Trójmiejskie porty a sprawa polska
Zaledwie w dniach 16-18 października odbywało się Europejskie Forum Nowych Idei. To była trzynasta edycja konferencji, organizowanej już tradycyjnie na terenie Sopotu. Nie zabrakło przedstawicielstwa grupy Budimex SA, jednego z najbardziej znanych polskich przedsiębiorstw budowlanych i zarazem pracodawcy ponad 7 tys. osób. Firma, w co trudno uwierzyć, działa już od… 1968 roku! Obecnym prezesem jest Artur Popko i właśnie on przy okazji Forum Nowych Idei udzielił wywiadu na temat przyszłości rodzimych portów. Przy okazji – uświadamiając Polakom, dlaczego to kluczowe ogniwo gospodarki.
Łańcuchy dostaw krótsze niż kiedykolwiek?
Komu z nas nie zdarzyło się, że długo wyczekiwana przesyłka dotarła ze znaczącym opóźnieniem, niejednokrotnie krzyżując plany i zmuszając niedoszłego odbiorcę do improwizacji? Mało kto myśli wówczas o powiązaniu zwłoki w dostawie z przepustowością trójmiejskich portów. Tymczasem, jak udowadnia Artur Popko, są to naczynia połączone!
Wśród największych kontraktów podpisanych przez Budimex SA bez wątpienia zaliczają się te z portem Gdynia i Baltic Hub. Ich pokłosie stanowią m.in. liczne inwestycje hydrotechniczne przepustowości składu pociągów.
Efekt wymienionych wyżej działań? Pięciokrotne zwiększenie – w stosunku do poprzednich lat – przepustowości nie tylko składu pociągów, ale i samych portów w ogóle. W efekcie nie tylko skróci to znacząco czas oczekiwania na wszelkiego rodzaju towary, od materiałów budowlanych zaczynając, a na towarach luksusowych kończąc.
Niech przemówią liczby
Poza usprawnieniem rozładunku i transportu docelowo powstanie największy terminal – i to nie tylko w Trójmieście, ale na Morzu Bałtyckim w ogóle. Jeśli jednak pojęcie „wielkości" niewystarczająco przemawia do wyobraźni, oddajmy głos samemu panu prezesowi, który wyjaśnia, ile – w sensie dosłownym – Polacy zyskają na kontraktach Budimex SA.
– Ponad 50 proc. tego kontraktu już jest zrealizowane, co jest bardzo ciekawe, powiększymy powierzchnię Polski o ponad 36 hektarów – zapowiada Artur Popko.
Co istotne, taka inwestycja działa korzystnie nie tylko na przepustowość portu, zapewnia miejsca pracy oraz wzrost zamożności samych mieszkańców, ale też – znacząco poprawia poziom bezpieczeństwa. Między innymi: dzięki automatyzacji systemu załadunku kontenerów, dzięki któremu liczba osób koniecznych do obsługi żurawi portowych będzie ograniczona do niezbędnego minimum.
Na podbój morza, czyli ląd to już za mało!
Nie jest żadną tajemnicą, że teren całego Trójmiasta należy do najbardziej zurbanizowanych terenów Polski. To dodatkowe utrudnienie dla koncernów, które realizują projekty takie jak Budimex SA.
Jednak historia niejednokrotnie już udowodniła, że prawdziwy sukces osiągają nie ci, którzy odpuszczają w obliczu problemu, ale – autorzy nowatorskich rozwiązań. Z takim podejściem mamy także do czynienia w przypadku wspomnianej wyżej inwestycji. Skoro nie da się działać na lądzie, idźmy… w morze. I to dosłownie, bo dla lepszej ochrony infrastruktury przed falowaniem dobudowany zostanie liczący niespełna 2,5 km falochron. „Skutkiem ubocznym" będzie za to poprawa warunków podejścia do portu wewnętrznego.
To jednak nie koniec „morskich" projektów. Jak bowiem oficjalnie potwierdził prezes przedsiębiorstwa, w planach jest także stworzenie pływającego portu gazowego. Przedsięwzięcie, którego inwestor to GAZ-SYSTEM. Czas więc pokaże, czy oferta Budimex SA znajdzie zainteresowanie u tego kluczowego polskiego operatora systemów przesyłowych paliw gazowych.
„Zapobiegać, nie leczyć"
Wydarzenia, które rozegrały się na terenie Polski we wrześniu br., wstrząsnęły nie tylko mieszkańcami naszego kraju, ale – całego świata w ogóle. Wielu ludzi straciło dorobek całego życia, a całe rodziny ledwie wiążą koniec z końcem. Po raz kolejny dobitnie przekonaliśmy się, jak nierówne są siły jednostki ludzkiej i natury, a także – ile znaczy mądra polityka prowadzenia inwestycji hydrotechnicznych.
Racibórz, Opole, Wrocław – to tylko trzy miejscowości, których mieszkańców przed dramatem powodzian uchroniły właśnie zbiorniki przeciwpowodziowe, niejednokrotnie zdolne do pomieszczenia nawet 180 metrów sześciennych wody. Analiza, gdzie najlepiej rozmieścić takie obiekty powinna odbywać się już na etapie planowania większych przedsięwzięć, żeby w przyszłości zapobiegać tragediom, a nie – walczyć z istniejącymi skutkami.
Na liście projektów, nad którymi prace są „w toku", Budimex SA ma m.in. kontrakt autostradowy D35 czy właśnie – zbiornik przeciwpowodziowy o wartości 100-110 mln zł. Niestety, jak trzeźwo zauważa Artur Popka, największym wrogiem dla gospodarki jest brak stabilizacji finansowej, w tym wynikającej ze spowolnienia funduszy unijnych. Co jeszcze może utrudniać działania?
– Liczymy na to, że inwestycje będą planowane z długim wyprzedzeniem, ponadkadencyjnie i będą cały czas realizowane przez kolejne rządy. Te dwa główne czynniki zmniejszą ryzyko spowolnienia na rynku budowlanym.
Na pewno rząd nie powinien lekceważyć takich ostrzeżeń ze strony polskich przedsiębiorców. Bo skoro nasi rodacy są w stanie działać na podobną skalę nawet w średnio sprzyjających warunkach, ile osiągną, kiedy pozwolić im naprawdę rozwinąć skrzydła?