PESEL ujawni zarobki lekarzy. Pielęgniarka wskazuje na istotny problem. "Martwy przepis"
Trójstronny Zespół ds. Ochrony Zdrowia zbiera się dziś w sprawie wynagrodzeń medyków oraz konsolidacji szpitali. W rozmowach z pracownikami medycznymi i pracodawcami bierze udziału ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda. - Prosiłam, żeby pani minister do nas przyszła. A potem widzimy, że pani minister jest wszędzie, tylko nie z nami - komentowała w TOK FM Krystyna Ptok. Przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych mówiła też, że jest "zdruzgotana" informacjami na temat warszawskiego lekarza-milionera.
Z tego artykułu dowiesz się:
- o co chodzi w aferze dotyczącej Szpitala Południowego;
- jak skutecznie monitorować czas pracy lekarzy;
- co jest tematem środowego Zespołu Trójstronnego ds. ochrony zdrowia
- co związkowcy sądzą o zmianach w ochronie zdrowia, które wejdą w życie 1 lipca;
- na czym dokładnie ma polegać planowana konsolidacja i reorganizacja w szpitalach.
Kolejna odsłona afery w Szpitalu Południowym. "Skandaliczna sytuacja"
Przybywa niepokojących informacji ws. warszawskiego Szpitala Południowego. Afera rozpoczęła się od dra Dawida Kacprzyka - lekarza w trakcie specjalizacji i byłego już radnego Koalicji Obywatelskiej w dzielnicy Ursus. Z oświadczenia majątkowego 28-latka wynikało, że w ubiegłym roku zarobił on ponad 1,6 mln zł jako koordynator SOR-u we wspomnianej placówce. Tylko tam przepracował w 2025 roku 3976 godzin, co daje średnio 331 godzin w miesiącu i niemal 11 godzin dziennie (wliczając niedziele i święta). Dodajmy, że Kacprzyk współpracował jeszcze z trzema innymi stołecznymi szpitalami.
Przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Krystyna Ptok nie kryje oburzenia. - Jestem zdruzgotana informacją, że dopuszcza się do kierowania SOR-em osobę o tak małym doświadczeniu zawodowym. Dla mnie - jako medyka - jest to sytuacja niedopuszczalna. To w głowie się nie mieści, ile godzin można w miesiącu wypracować. On chyba nie sypiał (...). Jeśli pan doktor byłby zatrudniony na umowę o pracę (a nie na kontrakcie - red.) w jednym szpitalu, to jego roczne wynagrodzenie wyniosłoby może 170-200 tys., nie więcej - oceniła gościni "Pierwszego programu".
To jednak nie wszystko. Krótko później ustalono, że na SOR w Szpitalu Południowym funkcjonował "salonik VIP", czyli specjalna poczekalnia przeznaczona dla pacjentów związanych z KO, którzy mieli być przyjmowani poza kolejnością. We wtorek natomiast dr Emil Jędrzejewski, były ordynator oddziału chirurgii w Szpitalu Południowym, w Kanale Zero opowiedział o mającym tam miejsce na SOR procederze fałszowania dokumentacji medycznej. Ponadto - jak twierdził lekarz - procedury medyczne były wykonywane tam w sposób wadliwy, a w wyniku błędów lekarskich dochodziło do powikłań, które w niektórych przypadkach miały zakończyć się śmiercią pacjentów. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zadeklarował we wtorek, że zwróci się w środę z wnioskiem do Prokuratora Generalnego o pilne podjęcie stosownych czynności wyjaśniających.
- To, że pacjent mógł umrzeć w procesie całego postępowania na SOR-ze, jest po prostu skandaliczną sytuacją - komentowała Krystyna Ptok, dodając, że ruch Trzaskowskiego to po prostu "działanie po sprawie, która wyciekła". - Nadzór nad każdą jednostką szpitalną powinien być na bieżąco - zaznaczyła rozmówczyni Szymona Kępki.
