Już nie Somalia czy Sudan Południowy. Strefa Gazy to "najgorsze miejsce do życia"
Jak mówiła w TOK FM Beata Chmielowska z Polskiej Misji Medycznej, Strefa Gazy to teraz "najgorsze na świecie miejsce do życia". - Dochód na mieszkańca to około 164 dolarów rocznie, czyli ok. 600 złotych, co daje ok. 2 zł na dzień - dodała.
- Zawieszenie broni między Izraelem a Hamasem 10 października 2025 r., nie uniemożliwiło swobodnego dostępu do pomocy humanitarnej i nie zapobiegło codziennym ofiarom wśród ludności cywilnej;
- Jak mówiła w TOK FM Beata Chmielowska z Polskiej Misji Medycznej, Strefa Gazy cofnęła się o 77 lat;
- Jak się teraz tam żyje? Jakie są podstawowe problemy?
W Strefie Gazy niemal codziennie dochodzi do ataków sił Izraela, które - jak przekonuje wojsko - są wymierzone w stwarzających zagrożenie terrorystów. Według danych organizacji pomocowych w ciągu ostatnich siedmiu miesięcy zginęło około 800 Palestynek i Palestyńczyków. Oficjalnie zawieszenie broni w Strefie Gazy weszło w życie 10 października 2025 roku, czyli ponad dwa lata po ataku Hamasu na Izrael, który skutkował izraelską odwetową operacją zbrojną.
- Strefa Gazy cofnęła się o 77 lat i dziś to najgorsze miejsce do życia na świecie - oceniła w TOK FM Barbara Chmielowska, koordynatorka programu Bliski Wschód z Polskiej Misji Medycznej.
W rozmowie z Michałem Tomasikiem wskazała też na inne dane z raportu opracowanego wspólnie z Bankiem Światowym, Organizacją Narodów Zjednoczonych i Unią Europejską. Dokument pokazał, że wskaźnik rozwoju społecznego (Human Development Index - HDI), uwzględniający długość życia, poziom edukacji i dochód narodowy na mieszkańca, spadł do poziomu 0,339. Jest to najniższy wynik od początku prowadzenia pomiarów HDI.
- Dla przykładu dochód na mieszkańca to około 164 dolarów rocznie, czyli ok. 600 złotych, co daje ok. 2 zł na dzień - dodała Barbara Chmielowska w "Poranku TOK FM".
Innymi słowy, podkreśliła, Strefa Gazy ma niższy indeks HDI niż np. Somalia czy Sudan Południowy, określane jako kraje skrajnego ubóstwa.
"Plaga pasożytów i wszy"
Gościni TOK FM tłumaczyła przy tym, że głównych problemów jest co najmniej kilka. To nie tylko ograniczenie w dostępie do pomocy humanitarnej, ale też rosnące ryzyko epidemii.
- W strefie Gazy żyje obecnie ponad 2,3 mln ludzi, z czego blisko 2 mln to osoby wewnętrznie przesiedlone. I to nie tylko raz, ale nawet siedem razy, co oznacza, że są one przenoszone z miejsca na miejsce. A że 80-90 proc. budynków mieszkalnych jest zniszczonych, to mieszkają w namiotach, prowizorycznych schronieniach, zaadaptowanych pomieszczeniach szkolnych. To zawsze są katastrofalne warunki życia. Już tu i teraz są doniesienia o pladze pasożytów i wszy - ubolewała przedstawicielka Polskiej Misji Medycznej.
Chmielowska podkreśliła przy tym, że ludność jest skupiona na 40 proc. obszaru strefy Gazy, która sama liczy niewiele, bo ok. 375 km kwadratowych. - Dla porównania najmniejsze województwo opolskie to jest 320 km kwadratowych. W praktyce to mniej więcej tyle, ile zajmuje Kraków - podkreśliła na koniec koordynatorka programu Bliski Wschód.
Łączne koszty zniszczeń, strat gospodarczych i odbudowy w Strefie Gazy oszacowano na ponad 129 miliardów dolarów, czyli niemal 500 miliardów złotych.
Źródło: TOK FM, PAP