Brak polskich znaków i emocjonalny ton. Po czym poznać, że wiadomość to fejk?
W kryzysie plotki i fake newsy rozchodzą się szybciej niż oficjalne komunikaty. Mogą wywołać panikę albo utrudnić działania służb. Jak nie dać się oszukać, na co zwracać uwagę?
Dezinformację można porównać do wirusa w komputerze - jeśli wpuścisz ją do systemu, trudno się jej pozbyć. Dlatego warto (a w czasie kryzysu szczególnie) sprawdzać informacje w kilku źródłach. Jakich?
Najlepiej sięgać po komunikaty władz państwowych, lokalnych lub zaglądać na oficjalne profile służb w mediach społecznościowych - chodzi np. o policję, straż pożarną czy wojsko.
Nie warto udostępniać wszystkiego, co rzuca nam się w oczy w social mediach - by nie siać paniki. Wiele informacji może być niesprawdzonych, a część wręcz nieprawdziwych. Dlatego krótka pauza na sprawdzenie źródła to ważna rada.
Jak rozpoznać dezinformację?
Czerwoną flagą w rozpoznawaniu dezinformacji są: brak polskich znaków w wiadomości czy komunikacie, przesadne emocje, dramatyczny ton i nawoływanie do natychmiastowego działania.
Podejrzane treści można zgłaszać na Cert.pl, przez aplikację mObywatel, a podejrzane SMS-y - na numer 8080.
Ważna zasada: nie karm sieci. Nie publikuj zdjęć i filmów z miejsc zdarzeń ani informacji o ruchach służb czy wojska - takie dane mogą być wykorzystane przeciwko nam.
O naszym bezpieczeństwie decyduje wiedza i przygotowanie. W TOK FM prowadzimy cykl krótkim przewodników pod hasłem "Plan działania" - to praktyczny poradnik, który podpowie, jak zachować spokój i skutecznie działać w chwili zagrożenia.
Współpraca: Jakub Żebrowski, TOK FM
Źródło: TOK FM