decyzją sprzyjających Donaldowi Trumpowi Republikanów - sprawa pakietu pomocowego dla Ukrainy.
Jak przekonywał gość TOK FM, głos Polski "ma tu znaczenie". - Polska jest ważnym partnerem, kluczowym państwem na wschodniej flance NATO. Wspieramy Ukrainę, jesteśmy jednymi z wywierających presję, pokazujących tendencje. Oczywiście trudno powiedzieć, czy ten nasz głos będzie decydujący, ale na pewno będzie to pewne wsparcie dla Bidena - tłumaczył Jacek Czaputowicz.
Duda i Tusk w USA. "Same relacje w Europie nie wystarczą"
Po wizycie w USA Donald Tusk uda się Berlina, gdzie w piątek - jak ogłosił we wtorek - odbędzie się nieplanowany, nagły szczyt Trójkąta Weimarskiego. Premier będzie rozmawiał o wsparciu dla Ukrainy z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem i kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem.
Przebieg spotkania z Amerykanami - w ocenie Jacka Czaputowicza - dobrze wróży rozmowom szefa rządu z europejskimi liderami. - W USA zostaliśmy potraktowani w sposób specjalny, mamy pewien mandat. W Berlinie będziemy pośrednikiem - jako bliski sojusznik USA - w stosunku do Europy w mobilizowaniu europejskiej opinii publicznej na rzecz naszego wsparcia dla Ukrainy - uważa były szef polskiej dyplomacji.
"Z prezydentem Andrzejem Dudą różnię się politycznie niemal we wszystkim, ale w sprawie bezpieczeństwa naszej Ojczyzny musimy i będziemy działać razem"- napisał Donald Tusk na portalu X w przeddzień wizyty w Waszyngtonie.
To właśnie ze względu na potrzebę porozumienia w tej kluczowej kwestii - wskazał Czaputowicz - wspólne spotkanie prezydenta i premiera z Joe Bidenem było ważne także dla polskiego rządu.
- Przy okazji spotkania z Bidenem to Donald Tusk był tą główną osobą decyzyjną, jeżeli chodzi o wydatkowanie ważnych środków, dlatego też był ważny dla Bidena. W rządzie ciągle brakuje zrozumienia znaczenia relacji z USA dla naszego bezpieczeństwa. Same relacje w Europie nie wystarczą. I ta ewolucja następuje - zaznaczył rozmówca Macieja Głogowskiego.
To on ugrał najwięcej u Bidena? 'Z niezwykłą wytrawnością odczytał intencje'
Donald Tusk użył "szantażu moralnego". Co będzie po wyborach w USA?
Agencja Reutera cytowała fragment wypowiedź Donalda Tuska, skierowaną bezpośrednio do spikera Izby reprezentantów Mike'a Johnsona, czyli głównego hamulcowego wsparcia dla Ukrainy. Jak stwierdził Tusk, jego decyzja "będzie kosztować życie tysięcy" ludzi i to Johnson ponosi za to "osobistą odpowiedzialność". Na początku lutego - przypomnijmy - pisał na portalu X, że "Ronald Reagan przewraca się w grobie", a sami Republikanie "powinni się wstydzić" postawy wobec pomocy dla Ukrainy.
Jacek Czaputowicz ostrzegał, że takie wypowiedzi mogą zaważyć na naszych relacjach z USA w przypadku, gdy prezydentem zostanie Donald Trump.
- Używamy szantażu moralnego, a przecież społeczeństwo amerykańskie, które popiera Trumpa, mówi co innego: "Dlaczego mamy płacić za obronę Ukrainy? Niech robi to Europa, która jest bardzo bogata i nie wydaje odpowiednio dużo". Musimy to zrozumieć, bo to, co mówi Trump, jest odzwierciedleniem społeczeństwa. Nie mówię, że nie należy mobilizować opinii publicznej, ale pytanie brzmi, jaka będzie reakcja USA, gdyby wygrał Donald Trump. Na to trzeba zwracać uwagę w kontaktach ze Stanami Zjednoczonymi - uważa gość "Poranka Radia TOK FM".