Konkurencja fair play: jak wykorzystać potencjał polskiej branży budowlanej? [MATERIAŁ PROMOCYJNY]
Na polskim rynku budowlanym nierówne szanse dla lokalnych firm stały się nie tylko tematem dyskusji, lecz także wyzwaniem dla uczestników tego sektora. Choć polityka wolnego rynku powinna teoretycznie zapewniać równy dostęp do konkurencji dla wszystkich przedsiębiorstw, rzeczywistość pokazuje, że działające od wielu lat na polskim rynku firmy budowlane często stoją w obliczu różnorodnych barier, które utrudniają im rozwój i konkurowanie z zagranicznymi konkurentami.
Warto jednak zaznaczyć, że pomimo wyzwań, firmy budowlane w Polsce nadal mają wiele możliwości rozwoju. Istnieje rosnące zapotrzebowanie na nowe projekty infrastrukturalne, mieszkaniowe oraz komercyjne, co stwarza potencjał dla wszystkich uczestników rynku. Ponadto, coraz większe zainteresowanie zrównoważonym budownictwem oraz rosnące wymagania dotyczące efektywności energetycznej otwierają nowe perspektywy dla firm specjalizujących się w nowoczesnych technologiach i rozwiązaniach budowlanych.
Budować na fundamentach: transparentność i równe szanse
Obecność dużych zagranicznych koncernów budowlanych może prowadzić do wyzwań związanych z dumpingiem cenowym i praktykami antykonkurencyjnymi, co z kolei może ograniczać możliwości rozwoju dla rodzimych firm. Jak zauważa Wojciech Trojanowski, niepokojące jest to, że w zeszłym roku wiele przetargów w Polsce wygrały podmioty chińskie. Patrząc, chociażby na statystyki Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, na 21 kontraktów rozpisywane na budowę dróg ekspresowych i autostrad aż 5 zostało wygranych przez firmy chińskie. Zdaniem ekspertów nie jest to dobra praktyka. Ważne jest, aby zadać sobie pytanie: co to daje polskiemu rynkowi?
Firmy chińskie czy w ogóle podmioty spoza Unii Europejskiej nie przywożą tutaj dodatkowego potencjału, dodatkowego know-how czy własnych zasobów. Najczęściej starają się korzystać tylko z tych zasobów, które na rynku już są. Innymi słowy: eksploatują, nie dając prawie nic w zamian. Warto więc podkreślić, że w Polsce nie przybędzie inżynierów, pracowników, maszyn czy surowców, jeżeli będą wygrywać filmy, których jedynym aktywem jest kancelaria prawna czy biuro składająca oferty.
Jak jednak zaznacza Wojciech Trojanowski, żadna z poważnych firm na rynku inwestująca w kadry nie boi się konkurencji. Zawsze jest bowiem tak, że przetargi się albo wygrywa albo przegrywa. Tym niemniej wszystkie podmioty powinny grać na tych samych zasadach. Warto bowiem zaznaczyć, że wiele firm spoza Polski czy Unii Europejskiej funkcjonuje na swoich rodzimych rynkach w zupełnie innym zakresie prawa pracy, konkurencyjności, dostępu do tanich surowców czy możliwości obniżania cen. Podmioty te zbudowały sobie na własnych rynkach potencjał, a aktualnie europejskich podatnicy finansują ich ekspansję na jeden z najbogatszych rynków na świecie, czyli rynek Unii Europejskiej.
Niech wygra najlepszy
Czy konkurowanie na wolnym rynku oznacza, że zawsze wygrywa najtańsza oferta? Jak zauważa Wojciech Trojanowski, najtańsza nie oznacza najlepsza. Firma, która ma zająć się np. budową autostrady w Polsce, powinna mieć nie tylko doświadczenie, ale też umieć wykorzystać lokalny potencjał. Prominentni unijni politycy jasno i wyraźnie mówią, że w obecnych czasach nie ma nic bardziej istotnego niż budowanie konkurencyjności europejskiej gospodarki. Dlatego należy wykorzystać wysokie standardy prawne, ekologiczne, energetyczne, pracownicze i socjalne, które funkcjonują w Europie do budowy konkurencyjności europejskich firm. Nie można pozwolić, aby europejski porządek prawny był wykorzystywany przez graczy spoza UE do monopolizacji naszego rynku. Takie działanie jest w interesie 500 milionów Europejczyków, w tym także Polaków. Rodzimym firmom zależy bowiem, aby mieć dobrą infrastrukturę, a przede wszystkim, aby pracownicy zatrudnieni przy tych kontraktach byli uczciwie wynagradzani i mieli zapewnione szkolenia.
Jak zatem umiejętnie wykorzystać potencjał wykonawczy, kadrowy i technologiczny polskiej branży budowlanej?
W Polsce warto byłoby poprawić kilka kluczowych kwestii. Pierwszą z nich jest większa ochrona interesów krajowych przedsiębiorstw. W ostatnim czasie firmy z Chin, Turcji czy Kazachstanu opanowały budowę szybkiego ruchu w Polsce kosztem lokalnych spółek. Dziwi to np. Czechów, Słowaków czy Szwedów, którzy chronią swoje rynki z większą determinacją niż Polacy. Ponadto dla efektywnego wykorzystania potencjału kadrowego kluczowe są szkolenia i rozwój kompetencji pracowników. W naszym kraju niestety bardzo słabo rozwinięte jest kształcenie zawodowe, co sprawia, że mamy z problem w zachęcaniu młodych osób do podejmowania pracy w firmach budowlanych.
Kolejną niezwykle istotną kwestią jest dialog pomiędzy zamawiającym usługę a jej wykonawcą. W Polsce największym klientem branży budowlanej jest państwo, które jednocześnie reguluje prawo zamówień publicznych. Jak jednak podkreśla Wojciech Trojanowski, w naszym kraju ten dialog istnieje i ma się dobrze. Dla firm budowlanych ważne są przede wszystkim: stabilna podaż kontraktów, przejrzystość informacji oraz możliwie jak najmniejsze utrudnienia w kontraktowaniu. Ogromne znaczenie ma zwłaszcza dobry klimat inwestycyjny. Im więcej - kolokwialnie rzecz ujmując górek i dołków - tym większe zagrożenie brakiem przetargów oraz wojną cenową pomiędzy firmami, która w efekcie powoduje w kolejnych okresach problemy w realizacji kontraktów.
Zatem podsumowując: wykorzystanie potencjału wykonawczego, kadrowego i technologicznego polskiej branży budowlanej wymaga podejścia opartego na innowacyjności, ciągłym doskonaleniu oraz otwartości na dialog z obu stron. Firmy, które skutecznie wykorzystują te zasoby, mogą zdobyć przewagę konkurencyjną i osiągnąć sukces na rynku zarówno krajowym, jak i międzynarodowym.