Nowy ulubiony film skrajnej prawicy. "Citizen Vigilante" jak "manifest Breivika"
Od paru dni nie milknie dyskusja na temat "Citizen Vigilante" w reżyserii Uwe Bolla. - Leni Riefenstahl umiała kręcić filmy, futuryści włoscy współpracujący z reżimem Mussoliniego potrafili robić dobrą sztukę. Uwe Boll zdecydowanie tego nie potrafi - komentował w TOK FM Jakub Majmurek z "Krytyki Politycznej'.
Z tego artykułu dowiesz się:
- o czym jest film "Citizen Vigilante" w reżyserii Uwe Bolla;
- dlaczego ten film wzbudza takie kontrowersje.
Trwa medialna burza wokół nowego filmu Uwe Bolla "Citizen Vigilante". Akcja trwającego półtorej godziny thrillera akcji dzieje się w bliżej nieokreślonym kraju w Europie. Tytułowym "strażnikiem" jest Michael Sanders (w tej roli Armie Hammer), nielegalny, ale zamożny imigrant z USA. Mężczyzna na własną rękę zabija innych nielegalnych (ciemnoskórych) imigrantów, zagrażających - według wizji reżysera - bezpieczeństwu białych obywateli. Z ręki Sandersa ginie także sędzia, który wypuścił kilku z nich na wolność.
W Niemczech - kraju, z którego pochodzi reżyser - "Citizen Vigilante" nie znalazł dystrybutora. Mimo to został obejrzany miliony razy, a to za sprawą Elona Muska, który zaoferował udostępnienie filmu w całości do streamingu na swojej platformie X.
Jak komentowała prowadząca "Zapytam inaczej" w TOK FM Anna Piekutowska, od dawna żaden film nie wzbudził takiej dyskusji. - Jedni widzą w nim skrajnie prawicową propagandę, która usprawiedliwia przemoc wobec migrantów, a inni mówią, że to po prostu odważny film, który pokazuje prawdziwe oblicze współczesnej Europy - opisywała dziennikarka.
Jakubowi Majmurkowi z "Krytyki Politycznej" bliższa jest ta pierwsza opinia. Jak wskazał, mamy do czynienia z "ekranizacją pogromowej fantazji". - Film stawia tezę, że w Europie trwa inwazja prowadzona przez hordy z Globalnego Południa, której to inwazji sprzyja ideologia liberalno-lewicowa i instytucje ją wprowadzające, na przykład sądy. Gdybym miał szukać ideologicznego odpowiednika dla tego filmu, który korespondowałby z jego przesłaniem, to byłby to manifest Andreasa Breivika - wskazał gość TOK FM. Przypomnijmy - Breivik, zanim w 2011 roku dokonał zamachu terrorystycznego w Oslo i na wyspie Utoya, stworzył manifest, w którym postulował m.in. deportację wszystkich muzułmanów z Europy.
Quiz: Najważniejsze wydarzenia ostatnich dni. Uważnie śledzisz wiadomości? Sprawdź się w quizie TOK FM
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
Antyimigrancki film Uwego Bolla. "Jeden z najgorszych żyjących twórców"
Jeżeli chodzi o wymowę filmu, opinie są podzielone. Natomiast większość jest zgodna w kwestii niskiej wartości artystycznej "Citizen Vigilante". - Uwe Boll ma sławę jednego z najgorszych żyjących twórców filmowych. Gdy zobaczyłem pierwszy fragment tego filmu - ten, w którym bohater grany przez Hammera przychodzi do mieszkania imigranckiej rodziny i wszystkich zabija, (...) miałem wrażenie, że to wygenerowana przez AI parodia tego, jak mógłby wyglądać taki prawicowy film, bo te sceny są tak złe i, często niezamierzenie, śmieszne. (...) Można mówić wiele złych rzeczy o historycznym faszyzmie, ale przynajmniej robił artystyczną wartościową propagandę. Leni Riefenstahl umiała kręcić filmy, futuryści włoscy współpracujący z reżimem Mussoliniego, potrafili robić dobrą sztukę. Uwe Boll zdecydowanie tego nie potrafi - ocenił Jakub Majmurek.
"Citizen Vigilante" wzbudził entuzjazm wśród polityków polskiej skrajnej prawicy. Europoseł PiS Dominik Tarczyński opublikował w sieci plakat filmu, w którym w miejsce twarzy tytułowego bohatera wkleił swoją własną. "Dzisiaj wszyscy jesteśmy 'Citizen Vigilante'" - oznajmił Tarczyński.
Film Uwe Bolla spodobał się także Leszkowi Millerowi. Zdaniem byłego premiera i lidera Sojuszu Lewicy Demokratycznej "Citizen Vigilante" pokazuje "obraz białego mężczyzny, który nie odczuwa strachu, nie przebiera się w babskie ciuszki, chodzi wyprostowany i nie obwinia się za całe zło tego świata, liżąc każdemu buty".
Jakub Majmurek przyznał, że były premier go zaskoczył. - Chyba już wszyscy przyzwyczailiśmy się do tego, że w kwestii Ukrainy mówi ze skrajną prawicą jednym głosem, ale - jak widzimy - nie tylko tej kwestii - stwierdził gość audycji "Zapytam inaczej" w TOK FM.
Źródło: TOK FM