Francuskie Mirage 2000 trafią na front. "Raczej F16 zdominuje powietrze po stronie ukraińskiej"
Francja szykuje się do przekazania Ukrainie samolotów bojowych Mirage 2000, które w 2025 r. mają zasilić lotnictwo Ukrainy. Redaktor naczelny miesięcznika 'Nowa Technika Wojskowa' Mariusz Cielma tłumaczył w TOK FM, że zapewnienia francuskiego ministra obrony, że w grę wchodzi pierwszy kwartał przyszłego roku to termin optymistyczny, bo trzeba tu wziąć pod uwagę minimum półroczne szkolenie.
Przekazanie francuskich samolotów ma, zdaniem Cielmy, również znaczenie biznesowe - Francuzi chcą włączyć się do wyścigu, bo to walka o ukraińskie zamówienia - przekonywał, dodając, że przecież wspomina się tu też czasem o szwedzkich Gripenach.
- Nie da się ukryć, że tym podstawowym przyszłym ukraińskim myśliwcem odrzutowym na razie jawią się F16, wcześniej wycofane z kilku sił powietrznych, od Duńczyków, Holendrów, Norwegów - stwierdził gość audycji 'Połączenie', dodając, że użył słowa 'przyszłym', bo na razie dostarczono je tylko w kilku egzemplarzach. Francuskie samoloty lecą na Ukrainę. Kilka Mirage 2000
- To raczej F16 zdominuje powietrze po stronie ukraińskiej - tłumaczył naczelny 'Nowej Techniki Wojskowej'. I jak dodał, Mirage w tym wariancie jest dziś obecny we francuskich siłach powietrznych w granicach 30 egzemplarzy. - To nam trochę też pokazuje ten margines, ile z nich może być przekazane Ukraińcom. To prędzej kilka maszyn, niż nawet kilkanaście - podsumował rozmówca Jakuba Janiszewskiego.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Próbując opisać ten samolot Cielma tłumaczyć, że to w zasadzie odpowiednik F16. - Oczywiście przenosi francuskie uzbrojenie, czyli inne typy rakiet, choćby tych do walki z celami powietrznymi - stwierdził. Zauważył przy tym, że to egzemplarze wyprodukowane w końcówce lat 80. i potem zmodernizowane na przełomie wieków, by mogły także atakować cele naziemne. By z myśliwców stały się samolotami wielozadaniowymi. I z francuskich komunikatów wynika, że teraz mają być jeszcze bardziej dostosowane do tego rodzaju działań. Może to ułatwić używanie przez stronę ukraińską przekazywanych im przez Francję naprowadzanych bomb Hammer i pocisków Stormshadow.
Wojna na Ukrainie. Własna obrona powietrzna
Tymczasem, jak przyznał ekspert, nie ma większych śladów po używaniu przez Ukrainę przekazanych im dotąd F16. Po głośnej utracie jednego z tych samolotów raptem miesiąc po ich przekazaniu pozostałe nie pojawiają się w ukraińskich komunikatach.
- Ukraińcy potraktowali to jako taki falstart, choć nie do końca wiadomo co stało się z tym samolotem - przypomniał, że wcale nie jest pewne zestrzelenie 'jednego z najbardziej doświadczonych ukraińskich pilotów' przez Rosjan.
- Pojawiły się też sugestie, że mógł być zestrzelony przez własną obronę powietrzną. Zwyczajem jest, żeby własny samolot nie wlatywał w strefę, gdzie działa obrona powietrzna, bo ta będzie strzelać do wszystkiego, co się pojawi - tłumaczył. Gość TOK FM przekonywał, że było to z pewnością bojowe użycie samolotu, który ścigał wtedy rosyjskie pociski manewrujące. Podobno trzy udało mu się zestrzelić, a przy czwartym doszło do wypadku.
Od tamtej pory nic nie mówi się o używaniu pozostałych F16. - Jestem przekonany, że one uczestniczą w systemie obrony powietrznej gdzieś w głębi Ukrainy, choćby w ramach szkolenia - przekonywał, dodając, że przecież kraj jest codziennie atakowany rosyjskimi dronami, które są dla F16 łatwymi celami. Choć z drugiej strony zestrzelenie obiektu lecącego kilka razy wolniej może być wyzwaniem. Więc z całą pewnością są wykorzystywane choćby w formie takiego bojowego doszkalania pilotów - zapewniał.
Przekraczanie linii frontu
Jego zdaniem wielokrotne rosyjskie próby ataków ukraińskich lotnisk to powód, dla których samoloty te są w głębi kraju. - Na co dzień stacjonują gdzieś tam w centralnej czy zachodniej Ukrainie, a wykonując misję przebazowywane są pojedynczo czy parami na takie wysunięte lotniska, skąd przeprowadza się atak i wycofuje w głąb kraju - przekonywał, tłumacząc brak informacji o udziale F16 w działaniach na froncie. Bo gdzieś tam, jego zdaniem, muszą być. Tym bardziej że w ostatnich dniach minister obrony Holandii potwierdził przekazanie F16, z których pierwszy już trafił do ukraińskich lotników.
Cielma stwierdził przy tym, że F16 z pewnością mają także ograniczenia nałożone przez samych Amerykanów. Chodzi o to, by nie przekraczały linii frontu. - Bo jest za duże ryzyko, że ten samolot spadnie po niewłaściwej stronie - tłumaczył. - Tutaj nawet bardziej bym się zastanawiał, czy jest jakieś obostrzenia w stosunku do uzbrojenia, jakie mogą przenosić F16? - dodał, rozumiejąc amerykańskie obawy przed tym, by zachodnie pociski nie wpadły w ręce Rosjan. Tak jego zdaniem można tłumaczyć brak informacji o tym, że ukraińska obrona powietrzna skutecznie raziła rosyjskie samoloty bombardujące z odległości przyfrontowe cele.