Polacy masowo wykupują cukier. "Żaden sklep nie jest w stanie sobie poradzić z taką paniką"

- Jesteśmy trzecim największym w Europie producentem cukru i produkujemy go więcej, niż potrzebujemy. To, że teraz go w sklepach nie ma, nie oznacza, że go brakuje. Mamy cukru pod dostatkiem - uspokajał w TOK FM ekonomista Banku Credit Agricole dr Jakub Olipra. I porównał obecną sytuację do tego, co działo się na stacjach paliw po wybuchu wojny w Ukrainie.
Zobacz wideo

Cukier drożeje, a niektóre sieci handlowe zdecydowały się na ograniczenia w jego sprzedaży. W jednej z sieci marketów na jeden paragon można kupić maksymalnie 10 kilogramów produktu.

Ekonomista Banku Credit Agricole dr Jakub Olipra przekonywał jednak w TOK FM, że w Polsce nie ma niedoborów cukru, a obecne braki w sklepach wynikają z zachowań klientów. - Nagle konsumenci masowo ruszyli na zakupy cukru, i to w ilościach hurtowych. Żaden system logistyczny, żaden sklep nie jest w stanie poradzić sobie z taką paniką na rynku - wyjaśniał. - Ludzie kupują go w ilościach, które w mojej ocenie są kompletnie nieuzasadnione, szczególnie jak patrzymy na zdjęcia, gdzie potrafią wynosić po kilka zgrzewek cukru ze sklepu tam, gdzie jeszcze tych limitów niestety nie wprowadzono - wskazał. 

I porównał to do paniki po wybuchu wojny w Ukrainie, gdy Polacy stali w długich kolejkach na stacjach benzynowych, z obawy, że zabraknie paliwa. - Stacje benzynowe wprowadziły wtedy limity na ilość tankowanej benzyny, natomiast później sytuacja się ustabilizowała - przypomniał. Rozmówca Mikołaja Lizuta uspokajał, że podobnie jak wówczas, tak i teraz panika nie jest uzasadniona. - Jesteśmy trzecim największym w Europie producentem cukru, po Niemczech i Francji, i produkujemy go więcej, niż potrzebujemy. To, że teraz go w sklepach nie ma, nie oznacza, że ogólnie go brakuje. Mamy cukru pod dostatkiem - podkreślał dr Olipra. I dodał, że w związku z tym w jego ocenie to "sytuacja absurdalna".

"To dodatkowy czynnik, który będzie podbijał ceny"

Zdaniem eksperta masowe wykupywanie cukru jest jednak nie tylko nieuzasadnione, ale wpływa też na szybszy wzrost cen tego towaru niż innych produktów rolnych i spożywczych. - To dodatkowy czynnik, który będzie podbijał ceny, ponieważ sklepy mają określoną podaż tego cukru. Zapasy kosztują, żaden sklep nie będzie gromadził zapasu po to, żeby być przygotowanym na ewentualną panikę na rynku, która może się pojawić, a może nie pojawić - tłumaczył. Według dra Olipry konsumenci więc sami nakręcają te podwyżki, które - jak przyznał - w pewnym stopniu i tak by były, ze względu na to, że drożeją ceny nawozów, rosną ceny środków ochrony roślin, a także energii. - Cukrownictwo jest bardzo energochłonnym działem, czyli jeśli mamy wysokie ceny energii, to są wysokie koszty przetworzenia buraka cukrowego na cukier - mówił ekspert.

Według dra Olipry sytuacja na rynku cukru nie poprawi się też jesienią. - W tej chwili ceny rosną o 40 proc. rok do roku. Patrząc na ten szał zakupowy, można oczekiwać, że to będzie czynnik, który w najbliższych miesiącach podbije tę dynamikę. Poza tym te wszystkie czynniki, które uzasadniają wzrost cen cukru w ostatnich miesiącach, cały czas trwają, więc wszystko wskazuje, że na jakieś obniżki cen tutaj nie mamy co liczyć - podsumował ekonomista Banku Credit Agricole.

DOSTĘP PREMIUM