,
Obserwuj
Polska

Skąd się wzięły kolejki na polsko-ukraińskiej granicy? Korki, demolki i pobicia

Dorota Jaworska, pap
3 min. czytania
29.08.2022 15:27
Kolejki na granicy z Ukrainą: "Dantejskie sceny, strach tędy jeździć" - mówią kierowcy, którzy stoją na granicy w 40 km korkach. Ukraińcy demolują polskie samochody. Były przypadku wybijania szyb czy pobicia kierowców. Powstał Zamojski Komitet Protestacyjny. Domaga się interwencji polskich władz.
|
|
fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl

Oburzenie na granicy: przejazd trwał 6 dni, teraz 12-13 dni

Kierowcy polskich ciężarówek od kilku dni skarżą się na pogarszającą się sytuację na polsko-ukraińskiej granicy.

Po wybuchu wojny w Ukrainie władze polskie i ukraińskie podpisały porozumienie. Dotyczyło szybkiego przepuszczania do kraju pustych ciężarówek. Samochody przewożące pomoc humanitarną i żywność, po rozładowaniu we Lwowie, mogły szybko wrócić do kraju. Dzięki temu kierowcy obracali w 6 dni. Dziś, stoją w wielokilometrowych korkach i tracą na jedną trasą 12-13 dni.

Jak poinformował PAP rzecznik Izby Administracji Skarbowej w Lublinie Michał Deruś, w piątek na granicy czekało 2 tys. samochodów.

Kto jest winny sytuacji na granicy? Zależy kogo zapytać

Polscy przewoźnicy z lubelszczyzny i podkarpacia spotkali się w Zamościu, żeby omówić kryzysową sytuację. Podczas spotkania powołali Zamojski Komitet Protestacyjny.

Onet dotarł do protokołu z obrad komitetu, w którym uczestnicy zawarli główne zarzuty:

 

  • na wschodniej granicy panuje chaos, kolejki dochodzą do 40 km,
  • służby graniczne są niewydolne, brakuje też pełnej obsady stanowisk, a urzędnicy działają opieszale,
  • puste, wracające ciężarówki są kierowane na prześwietlenia rentgenem, zamiast umożliwić im szybki powrót do kraju,
  • nie działa umowa zawarta na początku wojny, dotycząca szybkiego przepuszczania z granicy polskich ciężarówek wiozących żywność i pomoc humanitarną.

 

Z kolei Ukraińskim kierowcom nie podobało się, że polskie ciężarówki są przepuszczane, a oni stoją w długich kolejkach w upale i bez zapewnionych odpowiednich warunków sanitarnych.

Co na to polskie władze?

Rzecznik prasowy Izby Administracji Skarbowej w Lublinie przyznaje, że kolejki w stronę Polski na przejściach z Ukrainą w Dorohusku i Hrebennem wynikają z bardzo dużej w ostatnim czasie liczby odpraw transportów produktów rolno-spożywczych, w tym zbóż — poinformował Onet.pl

Zaznaczył, że wiąże się to ze zwiększeniem ruchu: optymalna przepustowość przejścia granicznego w Dorohusku w kierunku Polski wynosi 600 pojazdów w ciągu doby. Tymczasem w czwartek 25 sierpnia, w kolejce do przejścia czekało 1,8 ciężarówek.

Czy nadal działa polsko-ukraińska umowa o rozluźnieniu zasad na czas wojny? Rozmówca Onetu ujawnia nowe wytyczne

"Nieco więcej światła na obecną sytuację rzuca nam nasz anonimowy rozmówca z lubelskiej administracji skarbowej" - ujawnił Onet.pl.

Rozmówca zdradził, że znów wprowadzono dokładne kontrole ciężarówek.

— Przyszły nowe wytyczne 'z góry', by zaostrzyć kontrole. Po wybuchu wojny, w ramach pomocy Ukrainie poluzowano pewne przepisy. Niestety, nasi wschodni sąsiedzi zaczęli to wykorzystywać. W przewożonych transportach znajdowało się nie tylko to, co deklarowano w papierach. Dlatego też trzeba było ponownie wrócić do dokładniejszego sprawdzania towarów — powiedział informator Onet.pl

Ponad 300 milionów osób na świecie potrzebuje pomocy. 'Padł kolejny rekord'

Demolowanie samochodów, pobicia kierowców. Dantejskie sceny

Wielokilometrowe kolejki, wiele dni oczekiwania na przejściach granicznych, w upale powoduje, że kierowcom puszczają nerwy.

'Dzieją się tam dantejskie sceny. Ukraińcy demolują nasze samochody i wybijają szyby. Dziś w nocy też była taka sytuacja. Dochodzi też do rękoczynów i bójek między kierowcami. Strach tamtędy jechać. To jakaś masakra — mówił Onetowi Robert Gradus, właściciel firmy transportowej z Chełma.

Doniesienia potwierdza też przedstawiciel Zamojskiego Komitetu Protestacyjnego. On też twierdzi, że samochody z granicy wracały zniszczone, a kierowcy pobici.