Kopalniane odpady zamiast węgla. Tym będą palić tej zimy polskie ciepłownie

Węgiel z Indonezji, Australii, RPA i Kolumbii? Eksperci alarmują: to błoto, a my jesteśmy frajerami, że coś takiego skupujemy. "Wydali 20 mld zł na sprowadzenie do Polski 17 milionów ton błota, którego nikt w Polsce nie potrzebuje".

Węgiel z Indonezji i Kolumbii. Horrendalne ceny za… błoto. "Jesteśmy frajerami"

Dotacja na węgiel może niewiele pomóc tej zimy. W mediach pojawia się coraz więcej informacji o tym, że do Polski sprowadzamy surowiec bardzo złej jakości, który do niczego się nie nadaje. 

- To bezużyteczne błoto – komentuje Rafał Jedwabny, przewodniczący związku zawodowego "Sierpień '80" w Polskiej Grupie Górniczej w rozmowie z Money.pl.

- Tymczasem do Świnoujścia dopłynął kolejny transport pomarańczy z Kuby lub też węgla zakupionego przez jedną ze SSP (Spółek Skarbu Państwa - przyp. red.). Ustawa o dodatkach grzewczych ustanawia gwarancje SP (Spółek Państwa - przyp. red.) na takie zakupy. To jednak maseczki były lepsze – czytamy w poście na Twitterze, opublikowanym przez Grzegorza Onichimowskiego, prezes Towarowej Giełdy Energii, którego film pokazuje, co tak naprawdę przypływa do Polski. "To kawałki węgla w błocie", mówi. 

Jak poinformowała minister środowiska Anna Moskwa, polski rząd sprowadza węgiel z Indonezji, Australii, RPA i Kolumbii. Okazuje się, że jest on nie tylko bezużyteczny, ale też bardzo drogi. Jak powiedział na antenie Radia Piekary Bogusław Ziętek, lider związku Sierpień'80, cytowany przez Business Insider, "jesteśmy frajerami, którzy wydali 20 mld zł na sprowadzenie do Polski 17 milionów ton błota, którego nikt w Polsce nie potrzebuje". 

Węgiel z Indonezji czy RPA, który trafia obecnie do Polski, Ziętek nazwał "błotem, które nie jest w stanie zaopatrzyć polskich rodzin". Nie nadaje się on, jak tłumaczy związkowiec, do palenia w zwykłych piecach i wątpliwe jest, czy będzie zdatny do zasilania sektora komunalnego.

Do tego surowiec ten jest absurdalnie drogi. Jak wylicza Bogusław Ziętek, ten sprowadzany kosztuje w portach ok. 2100 zł za tonę. Polskie górnictwo dostarczało dotąd polskim ciepłowniom węgiel w cenie ok. 250-280 zł za tonę. 

- Będziemy w bardzo trudnej sytuacji tej zimy (...), będziemy mieli do czynienia – być może – z wyłączeniami energii i na pewno będziemy mieli do czynienia z galopującą podwyżką cen ciepła i energii w najbliższym czasie – powiedział Ziętek w Radiu Piekary.

Zimą zabraknie węgla. Co trzecie gospodarstwo domowe zostanie bez surowca

Jak mówił dalej lider związku Sierpień'80, według oficjalnych danych, węglem ogrzewa się w naszym kraju ok. 4 milionów gospodarstw domowych. Średnie roczne zużycie jednego gospodarstwa to 3 tony surowca. Oznacza to, że każdego roku potrzebujemy w sumie 12 mln ton węgla opałowego. 

Ziętek wylicza, że Polska Grupa Górnicza ma obecnie możliwość zapewnienia maksymalnie 2,5 mln ton surowca, pozostałe krajowe spółki mogą dać ok. 1 mln ton. Oprócz tego jeszcze przed wprowadzonym embargiem, sprowadzono z Rosji ok. 3 mln ton. Razem daje to ok. 6,5 mln ton węgla.

Brakujące miliony ton miał zapewnić import z różnych krajów. Jednak ze słabej jakości węgla z Indonezji, Kolumbii czy RPA, który dociera do nas obecnie drogą morską, ze względu na jego słabą jakość, "wysiejemy jakieś 1,5 mln ton". 

