"Akademia gwałtu". Tropy wiodą do Polski. "Sprawcy wspierają się w swoim zwyrodnialstwie"
Wstrząsające ustalenia ws. gwałtów, które obserwują w sieci tysiące użytkowników. Jednym z bohaterów dziennikarskiego śledztwa stacji CNN jest Polak, który odurzał i gwałcił swoją żonę. - Żaden sprawca przemocy nie chodzi z tatuażem na czole "Jestem gwałcicielem". Sprawcami są ludzie, którzy są naszymi sąsiadami, kolegami. Myślę, że to jest naprawdę przerażające, kiedy zdajemy sobie z tego sprawę - mówiła w TOK FM Joanna Gzyra-Iskandar z Fundacji Feminoteka.
- Dziennikarka CNN Saskya Vandoorne przeprowadziła śledztwo ws. "akademii gwałtu". Ujawniła, że za pośrednictwem czatów mężczyźni odurzają swoje partnerki, gwałcą;
- Jeden z bohaterów reportażu to Polak, któremu - na potrzeby dziennikarskiego śledztwa - nadano imię Piotr;
- Jak mówiła w TOK FM Joanna Gzyra-Iskandar z Fundacji Feminoteka, niewiele wiadomo na temat skali zjawiska. "My znamy dosłownie jedną taką historię" - prowiedziała, podkreślając, że "sprawcy są zawsze o krok przed przed pokrzywdzonymi".
Śledztwo CNN trwało kilka miesięcy, jego ustalenia są porażające. Dziennikarce udało się przeniknąć do internetowych społeczności mężczyzn, którzy odurzają, wykorzystują, gwałcą swoje partnerki i dzielą się tym w internecie. Jednym z nich jest Polak. Mężczyzna - na potrzeby reportażu - został nazwany Piotrem. Autorzy dziennikarskiego śledztwa ustalili jego dane, spotkali go z żoną w jednej z restauracji w Polsce. Wszystkie ustalenia przekazali polskiej policji.
Joanna Gzyra-Iskandar z Fundacji Feminoteka przyznała w TOK FM, że niestety nie jest zaskoczona tym, co ujawniła stacja CNN. - To nie jest pierwsze śledztwo dziennikarskie, ujawniające istnienie grup, na których mężczyźni wymieniają się informacjami na temat tego, jak odurzać i wykorzystywać swoje partnerki, jak to zrobić, żeby kobieta na pewno się nie obudziła i następnego dnia niczego nie podejrzewała - mówiła gościni audycji "Zapytam inaczej".
Jak dodała rozmówczyni Anny Piekutowskiej, trudno ocenić skalę tego zjawiska. - W Feminotece znamy dosłownie jedną taką historię. Ale istnienie takich grup oczywiście pokazuje, że tego typu rzeczy dzieją się we wszystkich krajach na świecie, także w Polsce. To, że niewiele kobiet zgłasza coś takiego, nie znaczy, że takie sytuacje nie mają miejsca. Tylko sprawcy zawsze są o krok przed pokrzywdzonymi, że potrafią się niestety kryć. Dzięki takim grupom widać, że po prostu się wspierają w tym swoim zwyrodnialstwie - podkreśliła.
Historia ujawniona przez CNN po raz kolejny pokazała, że niebezpieczeństwo może grozić kobiecie tam, gdzie czuje się najbezpieczniejsza - w domu. - Wciąż dla kobiet dom jest dla najbardziej niebezpiecznym miejscem na świecie - mówiła Gzyra-Iskandar.
Jak podkreśliła gościni Anny Piekutowskiej, Piotr opisuje, "że upewnia się, czy jego żona śpi, że musi być za każdym razem bardzo ostrożny". - To są absolutnie potworne rzeczy. Sprawcami tego rodzaju przemocy są ludzie, którzy następnego dnia normalnie idą do pracy, żyją razem z nami w społeczeństwie, są naszymi sąsiadami, kolegami, współpracownikami, z którymi kupujemy bułki i masło w tym samym sklepie pod blokiem. Myślę, że to jest naprawdę przerażające, kiedy zdajemy sobie z tego sprawę - powiedziała, dodając, że "żaden sprawca przemocy nie chodzi z tatuażem na czole 'Jestem gwałcicielem'".
Doświadczasz przemocy domowej? Szukasz pomocy? Możesz zgłosić się na przykład do Fundacji Feminoteka. Infolinia działa pod nr 888 88 33 88 w godz. 11:00-19:00 w dni powszednie. Jeśli występuje zagrożenie życia - dzwoń na numer alarmowy 112.
Źródło: TOK FM, CNN