Polska młodzież coraz dalej od Kościoła. Uczniowie masowo wypisują się z lekcji religii

W 2010 roku udział w lekcjach religii deklarowało 93 proc. uczniów w wieku 17-19 lat. Dziś jest ich tylko 54 proc. - wynika z najnowszego badania CBOS. Zmiany widać już także w mniejszych miastach.
Zobacz wideo

Lipcowy raport z badań CBOS "Polski pejzaż religijny - z dalekiego planu" potwierdza kryzys Kościoła katolickiego w Polsce. Z badania, które przytacza portal OKO.press wynika, że praktykujących regularnie jest już mniej niż połowa Polaków. W ciągu ostatnich 20 lat liczba ta zmniejszyła się z 70 do 42 proc. Jako osoby wierzące deklaruje się zaś 84 proc. z nas (spadek o 10 punktów procentowych).

"Zmianę najbardziej widać wśród najmłodszych. W 1992 roku regularny udział w praktykach religijnych deklarowało prawie 3/4 osób w wieku 18-24 lata. Dziś jest to mniej niż jedna na cztery osoby" - podaje portal.

Przekłada się to również na masowe wypisywanie się uczniów ze szkolnej katechezy. "W 2010 roku udział w lekcjach religii deklarowało 93 proc. uczniów w wieku 17-19 lat. Dziś jest ich tylko 54 proc". - czytamy. 

Spadek dokonuje się w ostatnich latach bardzo szybko - w 2018 roku odsetek uczniów chodzących na religię spadł bowiem do 70 proc., by w 2022 osiągnąć niewiele więcej niż połowę uczniów. 

Nie tylko Warszawa i duże miasta

Odpływ młodych z lekcji religii najbardziej widać w dużych miastach. Z danych zebranych przez warszawski ratusz w 2021 roku wynika, że o ile dzieci w szkołach podstawowych, o których zapisaniu na lekcje religii decydują zazwyczaj rodzice, w większości chodzą na lekcje religii, o tyle młodzież licealna masowo się z nich wypisuje. Na katechezę uczęszcza bowiem 67 proc. uczniów szkół podstawowych, w liceach, technikach i szkołach branżowych zaś jedynie 30,9 proc.

Najmniej uczniów chodzi jednak na religię w Łodzi - w szkołach ponadpodstawowych jedynie 28 proc. Tę tendencję widać również w innych dużych miastach, ale nie tylko. Jak pisze OKO.press, tempo spadku jest zbliżone dla miast powyżej 500 tys. i poniżej 50 tys. mieszkańców. W mniejszych miejscowościach po prostu spadek ten następuje z wyższego pułapu. 

Nie ma chętnych, będzie obowiązek?

Obecnie zarówno lekcje religii jak i etyki nie są obowiązkowe. Zmiany w tej sprawie zapowiadał jednak już w 2021 roku minister edukacji Przemysław Czarnek. - Będziemy chcieli zlikwidować to, co wiele lat temu zostało wprowadzone, czyli możliwość wyboru jednego z trzech wariantów: albo religia, albo etyka, albo nic - mówił. - To "nic" stało się dość powszechne na przykład w dużych miastach. I właśnie to "nic" służy temu, by odbywały się podobne zbiegowiska, które kompletnie bezrefleksyjnie podchodzą do życia - stwierdził w wywiadzie dla "Gazety Polskiej", nawiązując do demonstracji w ramach Strajku Kobiet.

Dodał, że nauka religii albo etyki musi być obligatoryjna, by "do młodzieży docierał jakikolwiek przekaz o systemie wartości". Czarnek zapowiadał, że zmiany będą gotowe już wkrótce i chciałby je wprowadzić od 2023 roku. Póki co MEiN nie przedstawiło jednak tego typu projektu.

DOSTĘP PREMIUM