Daje to w sumie liczbę 8 mln ton węgla. Oznacza to, że wciąż zabraknie 4 mln ton surowca, "co oznacza, że co trzecie z tych gospodarstw zostanie bez węgla" – powiedział Ziętek w Radiu Piekary.

"Będziemy palić tym, co jest". Eksperci alarmują, polityk PiS nie widzi problemu

Surowiec, który trafia do Polski z odległych krajów, kilka lat temu zostałby uznany za kopalniany odpad, a nie surowiec do spalania w ciepłowniach czy domowych piecach. Odrzucono by go ze sprzedaży. Teraz ciepłownicy nie mają wyjścia: elektrownie i ciepłownie kupują, co tylko się da. Normy jakości zupełnie przestały obowiązywać. 

O ochronie środowiska, w tej sytuacji, nikt już nawet nie myśli. Jak mówią cytowani przez "Gazetę Wyborczą" ciepłownicy, "będziemy palić tym, co jest". Jak tłumaczą, nikt nie wyłączy zimą ciepłowni, bo normy emisji będą zawyżone.

"Albo ciepłe śniadanie albo czyste powietrze" - tak poseł PiSu Janusz Śniadek tłumaczył reporterowi TOK FM zamiary PiSu by na dwa lata wrócić do przepisów umożliwiających palenie w gospodarstwach domowych paliwami niskiej jakości.

- Zawsze musimy przyjąć, jakie racje uważamy za wyższe i tym się kierować. Pytanie, czy zdrowiej jest oddychać świeżym powietrzem czy nie jeść śniadania - stwierdził polityk. 

Według ekspertów - spalanie węgla o obniżonych parametrach środowiskowych - to prosta droga do trucia Polaków smogiem, co w konsekwencji może przynieść poważne kłopoty zdrowotne. PiS odpowiada, że trzeba sobie jakoś radzić, szczególnie w związku z brakiem węgla spowodowanym embargiem na dostawy tego surowca z Rosji.

"To skandal, że rząd doprowadził do takiej sytuacji" - mówi posłanka Nowej Lewicy Beata Maciejewska.

- Sytuacja jest skrajnie kryzysowa. To może być masakra. Jest całkowita zgoda, żeby smog królował w polskich miastach, na polskich wsiach po to, żeby ludzie po prostu nie zamarzali. Rząd nie jest totalnie przygotowany, więc mówi dziś: ludzie, zróbcie coś sami - mówiła Maciejewska.

Senat - w pracach nad ustawą o dodatkach dla odbiorców ciepła - wykreślił możliwość odstąpienia od norm jakości. Ustawa wróciła do Sejmu, gdzie ma PiS ma większość i wszystko na wskazuje, że groźne dla zdrowia rozwiązania do niej powrócą.

Gdzie kupić węgiel? Ceny są coraz wyższe, a dostępność surowca znikoma

W czwartek 15 września 2022 r. minister środowiska Anna Moskwa doradzała w Radiu Zet, aby na razie wstrzymać się z dużymi zakupami surowca grzewczego. Powiedziała, że węgla, pelletu, gazu czy prądu z pewnością nie zabraknie. 

Tymczasem już teraz Polacy wpadają w panikę, a ceny sprzedaży surowca są coraz wyższe. W 2021 roku za tonę surowca w sklepie PGG trzeba było zapłacić ok. 800-1000 zł. Teraz węgiel w PGG kosztuje już dwa razy więcej, do tego jest bardzo trudno dostępny. Sprzedaż odbywa się dwa dni w tygodniu - we wtorki i w czwartki, a dostępną ilość opału można sprawdzać na stronie sprawdź węgiel. Niestety znika on błyskawicznie.

Ile kosztuje ekogroszek dobrej jakości w sklepie Bartex (węgiel o kaloryczności 29MJ/kg)? Obecna cena to 3989 zł. W innych sklepach cena za tonę ekogroszku w 2022 roku nie wygląda lepiej – np. 

Węgiel w Castoramie? 20-kilogramowy worek kupimy tam za niecałe 80 zł (za tonę wychodzi prawie 4000 złotych. 

Ceny ekogroszku na OLX zaczynają się od 3000 zł, jednak przed zakupem w takich miejscach lepiej upewnić się co do jego jakości, jeśli pochodzi on z niepewnego źródła.

DOSTĘP PREMIUM