Strzały w łódzkiej fabryce. Policja prowadzi negocjacje
Były pracownik zakładów Gillette w Łodzi dostał się na teren fabryki, oddał strzał do jednego z pracowników firmy, a następnie uciekł. Na miejscu pracuje policja, która zlokalizowała sprawcę. Trwają negocjacje. Nikt nie został ranny.
Oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Łodzi asp. Kamila Sowińska potwierdziła PAP, że mężczyzna, który jest podejrzewany o użycie broni w środę rano na terenie zakładów Gillette w Łodzi, został zlokalizowany.
- Wiemy, że 42-letni mężczyzna to były pracownik firmy, który nad ranem przyszedł do fabryki i oddał strzał bądź strzały w kierunku innego mężczyzny - mówił reporter TOK FM Bartosz Kondziołka.
Jak informuje policja, nikt nie został ranny, a ok. 400 pracowników fabryki zostało ewakuowanych.
Policja nie informuje, czy mężczyzna nadal jest w fabryce, czy w jej pobliżu.
- Teren w okolicy fabryki jest odgrodzony przez policję. A mundurowi próbują przekonać go, żeby oddał się w ich ręce - dodał reporter TOK FM.
Źródło: PAP, TOK FM, fot.PIOTR KAMIONKA/REPORTER