,
Obserwuj
Świat

Węgrzy mają dość Orbana? "Te protesty mogą się skończyć inaczej niż zwykle"

MSZ-M, oprac. MZ
3 min. czytania
05.04.2025 07:06
Władze Węgier utrudniają organizację protestów w obronie marszu równości. Rząd już zapowiedział, że wykorzysta program do rozpoznawania twarzy, by zidentyfikować uczestników i ukarać ich grzywną. - Większość chce, by Fidesz odszedł - ocenił w TOK FM Jerzy Celichowski, autor bloga "Jeż Węgierski".
|
|
fot. ATTILA KISBENEDEK / ATTILA KISBENEDEK/AFP/East News

 

  • Węgierski parlament przegłosował ustawę zakazującą organizacji marszu równości;
  • W związku z tym Węgrzy wychodzą na ulice;
  • Zdaniem Jerzego Celichowskiego te protesty "mogą się skończyć inaczej niż zwykle". "Większość chce, by Fidesz odszedł" - mówił w TOK FM autora bloga "Jeż Węgierski". 

 

Orban walczy z LGBTQ+, ludzie protestują

Kilka tysięcy ludzi wyszło na ulice Budapesztu, by protestować przeciwko zakazowi organizacji marszu równości, tzw. Pride’u. Prawo to uchwalił węgierski parlament, który uznał, że manifestacja LGBTQ+ naruszyłaby przepis o ochronie dzieci przed treściami dotyczącymi homoseksualizmu. 

- To nie są tłumy, ale prowadzą do blokowania mostów. W pewnym momencie zablokowane były cztery mosty w centrum Budapesztu, już drugi raz tego samego wieczoru - skomentował w TOK FM Jerzy Celichowski, autor bloga "Jeż Węgierski". Dodał przy tym, że to cykliczny protest.

Prowadzący Piotr Jaśkowiak przypomniał w tym kontekście, że na Węgrzech przepisy są bardziej liberalne niż w Polsce, gdzie mimo wszystko organizowane są Parady Równości. I tak np. od 2009 r. na Węgrzech pary jednopłciowe mogą zawierać związki partnerskie. Co więc władze w Budapeszcie zyskują na zakazie marszu równości? - Wspólnota ludzi LGBT jest już od dłuższego czasu wrogiem publicznym. (...) Ale zakaz to również chytry sposób, żeby wprowadzić ograniczenie w prawie do zgromadzeń - odpowiedział Celichowski. Wskazał przy tym, że według sondaży większość Węgrów (56 proc.) sprzeciwia się zakazowi organizacji Pride’u. Za zakazem jest jedynie 13 proc. badanych.

"Wszyscy dostaną grzywny"

Mimo zakazu, organizatorzy zapowiedzieli, że Pride odbędzie się 28 czerwca. Zdaniem eksperta najbardziej prawdopodobne jest, że "ludzie na nią przyjdą, a policja użyje nowego prawa". Chodzi o umożliwianie policji korzystania z oprogramowania do rozpoznawania twarzy, które może być wykorzystywane do ustalania tożsamości organizatorów i uczestników demonstracji. 

- Rząd zapowiedział, że nie chce zamykać ludzi, natomiast wszyscy dostaną grzywny i będą one ściągane tak jak podatki, czyli nie ma przed nimi ucieczki - dopowiedział Jerzy Celichowski. Dlatego też, jak podkreślił, demonstracje odbywają się nie tylko przeciwko zakazowi marszu równości, ale także przeciwko "technofaszyzmowi".

Za udział w paradzie grozi grzywna wysokości od 6,5 tys. do 200 tys. forintów (68-2104 zł), która nie będzie mogła być zastąpiona pracami społecznymi.

Ziobro przypadkowo pomógł społeczności LGBT+? 'Jestem umiarkowanym optymistą'

Węgrzy mają dość Fideszu?

Gość TOK FM zwrócił też uwagę, że w ostatnim czasie "nastrój w kraju się zmienił". Jak wskazał, pojawiło się m.in. wideo zespołu dziennikarzy śledczych pod tytułem "Dynastia", które opowiada o wzbogacaniu się kręgów Viktora Orbana. - Obejrzało je 3,5 miliona osób w 10-milionowym kraju - przywołał dane. 

Inna rzecz, że na popularności zyskuje opozycyjna partia TISZA, która np. robi badanie opinii publicznej  pod hasłem: głos narodu. - Opinie zbierane są w punktach w całym kraju, nawet w małych wsiach. To rzecz niesłychana, żeby w takich wsiach miało miejsce coś innego niż oficjalne imprezy Fideszu. A ludzie mają odwagę brać w tym udział, mówić otwarcie - podkreślił. 

Jak dodał, badania opinii publicznej pokazują, że większość chciałaby, by Fidesz odszedł w wyniku wyborów w następnym roku, a "TISZA nieco przewyższa w popularności Fidesz". - Także nastrój jest inny niż poprzednio. Dlatego też obecne protesty mogą się skończyć inaczej niż zwykle. A zwykle było tak, że rząd nie robił nic, a protesty po prostu się wypalały  - podsumował autor bloga "Jeż Węgierski".

Orban 'jak niewierna żona'. 'Doprowadzi do tego, że wszyscy się na niego zdenerwują'