Tłum kibiców powitał Chwalińską na lotnisku. "Była Agnieszka, była Iga, teraz będzie Maja"
Maję Chwalińską powitał na warszawskim lotnisku tłum kibiców. - Bez względu na to, czy w przyszłym turnieju przegra w pierwszym meczu, nikt jej nie zabierze tego, co osiągnęła w tym turnieju - powiedział reporterowi TOK FM jeden z nich.
Maja Chwalińska wróciła do Polski po fantastycznym turnieju na kortach Rolanda Garrosa. Tenisistkę, która walczyła w finale French Open powitał tłum kibiców. Choć przegrała z Rosjanką Mirrą Andriejewą, to w świadomości Polaków zapisała się jako jego triumfatorka.
A to dlatego, że przeszła całą drogę, od kwalifikacji, aż do emocjonującego finiszu turnieju. Dla wielu zgromadzonych na warszawskim lotnisku Chwalińska ma szansę zostać nową królową polskiego tenisa.
- Bez względu na to, czy w przyszłym turnieju (...) przegra w pierwszym meczu, to nikt jej tego nie zabierze, co osiągnęła w tym turnieju - usłyszał reporter TOK FM Tomasz Fenske od jednego z kibiców.
Inny z rozmówców przyznał, że na lotnisku pojawił się "po brata", ale zaraz dodał, że kibicował Chwalińskiej. - Jestem dumny z Mai - mówił kolejny z rozmówców. Wyznał szczerze, że do czasu paryskiego turnieju nie znał Mai Chwalińskiej.
Fenske pytał, czy czeka nas teraz majomania, na podobieństwo małyszomani sprzed ćwierćwiecza. - Była Agnieszka (Radwańska - red.), była Iga (Świątek - red.), to teraz będzie Maja - prognozowała jedna z jego rozmówczyń.
Źródło: TOK FM