Tachografy w ochronie zdrowia? "Nie tylko lekarze"
Pokłosiem doniesień ze Szpitala Południowego jest odbywające się we środę posiedzenie Zespołu Trójstronnego ds. Ochrony Zdrowia. Zebranie, na którym spotkali się przedstawiciele rządu, związków zawodowych oraz pracodawców dotyczy m.in. ustawowych podwyżek minimalnych wynagrodzeń, które mają wejść od 1 lipca. Od tego dnia placówki medyczne mają również raportować wynagrodzenia osób pracujących na kontraktach. Ich wysokość będzie można sprawdzić po wpisaniu numeru PESEL.
Ptok broniła ustawy o minimalnych wynagrodzeniach. - Mówienie o tym, że winą jest ustawa o najniższych wynagrodzeniach, jest błędne i przekazuje opinii publicznej nieprawdziwą informację (...) - stwierdziła rozmówczyni Szymona Kępki. Jak wskazała, wymagane dane o zatrudnieniu i wynagrodzeniach przekazało jedynie 18-19 proc. poradni i placówek ambulatoryjnych. Dlatego, jej zdaniem problemy w ochronie zdrowia wynikają nie tylko z samych ustaw, ale z tego, jak są one interpretowane i egzekwowane.
- Jeśli nie nałożymy sankcji na podmioty lecznicze za brak tego sprawozdania, to jest znów martwy przepis - powiedziała.
Szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych jest nie tylko za jawności jeżeli chodzi o zarobki, ale także przepracowane godziny. - Jestem za wprowadzeniem tachografów dla medyków, bo, powiedzmy sobie szczerze, nie tylko lekarze pracują tak, wydaje się, że nie śpią. To dotyczy również mojej grupy zawodowej. Kierowcy mają tachografy, żeby bezpiecznie jeździć po Polsce i Europie - dla bezpieczeństwa swojego i współuczestników, więc zróbmy karty pracy dla medyków, które będą dostępne. (...) Ustalmy to - apelowała w TOK FM.
Resort tnie oddziały i łączy placówki. Pediatria będzie następna?
Zespół, który zebrał się w środę, zajmuje się także tematem restrukturyzacji i konsolidacji szpitali w dziewięciu województwach. Najwięcej zmian, do których ma dojść jeszcze w tym roku, dotyczy oddziałów zajmujących się noworodkami oraz położnictwem i ginekologią. Najczęściej przyjmowane rozwiązanie polega na zamknięciu oddziałów neonatologicznych oraz zaprzestaniu prowadzenia porodów, przy jednoczesnym dalszym funkcjonowaniu planowej opieki ginekologicznej.
Jak prognozowała Ptok, na tym się nie skończy. - Nie chcę być złym prorokiem, ale będziemy likwidować pediatrię, bo skoro w tej chwili nie rodzą nam się dzieci, to konsekwencją będą może w najbliższym czasie częściowo obłożone oddziały pediatryczne - argumentowała gościni TOK FM.
Zagrożona jest np. porodówka w Brzozowie na Podkarpaciu. - Jeśli jeszcze Brzozów zlikwiduje porodówkę, to jedyna w województwie będzie w szpitalu w Rzeszowie. Już mieliśmy sytuację, gdzie rodzące kobiety leciały helikopterem do porodu. Dla rodzącej jest to mało komfortowa sytuacja, jest przerażona. A rozwiązanie, które dotychczas było kładzione na stoły, czyli izby porodowe, po prostu nie zadziałało - mówiła gościni Szymona Kępki.
Czy ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda o tym wszystkim wie? Krystyna Ptok podkreśliła, że szefowa resortu jest regularnie zapraszana przez związkowców do rozmów, a na środowym posiedzeniu również jej zabraknie. - Prosiłam, żeby pani minister Grenda do nas przyszła. A potem widzimy, że pani minister jest wszędzie, tylko nie z nami. To jest sytuacja, w której ważniejsze jest komunikat do prasy i konferencja, niż dialog z ludźmi, którzy wiedzą o ochronie zdrowia bardzo dużo - powiedziała pielęgniarka.
Źródło: TOK FM