Żakowski wspomina wybory 4 czerwca. "Miałem obawę, że jak wygramy, to nas zatłuką"
- To była zupełnie niepowtarzalna chwila, w której wszyscy ludzie, których lubiłem, szanowałem, znaleźli się po tej samej stronie i nie pytając o efekt wiedzieli, że trzeba zrobić wszystko, co można zrobić - wspominał wybory czerwcowe Jacek Żakowski.
W czwartek mija 37. rocznica pierwszych częściowo wolnych wyborów (wybory czerwcowe). W "Audycji świątecznej" wydarzenia wspominał Jacek Żakowski, jeden z prowadzących "Poranek TOK FM", publicysta "Polityki" i "Gazety Wyborczej".
- Miałem obawę, że jak wygramy, to nas zatłuką po prostu. Że komuna nie będzie umiała oddać władzy. Miałem taką rozmowę w gronie kolegów, że musimy wygrać, ale z umiarem. Żeby nie wkurzyć tego potwora - opowiadał Michałowi Tomasikowi z "Polityki".
Publicysta opowiadał, że nikt nie wiedział, dlaczego komuna miałaby chcieć oddać władzę czy choćby się nią podzielić. - Mieliśmy absolutną świadomość, że cienia dobrej woli po drugiej stronie nie ma i że chodzi o to, żebyśmy wzięli na siebie odium za współrządzenie, żyrowanie ich dalszych rządów - zaznaczał dziennikarz.
- To była zupełnie niepowtarzalna chwila, w której wszyscy ludzie, których lubiłem, szanowałem, znaleźli się po tej samej stronie i nie pytając o efekt wiedzieli, że trzeba zrobić wszystko, co można zrobić - wspominał Żakowski.
Czego Żakowski nie akceptuje w dzisiejszej rzeczywistości? Czy cierpiał podczas komuny? Jak dziennikarze czy ludzie kultury pomagali w wyborach? Tego dowiesz się, słuchając całej rozmowy w aplikacji TOK FM!
Źródło: TOK FM